szu­kając twych ust zna­lazłem się w ser­cu is­to­cie trwania 


szu­kając-twych-ust-zna­lazłem ę-w ser­cu-is­to­cie-trwania 
bez.odwagiszu­kająctwychustzna­lazłem sięw ser­cuis­to­cietrwania szu­kając twychtwych ustust zna­lazłem sięzna­lazłem się w ser­cuw ser­cu is­to­cieis­to­cie trwania szu­kając twych usttwych ust zna­lazłem sięust zna­lazłem się w ser­cuzna­lazłem się w ser­cu is­to­ciew ser­cu is­to­cie trwania szu­kając twych ust zna­lazłem siętwych ust zna­lazłem się w ser­cuust zna­lazłem się w ser­cu is­to­ciezna­lazłem się w ser­cu is­to­cie trwania szu­kając twych ust zna­lazłem się w ser­cutwych ust zna­lazłem się w ser­cu is­to­cieust zna­lazłem się w ser­cu is­to­cie trwania 

szu­kam miłości prostej jedynej ust po­całun­ku i spoj­rzeń twych oczu i po­wiek przymkniętych a wiatr co włosy tarmosi a w słońca pieszczocie jestem szu­kam miłości twych ra­mion obręczy dłoni czułości radości namiętności gdzie jesteś? W dźwięku szu­mu mój głos kruszeje. Jak­by wiatr się zer­wał i wieje, Dmucha i świszcze przez mo­je żeb­ra, Szu­kając tyl­ko ciepłego ser­ca. Jest zim­ny? Wiatr ciepło niesie. W moim ser­cu, z kwiatów wian­ki ple­cie. I wnet je za­biera, niesie do końca, Składa je w To­bie, wewnątrz me­go słońca.Ga­leonem za­gubiłem się na środ­ku oceanu, i do­padł mnie sztorm, i por­wały mnie fa­le, i poz­nałem gniew na­tury, i dry­fując zna­lazłem. Zna­lazłem szczęście i spokój w os­tatniej des­ce ratunku.miałem sen niecodzienny byłaś tam i ty i pa­sem­ka snów op­la­tały ciebie w ko­lorową sieć z każdej stro­ny byłaś inna chciałem ciebie mieć lecz uciekłaś dalej gu­biąc snów pasemka zno­wu cię ujrzałem byłaś ta­ka piękna nie zos­tałaś długo zni­kając za skałą pog­nałem za tobą wąskim korytarzem i zna­lazłem ciebie w gro­cie skry­tych marzeń *** Dział: Erotyki *** Zbig­niew Małecki W moich snach zna­lazłem trochę piękna które­go na dar­mo szu­kałem w życiu, i wędro­wałem przez sta­re og­ro­dy i zacza­rowa­ne lasy.Wszędzie szu­kałem spo­koju i nig­dzie nie zna­lazłem, jak tyl­ko w kąci­ku z książką. In om­ni­bus re­quiem quaesi­vi, et nus­quam in­ve­ni in an­gu­lo cum libro.