Tak mało na świecie dobroci, a tyle jej światu potrzeba. Nią życie jak słońcem się świeci, nią ziemia się zbliża do nieba.


tak-ło-na-świecie-dobroci-a-tyle-jej-światu-potrzeba-nią-życie-jak-słońcem-ę-świeci-ą-ziemia-ę-zbliża-do-nieba
lucjan rydeltakmałonaświeciedobrocitylejejświatupotrzebaniążyciejaksłońcemsięświeciniąziemiazbliżadoniebatak małomało nana świecieświecie dobrocityle jejjej światuświatu potrzebanią życieżycie jakjak słońcemsłońcem sięsię świecinią ziemiaziemia sięsię zbliżazbliża dodo niebatak mało namało na świeciena świecie dobrocia tyle jejtyle jej światujej światu potrzebanią życie jakżycie jak słońcemjak słońcem sięsłońcem się świecinią ziemia sięziemia się zbliżasię zbliża dozbliża do niebatak mało na świeciemało na świecie dobrocia tyle jej światutyle jej światu potrzebanią życie jak słońcemżycie jak słońcem sięjak słońcem się świecinią ziemia się zbliżaziemia się zbliża dosię zbliża do niebatak mało na świecie dobrocia tyle jej światu potrzebanią życie jak słońcem siężycie jak słońcem się świecinią ziemia się zbliża doziemia się zbliża do nieba

Ciepły pokój ona naga wokół spokój myśli wspomaga. Nag­le spada in­truz z nieba no­gi rozkłada ta­ka potrzeba. Kocha­ny to Ty tak słod­ko brzmi ra­zem to my los so­bie drwi. Do­tykaj delikatnie pieść ser­cem ciało bar­dzo dokładnie mało mało mało! Dał jej wszystko kocha szczerze roz­pa­lił ognisko w miłości wierze.Po­siadam szczególny ta­lent do roz­myśla­nia nad po­nurą stroną życia, wy­ciąga­nia z niej najgłębszej go­ryczy i sma­kowa­nia jej; zba­daw­szy ją tak do cna, wie­działem, jak naj­sku­teczniej znęcać się nad sobą.Ko­biecie, żeby się za­kochać nie pot­rzeb­na ład­nych oczu czy wy­sokiego pres­tiżu. Żeby ko­bieta się za­kochała pot­rze­ba szcze­rych chęci, spo­sobu trak­to­wania jej tak jak nikt nig­dy wcześniej te­go nie ro­bił. Pat­rze­nia na nią w ten sposób, jak­by nic po­za nią nie istniało.Zas­ta­nawiam się po co uk­ry­wać uczu­cia przed kimś ko­go Nie dla zjed­nocze­nia z Ziemią, nie dla spogląda­nia na Słońce, nic nie ro­bić, nie oglądać się za plecy, tyl­ko biec przed siebie. Lochy tam na wzgórzu, Słońce w jed­nej z cel, Słońce żeg­na się z nami, me­dyk głosi na­dejście Nocy, zbliża się Noc. Księżyc spływa krwią, czer­wo­ne światło Nocy, za­mor­do­wany leży we krwi Dzień, we włas­nej krwi, siłą zdo­byta korona, nas­tała Noc, jed­no kończy się, dru­giego nad­szedł czas, ko­rona we krwi na głowie Królo­wej Nocy.Życie jest bru­tal­ne. Dep­cze nasze marze­nia, rzu­ca ni­mi o bruk sza­rej rzeczy­wis­tości. Całe nasze życie to tak nap­rawdę żałos­ne próby poz­biera­nia owych ka­wałków i stworze­nia z nich cze­goś więcej.