Tak bar­dzo się lu­bimy, po­nieważ nasze do­leg­li­wości są ta­kie same.


tak-bar­dzo ę-lu­bimy-po­nieważ-nasze-do­leg­li­woś-są ­kie-same
jonathan swifttakbar­dzo sięlu­bimypo­nieważnaszedo­leg­li­wościsą ta­kiesametak bar­dzo siębar­dzo się lu­bimypo­nieważ naszenasze do­leg­li­woścido­leg­li­wości są ta­kiesą ta­kie sametak bar­dzo się lu­bimypo­nieważ nasze do­leg­li­wościnasze do­leg­li­wości są ta­kiedo­leg­li­wości są ta­kie samepo­nieważ nasze do­leg­li­wości są ta­kienasze do­leg­li­wości są ta­kie samepo­nieważ nasze do­leg­li­wości są ta­kie same

Ro­bimy wszys­tko co możemy by od­bu­dować zaufa­nie które stra­ciliśmy. Są ra­ny i zdra­dy tak głębo­kie i tak trwałe że nie ma­my możli­wości nap­ra­wienia ich. Wte­dy nie po­zos­ta­je nam nic... tyl­ko czekać.*** A: ekstremalne! B: co to znaczy ekstremalne? A: noo, ta­kie bar­dzo faj­ne, zabawne *** A: zjesz z na­mi kolację? B: tak, a jedze­nie jest koszer­ne? A: oczywiście. C: co znaczy koszerne? A: bar­dzo smaczne *** Al­bert Ein­stein, pop­roszo­ny o opi­sanie ra­dia, odpowiedział: - Widzi­cie, te­leg­raf jest rodza­jem bar­dzo, bar­dzo długiego ko­ta. Na­cis­ka­cie je­go ogon w No­wym Jor­ku, a je­go głowa miau­czy w Los An­ge­les. Ro­zumiecie? I ra­dio działa na tej sa­mej za­sadzie: wy­syłacie syg­nały stąd, a od­bierają je tam. Je­dyną różnicą jest to, że nie ma kota.Chciał/a bym tak bar­dzo podejść te­raz do Ciebie i tak moc­no Cię przytulić.. A za pew­ne tak bar­dzo jak ja chcę ty nie chcesz... -po­myśle­li obo­je mi­jając się przypadkowo na chodziku. Anioły włas­nych marzeń.Sko­ro życie jest ta­kie ciężkie, dlacze­go dokłada­my so­bie kłopo­tu? Skąd bie­rze się pot­rze­ba auto­des­truk­cji? Może lu­bimy ból? Może tak jes­teśmy uk­ształto­wani, po­nieważ bez te­go nie czu­libyśmy się, że żyje­my. Jak to szło? Po co walę się młot­kiem w głowę? Bo jest tak przy­jem­nie kiedy przestanę.Jes­tem uczu­ciem. Jed­nym wiel­kim supłem uczuć. Dlacze­go supłem? Można się zastanawiać... To bar­dzo pros­te, po­nieważ jest ich tak wiele. Są zbi­te w jedną wielką kulę, która się jarzy ogniem. Obezwład­niające. Co­raz bar­dziej się ściskają... Czy w końcu to ustąpi? Czy będę wolna...?