Tak bar­dzo chciałam wy­jechać, zgu­bić się. Wy­jechałam, myślałam, że so­bie wszys­tko prze­myślę, że za­pomnę, że Bóg mi tam po­może. Prze­cież to już os­tatni czas by za­pom­nieć. Os­tatnia chwi­la. W podróży dużo łat­wiej myśleć? 1700 ki­lometrów prze­mie­szcza je­dynie ciało, cho­ler­na głowa zos­ta­je z tobą. A ty radź so­bie czlo­wieku. Po­konuj włas­ne przes­trze­nie, włas­ne słabości. Wal­cz sam ze sobą. W podróży z niedom­kniętą wa­lizką, pełną kry­tycznych uwag.


tak-bar­dzo-chciałam-wy­jechać-zgu­bić-ę-wy­jechałam myśłam-że so­bie-wszys­tko-prze­myślę-że za­pomnę-że bóg-mi tam
chemik -atakbar­dzochciałamwy­jechaćzgu­bićsięwy­jechałam myślałamże so­biewszys­tkoprze­myślęże za­pomnęże bógmi tampo­możeprze­cież to jużos­tatniczasby za­pom­niećos­tatnia chwi­law podróżydużołat­wiejmyśleć1700ki­lometrówprze­mie­szczaje­dynieciałocho­ler­nagłowazos­ta­jez tobąa ty radźso­bieczlo­wiekupo­konuj włas­neprzes­trze­niewłas­nesłabościwal­cz samze sobąz niedom­kniętąwa­lizkąpełnąkry­tycznychuwagtak bar­dzobar­dzo chciałamchciałam wy­jechaćzgu­bić sięże so­bie wszys­tkowszys­tko prze­myślęże bóg mi tammi tam po­możeprze­cież to już os­tatnios­tatni czasczas by za­pom­niećw podróży dużodużo łat­wiejłat­wiej myśleć1700 ki­lometrówki­lometrów prze­mie­szczaprze­mie­szcza je­dynieje­dynie ciałocho­ler­na głowagłowa zos­ta­jezos­ta­je z tobąa ty radź so­bieso­bie czlo­wiekupo­konuj włas­ne przes­trze­niewłas­ne słabościwal­cz sam ze sobąw podróży z niedom­kniętąz niedom­kniętą wa­lizkąpełną kry­tycznychkry­tycznych uwagtak bar­dzo chciałambar­dzo chciałam wy­jechaćże so­bie wszys­tko prze­myślęże bóg mi tam po­możeprze­cież to już os­tatni czasos­tatni czas by za­pom­niećw podróży dużo łat­wiejdużo łat­wiej myśleć1700 ki­lometrów prze­mie­szczaki­lometrów prze­mie­szcza je­dynieprze­mie­szcza je­dynie ciałocho­ler­na głowa zos­ta­jegłowa zos­ta­je z tobąa ty radź so­bie czlo­wiekuw podróży z niedom­kniętą wa­lizkąpełną kry­tycznych uwag

Kiedy po raz pier­wszy ktoś zacznie roz­depty­wać ci pal­ce, myślisz, że to niep­rawda, a po­tem przychodzi zdzi­wienie, że człowiek może coś ta­kiego zro­bić z dru­gim człowiekiem. Ale nie bar­dzo masz czas to prze­myśleć, bo właśnie od­dają ci mocz na twarz i ty zno­wu myślisz, że to niep­rawda, bo prze­cież ten człowiek roz­kraczo­ny nad tobą ma ta­kie sa­mo ser­ce, ner­ki i ten sam wstyd.To wszys­tko co mnie te­raz otacza Mo­bili­zując do działania Do­tyka w ja­kiś sposób Wszys­tko to jest pus­tka Ut­ra­coną świado­mością Która odeszła już dawno Lecz za­pom­nieć o so­bie nie da­je Wszys­tko co te­raz ro­bię i czu­je Ro­bię dla siebie Nie ma już … Jes­tem sam po­zos­tałem Może tak jest lepiej I tyl­ko ten je­den liść Spa­dający przed ma drogę Przy­pomi­na mi ze idzie je­sień Przy­pomi­na mi  O tobie - Nie myśl so­bie że jes­tem bar­dzo za­kocha­na lub że mi się podoba - Ale sko­ro nie za­kocha­nie to co, prze­cież widzę że ciągniecie do siebie? - To jest tak że ja lu­bię pat­rzeć na niego a on na mnie.. I tak oto świata po­za sobą nie widzimy Dróg prze­bytych za­pom­nienia nad­szedł czas! Chce wy­jechać i za­pom­nieć ,bo to wszys­tko poszło w las! Mo­je życie i Ci ludzie których poz­nał nag­le świat,to po­rażka pięknych chwil,które długo będą w nas! Bartłomiej Van Kalisz Każde­go ran­ka budzę się z prze­kona­niem, że dzi­siaj w końcu od­ważę się mu to po­wie­dzieć. Jed­nak z każdą ko­lejną mi­nutą, przyb­liżającą mnie do spot­ka­nia z nim, uświada­miam so­bie, że nie dam ra­dy te­go zro­bić, nie te­raz, nie dziś. Nie wiem cze­go tak bar­dzo się boję, prze­cież, ja go wca­le nie kocham...- Nie ma łat­wych de­cyz­ji - po­wie­dział. - Po­ważna de­cyz­ja to zaw­sze wybór, sza­mota­nina z sa­mym sobą, chi­rur­gia su­mienia. Człowiek spełnia się w de­cyz­jach, Łukaszu. Wszys­tkiego nie prze­widzisz. Trze­ba wej­rzeć w siebie i od­rzu­cić to, na co nie może być zgo­dy. Po­zos­ta­nie niepew­ność. Kiedy coś pos­ta­nowisz, stłumisz ją w so­bie, za­piszesz wyłącznie na włas­ny rachu­nek. Osądzą cię po re­zul­ta­tach. Nikt nie za­pyta o intencje.