Tak da­leko jes­teśmy od siebie. Po­za za­sięgiem wzroku i na nie-wy­ciągnięcie dłoni. In­ny świat wokół za­myka w szpo­nach rzeczy­wis­tości, in­ni ludzie wy­tykają palcami. Na­wet ziemia pod stopami i sa­mot­ny świer­szcz w tra­wie swo­je sym­fo­nie wyg­ry­wają inaczej... Tyl­ko niebo wciąż to sa­mo nad nami i te sa­me gwiaz­dy spadają... Błys­kiem tęsknoty spa­lają się w oczach...


tak-da­leko-jes­teśmy-od siebie-po­za-za­ęgiem-wzroku-i-na nie-wy­ągnięcie-dłoni-in­ny-świat-wokół-za­myka-w szpo­nach
alfa centauritakda­lekojes­teśmyod siebiepo­zaza­sięgiemwzrokuna niewy­ciągnięciedłoniin­nyświatwokółza­mykaw szpo­nachrzeczy­wis­tościin­niludziewy­tykająpalcamina­wetziemiapodstopamisa­mot­nyświer­szczw tra­wieswo­jesym­fo­niewyg­ry­wająinaczejtyl­koniebowciążto sa­monadnamite sa­megwiaz­dyspadająbłys­kiemtęsknotyspa­lają sięw oczachtak da­lekoda­leko jes­teśmyjes­teśmy od siebiepo­za za­sięgiemza­sięgiem wzrokuwzroku iin­ny światświat wokółwokół za­mykaza­myka w szpo­nachw szpo­nach rzeczy­wis­tościin­ni ludzieludzie wy­tykająwy­tykają palcamina­wet ziemiaziemia podpod stopamistopami ii sa­mot­nysa­mot­ny świer­szczświer­szcz w tra­wiew tra­wie swo­jeswo­je sym­fo­niesym­fo­nie wyg­ry­wająwyg­ry­wają inaczejinaczej tyl­kotyl­ko nieboniebo wciążwciąż to sa­moto sa­mo nadnad naminami ii te sa­mete sa­me gwiaz­dygwiaz­dy spadająspadają błys­kiembłys­kiem tęsknotytęsknoty spa­lają sięspa­lają się w oczachtak da­leko jes­teśmyda­leko jes­teśmy od siebiepo­za za­sięgiem wzrokuza­sięgiem wzroku iin­ny świat wokółświat wokół za­mykawokół za­myka w szpo­nachza­myka w szpo­nach rzeczy­wis­tościin­ni ludzie wy­tykająludzie wy­tykają palcamina­wet ziemia podziemia pod stopamipod stopami istopami i sa­mot­nyi sa­mot­ny świer­szczsa­mot­ny świer­szcz w tra­wieświer­szcz w tra­wie swo­jew tra­wie swo­je sym­fo­nieswo­je sym­fo­nie wyg­ry­wająsym­fo­nie wyg­ry­wają inaczejwyg­ry­wają inaczej tyl­koinaczej tyl­ko niebotyl­ko niebo wciążniebo wciąż to sa­mowciąż to sa­mo nadto sa­mo nad naminad nami inami i te sa­mei te sa­me gwiaz­dyte sa­me gwiaz­dy spadajągwiaz­dy spadają błys­kiemspadają błys­kiem tęsknotybłys­kiem tęsknoty spa­lają siętęsknoty spa­lają się w oczach

Zos­tałem za­pyta­ny Za­mar­twiając się nad sobą nie jes­teśmy w sta­nie do­gonić rzeczy­wis­tości .Jes­tem praw­domówny. Cho­ciaż ak­ceptuję u in­nych ich wer­sje rzeczy­wis­tości. Myślę, że na tym po­lega pier­wsza i pod­sta­wowa wol­ność: możli­wość tworze­nia włas­nej rzeczy­wis­tości na pod­sta­wie wszel­kich dostępnych prawd.Niebo pra­wie już nie było nad ziemią. Pa­dał tyl­ko śnieg tak gęsty i zim­ny, że na­wet w gro­bach marzły ludzkie po­pioły. Któż jed­nak po­wie, że za ty­mi chmu­rami nie ma słońca? Pod­sta­wowym obo­wiązkiem in­te­lek­tualis­ty jest myśleć i mówić prawdę. (…) Myśleć to znaczy zas­ta­nawiać się nad tym, kim jes­teśmy i ja­ka jest otaczająca rzeczy­wis­tość. Oz­nacza to siłą rzeczy od­po­wie­dzial­ność za słowo.Na­dal nie wie­działem, jak bar­dzo ona jest sza­lona, jak bar­dzo żyje marze­niami; że nie chce is­tnieć w tej rzeczy­wis­tości, a tyl­ko prze­nosi ją w swo­je sny i marze­nia, jak de­moniczny elf, który kar­mi swój war­sztat tkac­ki nitką z rzeczy­wis­te­go świata, tak by móc z te­go ut­kać włas­ny wszechświat na po­dobieństwo pajęczej sieci.