Tam­te pod­muchy wiat­ru Tam­te szme­ry drzew Ciche pod­ry­gi stru­myka Nie zba­dane miejsca Myśli nieogar­nięte Czas nie prze­byty Szum wiat­ru pod­po­wiada drogę Wśród gwiazd i cienia Księżyca w krwa­wej pełni Nie muszę ot­wierać oczu Pra­wie na śle­po idę Ko­lej­ne chwile Każda sekunda Już czu­je twój od­dech Już słyszę bi­cie twe­go serca Już jes­tem szczęśliwy 


tam­te-pod­muchy-wiat­ru-tam­te-szme­ry-drzew-ciche-pod­ry­gi-stru­myka-nie-zba­dane-miejsca-myśli-nieogar­ęte-czas-nie prze­byty-szum
samothnicktam­tepod­muchywiat­ruszme­rydrzewcichepod­ry­gistru­mykaniezba­danemiejscamyślinieogar­nięteczasnie prze­bytyszumpod­po­wiadadrogęwśródgwiazdi cieniaksiężycaw krwa­wejpełnimuszęot­wieraćoczupra­wiena śle­poidęko­lej­nechwilekażdasekundajużczu­jetwójod­dechsłyszębi­cietwe­gosercajes­temszczęśliwy tam­te pod­muchypod­muchy wiat­ruwiat­ru tam­tetam­te szme­ryszme­ry drzewdrzew cicheciche pod­ry­gipod­ry­gi stru­mykastru­myka nienie zba­danezba­dane miejscamiejsca myślimyśli nieogar­niętenieogar­nięte czasczas nie prze­bytynie prze­byty szumszum wiat­ruwiat­ru pod­po­wiadapod­po­wiada drogędrogę wśródwśród gwiazdgwiazd i cieniai cienia księżycaksiężyca w krwa­wejw krwa­wej pełnipełni nienie muszęmuszę ot­wieraćot­wierać oczuoczu pra­wiepra­wie na śle­pona śle­po idęidę ko­lej­neko­lej­ne chwilechwile każdakażda sekundasekunda jużjuż czu­jeczu­je twójtwój od­dechod­dech jużjuż słyszęsłyszę bi­ciebi­cie twe­gotwe­go sercaserca jużjuż jes­temjes­tem szczęśliwy tam­te pod­muchy wiat­rupod­muchy wiat­ru tam­tewiat­ru tam­te szme­rytam­te szme­ry drzewszme­ry drzew cichedrzew ciche pod­ry­giciche pod­ry­gi stru­mykapod­ry­gi stru­myka niestru­myka nie zba­danenie zba­dane miejscazba­dane miejsca myślimiejsca myśli nieogar­niętemyśli nieogar­nięte czasnieogar­nięte czas nie prze­bytyczas nie prze­byty szumnie prze­byty szum wiat­ruszum wiat­ru pod­po­wiadawiat­ru pod­po­wiada drogępod­po­wiada drogę wśróddrogę wśród gwiazdwśród gwiazd i cieniagwiazd i cienia księżycai cienia księżyca w krwa­wejksiężyca w krwa­wej pełniw krwa­wej pełni niepełni nie muszęnie muszę ot­wieraćmuszę ot­wierać oczuot­wierać oczu pra­wieoczu pra­wie na śle­popra­wie na śle­po idęna śle­po idę ko­lej­neidę ko­lej­ne chwileko­lej­ne chwile każdachwile każda sekundakażda sekunda jużsekunda już czu­jejuż czu­je twójczu­je twój od­dechtwój od­dech jużod­dech już słyszęjuż słyszę bi­ciesłyszę bi­cie twe­gobi­cie twe­go sercatwe­go serca jużserca już jes­temjuż jes­tem szczęśliwy 

Nic mnie już nie smu­ci , ani też nie cie­szy .Nic mnie już nie bo­li , nie po­siadam wo­li. Nic mnie już nie ku­si , na­wet żeby zgrzeszyć.Jes­tem też po­wol­na , bo gdzie mam się spie­szyć?Nie od­czu­wam głodu , nie od­czu­wam chłodu , a Ty py­tasz : ''Co tam u mnie ?Znów sta­je w progu ser­ce sta­je, dech zapiera Wiat­rem się staję Co pieści Cię co każdy spacer Wpla­tam się w Two­je włosy Ak­sa­mitną suk­nie w kwiaty Czu­je Twój od­dech na ramieniu Który wzma­ga się z każdą chwilą A ja zmieniając wciąż postacie Skra­dam po­mału powietrze Po kawałeczku I tonę.. W ak­sa­micie ciała Twego..Noc szep­ce mi, że jes­teś dob­rym przy­jacielem, że po­możesz w wal­ce ze smutkiem, że ra­zem wyg­ra­my ze strachem. Roz­po­wiada o twych za­letach, Mówi że każdy człowiek w po­goni za Tobą trwa. Noc szep­ce mi, że zwą Cię szczęściem. Up­rzej­me gwiaz­dy na prośbę nocy Oświet­lają Ci drogę do mo­jego serca. Noc szep­ce mi, że jes­teś już blis­ko. Czu­je Twój od­dech, Wiem także o uśmie­chu na Twoich ustach. Czekam, Aż położysz się obok. Cze­kam, Na przy­tule­nie radości czy aby nap­rawdę czu­jesz to  co pod­po­wie ci szum rzeki czy kiedy­kol­wiek tam byłaś czy wiesz że każda chwi­la czy­ni nas tym kim jesteśmy Pra­wie codzien­nie jes­tem w szkole Niena­widzę tam być. Pra­wie codzien­nie jes­tem w domu Niena­widzę tam wracać Pra­wie codzien­nie jes­tem wśród ludzi Niena­widzę ich. Mam jed­no miej­sce, do które­go lu­bię wra­cać - mój azyl. Mam jedną osobę, którą kocham - mój przyjaciel. Ale... Na dru­gim końcu świata...Czuję do­tyk Twych dłoni na mej skórze Drżę De­likat­ne muśnięcia palców De­likat­ne pocałunki Słyszę Twój od­dech przy mym uchu Zaczy­nam mruczeć jak kotka I..po­woli nadchodzi -Szyb­sze bi­cie serca -Ury­wany oddech Twe dłonie są co­raz odważniejsze Po­całun­ki bar­dziej namiętne Le­gato przechodzi w vivo Jes­tem blis­ka poczu­cia spadania W końcu jest..to już Mo­je niebo..nasze niebo Ekstaza Cu­dow­ne poczu­cie by­cia jednością Ko­niec gry.. Nie! To początek gry Kocham Cię