Ten, które­mu się zda ko­nie­cznym od­da­lić od tak zwa­nego tłumu, by być sza­nowa­nym, jest równie godzien na­gany jak tchórz, który uk­ry­wa się przed swoim wro­giem bojąc się mu ulec.


ten-które­mu ę-zda-ko­nie­cznym-od­da­lić-od tak-zwa­nego-tłumu-by być-sza­nowa­nym-jest równie-godzien-na­gany-jak tchórz-który
johann wolfgang goethetenktóre­mu sięzdako­nie­cznymod­da­lićod takzwa­negotłumuby byćsza­nowa­nymjest równiegodzienna­ganyjak tchórzktóryuk­ry­wa sięprzedswoimwro­giembojąc sięmu ulecktóre­mu się zdazda ko­nie­cznymko­nie­cznym od­da­lićod­da­lić od takod tak zwa­negozwa­nego tłumuby być sza­nowa­nymjest równie godziengodzien na­ganyna­gany jak tchórzktóry uk­ry­wa sięuk­ry­wa się przedprzed swoimswoim wro­giemwro­giem bojąc siębojąc się mu ulecktóre­mu się zda ko­nie­cznymzda ko­nie­cznym od­da­lićko­nie­cznym od­da­lić od takod­da­lić od tak zwa­negood tak zwa­nego tłumujest równie godzien na­ganygodzien na­gany jak tchórzktóry uk­ry­wa się przeduk­ry­wa się przed swoimprzed swoim wro­giemswoim wro­giem bojąc sięwro­giem bojąc się mu ulec

Lo­gika jest wro­giem sztu­ki,ale sztu­ce nie wol­no być wro­giem logiki.Uchroń mnie przed wro­giem, który ma coś do zys­ka­nia, i przed przy­jacielem, który ma coś do stracenia.uczy­liśmy się na pa­mięć pos­pie­sznie i bezbronnie w ciszy i nieśmiałości swoich łez i oddechów po raz pierwszy chwy­taliśmy ogień jak­by miał być wieczny po­między na­mi było wiele rozpaczy wte­dy kiedy tak bardzo nie chcieliśmy się stracić Two­je spoj­rze­nie było czymś więcej nag­le jaśniało gwiazdami świat w jed­nym momencie spa­dał... z nami ku nam płonęłam pragnęłam wieczności każdy pocałunek składa­ny z czcią w swoim smut­ku końca szeptem czułością wszys­tko zaczy­nało się od nowa. Nikt tak mnie nie kochał, jak Ty Być po­nad­to co nas bo­li Co ośmie­sza tyl­ko nas Wy­pić z wro­giem beczkę so­li Dob­ry Pa­nie pozwól nam...od zaw­sze kochałam za­kochałam się raz i już nie przestałam miłość jest moim silikonem wy­pełnia ubyt­ki w mo­jej głowie da­je mi siedem­naście gram ekscytacji ki­log­ram spokoju wy­mie­sza­nego z niemyśleniem i nie chwianie się życia pos­ta­wione­go na połowie paczki zapałek za­kocha­nie jest moim rusztowaniem jak to tak ro­zeb­rać się przed samą sobą wstydzę się żyć bez miłości Zwą Cię Bo­giem, nie na dar­mo przecie. Zawróciłeś w głowie nie jed­nej kobiecie, Ale nie tyl­ko przed płcią piękną gną się no­gi na twój widok, Każdy wróg drży, gdy zro­bisz choć je­den krok. Twe umiejętności, spraw­ność, siła Już nie jedną strzygę na ziemię powaliła. Twe oczy ciem­nie i nie poskromione, Są jak trzęsa­wis­ka, w których me ser­ce uwięzione. Są w nich gwiaz­dy, które sprawiają, że ko­biety pat­rząc w nie się upajają.