To świąty­ni miast miłości Gdzie słońce mieni się w Sekwanie Każde­go ciepło ugości Każde­go wpędzi w zakochanie Gorące uczu­cia unoszą się na wiet­rze Jak złotą wstęgą przepasane Słodką wo­nią przesączo­ne po­wiet­rze I wśród rodzi­ny opowiedziane 


to świąty­-miast-miłoś-gdzie-słoń-mieni ę-w sekwanie-każde­go-ciepło-ugoś-każde­go-wpędzi-w zakochanie-gorą-uczu­cia-unoszą ę
chelsea mooreto świąty­nimiastmiłościgdziesłońcemieni sięw sekwaniekażde­gociepłougościwpędziw zakochaniegorąceuczu­ciaunoszą sięna wiet­rzejakzłotąwstęgąprzepasanesłodkąwo­niąprzesączo­nepo­wiet­rzewśródrodzi­nyopowiedziane to świąty­ni miastmiast miłościmiłości gdziegdzie słońcesłońce mieni sięmieni się w sekwaniew sekwanie każde­gokażde­go ciepłociepło ugościugości każde­gokażde­go wpędziwpędzi w zakochaniew zakochanie gorącegorące uczu­ciauczu­cia unoszą sięunoszą się na wiet­rzena wiet­rze jakjak złotązłotą wstęgąwstęgą przepasaneprzepasane słodkąsłodką wo­niąwo­nią przesączo­neprzesączo­ne po­wiet­rzepo­wiet­rze ii wśródwśród rodzi­nyrodzi­ny opowiedziane to świąty­ni miast miłościmiast miłości gdziemiłości gdzie słońcegdzie słońce mieni sięsłońce mieni się w sekwaniemieni się w sekwanie każde­gow sekwanie każde­go ciepłokażde­go ciepło ugościciepło ugości każde­gougości każde­go wpędzikażde­go wpędzi w zakochaniewpędzi w zakochanie gorącew zakochanie gorące uczu­ciagorące uczu­cia unoszą sięuczu­cia unoszą się na wiet­rzeunoszą się na wiet­rze jakna wiet­rze jak złotąjak złotą wstęgązłotą wstęgą przepasanewstęgą przepasane słodkąprzepasane słodką wo­niąsłodką wo­nią przesączo­newo­nią przesączo­ne po­wiet­rzeprzesączo­ne po­wiet­rze ipo­wiet­rze i wśródi wśród rodzi­nywśród rodzi­ny opowiedziane 

W krótkich ok­re­sach ry­nek działa jak gorące po­wiet­rze w ba­lonie – win­du­je ce­ny w górę, w dłuższych – jak ba­last, który spro­wadza je do real­ne­go poziomu.[Zor­ba] po­siadł wszys­tko, cze­go pot­rze­buje skry­ba, by się ura­tować: pry­mityw­ność spoj­rze­nia, łowiące­go błys­ka­wicznie gdzieś wy­soko swój po­karm: twórczą, od­na­wiającą się każde­go ran­ka naiw­ność, która nieus­tannie dos­trze­ga wszys­tko po raz pier­wszy, na­dając dziewiczość od­wie­cznym, codzien­nym żywiołom - po­wiet­rzu, morzu, og­niu, ko­biecie, chle­bowi, pew­ności ręki, rześkości ser­ca i od­wadze szydze­nia z włas­nej duszy.I po­jawił się hu­ragan...Zer­wał mo­je Ser­ce w po­wiet­rze i por­wał da­leko. Nag­le...Za­miast codzien­ne­go chłodu is­tnienia, Ser­ce top­niało w objęciach miłośći...Pieniądze? Jak ćmy się roz­lecą. Sława? Nieraz płakał, kto cię miał. Przy­jaźń? Szu­kaj jej ze świecą nocą, na wiet­rze, wśród skał.Gra­nice są pot­rzeb­ne ludziom jak po­wiet­rze. Bez gra­nic, każde­go rodza­ju, nie wie­dzieli­byśmy, jak żyć; ani kim jes­teśmy, ani co ma­my do zro­bienia. Gra­nice są po to, aby nam po­kazać, że is­tnieją rzeczy, których nie można przekroczyć.Złudze­nia? Są nam pot­rzeb­ne tak jak po­wiet­rze. Inaczej realizm życia byłby ciężarem nie do udźwignięcia.