To nie sy­tuac­ja mnie prze­rosła, a po pros­tu ja stałem się mniej­szy. Zro­zumiałem, że cza­sem pod­stawą mądrości i słuszności jest nie wie­dzieć, co robić.


to nie sy­tuac­ja-mnie-prze­rosła-a po pros­-ja stałem ę-mniej­szy-zro­zumiałem że cza­sem-pod­stawą-mądroś-i słusznoś
myarczito nie sy­tuac­jamnieprze­rosłaa po pros­tuja stałem sięmniej­szyzro­zumiałem że cza­sempod­stawąmądrościi słusznościjest nie wie­dziećco robićto nie sy­tuac­ja mniemnie prze­rosłaa po pros­tu ja stałem sięja stałem się mniej­szypod­stawą mądrościmądrości i słusznościi słuszności jest nie wie­dziećto nie sy­tuac­ja mnie prze­rosłaa po pros­tu ja stałem się mniej­szypod­stawą mądrości i słusznościmądrości i słuszności jest nie wie­dzieć

Cza­sem by­wa tak, iż boimy się naj­pros­tszych roz­wiązań gdyż ma­my bo­les­ne wyob­rażenie o po­rażce, a cza­sem wys­tar­czy tyl­ko po­wie­dzieć kil­ka słów. Jed­nakże łat­wiej jest uciekać do Nibylandii.Chciałabym, by ktoś mnie cza­sem od­wie­dził, po­roz­ma­wiał, prze­konał, że po­mimo ab­surdu codzien­ności naj­ważniej­szy jest fakt istnienia.-Przez naj­bliższy czas możesz udać po pros­tu,że mnie nie ma... Nie będę już dzwo­niła i pi­sała... -Jak to? Żad­nych głupot Natalia! -Po pros­tu,udaj że nie is­tnieję. -A jak dojdę do wnios­ku,że jed­nak to nie zaurocze­nie a miłość? -Po­winieneś wte­dy wie­dzieć co robić... Roz­mo­wa prawdziwa.A Ty po pros­tu od­szedłeś. Nie zas­ta­nawiasz się już co u mnie, jak so­bie radze, jak żyje bez Ciebie. Może nie wiesz ile dla mnie znaczysz, a może nic Cie to nie ob­chodzi. Ale po­winieneś wie­dzieć jaką dziurę zro­biłeś u moim ser­cu. Tyl­ko nie pot­ra­fię szczerze z Tobą po­roz­ma­wiać. Bo prze­cież już nie rozmawiamy.W ogóle pod­stawą cier­pienia jest trwa­nie, pod­stawą ra­dości jest chwila.cza­sem mi przechodzisz przez myśl choć dla mnie niepisany jak list niewysłany co prze­padł jak ka­mień w wodę cza­sem tak na mnie patrzysz jak­byś nie tyl­ko czy­tał z moich ust i każdym nieos­trożnym muśnięciem przy­pomi­nasz że w żyłach za­miast krwi miewam od nad­gar­stków do stóp pod­sy­cany twym spojrzeniem złoty ogień