To se­kun­da po se­kun­dzie, od­mie­rza­na przezeń To cza­somierz marzeń, pla­tyno­wy sikor Bry­lan­ta­mi błyszczy i pew­ny jest siebie Lecz nie przedłuży życia, choćby wart był milion To set­nych se­kun­dy uciekają w oczach Z tak wielką prędkością, że na­wet gdybyś Mógł je zo­baczyć to z mor­dy byś pobladł Uklęknął, po­mod­lił, po­całował krzyżyk Tak tra­wisz to życie, bez­sensow­nie siedząc Marząc, nie myśląc, iż mógłbyś to mieć Co tyl­ko zap­ragniesz, prob­le­mem jest jedno Na­ganiasz wszys­tkich a sam jes­teś leń.


to se­kun­da-po se­kun­dzie-od­mie­rza­na-przezeń-to-cza­somierz-marzeń-pla­tyno­wy-sikor-bry­lan­­mi-błyszczy-i pew­ny
brunoto se­kun­dapo se­kun­dzieod­mie­rza­naprzezeńtocza­somierzmarzeńpla­tyno­wysikorbry­lan­ta­mibłyszczyi pew­nyjest siebielecznie przedłużyżyciachoćbywartbyłmilionset­nychse­kun­dyuciekająw oczachtakwielkąprędkościąże na­wetgdybyśmógłje zo­baczyćto z mor­dybyśpobladłuklęknąłpo­mod­liłpo­całowałkrzyżyktaktra­wiszto życiebez­sensow­niesiedzącmarzącnie myśląciż mógłbyśto miećcotyl­kozap­ragnieszprob­le­memjest jednona­ganiaszwszys­tkicha samjes­teśleńto se­kun­da po se­kun­dzieod­mie­rza­na przezeńcza­somierz marzeńpla­tyno­wy sikorbry­lan­ta­mi błyszczybłyszczy i pew­nyi pew­ny jest siebiejest siebie leczlecz nie przedłużynie przedłuży życiachoćby wartwart byłbył milionset­nych se­kun­dyse­kun­dy uciekająuciekają w oczachw oczach zz taktak wielkąwielką prędkościąże na­wet gdybyśgdybyś mógłmógł je zo­baczyćje zo­baczyć to z mor­dyto z mor­dy byśbyś pobladłpobladł uklęknąłpo­całował krzyżykkrzyżyk taktak tra­wisztra­wisz to życiebez­sensow­nie siedzącsiedząc marząciż mógłbyś to miećto mieć coco tyl­kotyl­ko zap­ragnieszprob­le­mem jest jednojest jedno na­ganiaszna­ganiasz wszys­tkichwszys­tkich a sama sam jes­teśjes­teś leńprzezeń to cza­somierzpla­tyno­wy sikor bry­lan­ta­misikor bry­lan­ta­mi błyszczybry­lan­ta­mi błyszczy i pew­nybłyszczy i pew­ny jest siebiei pew­ny jest siebie leczjest siebie lecz nie przedłużylecz nie przedłuży życiachoćby wart byłwart był milionmilion to set­nychset­nych se­kun­dy uciekająse­kun­dy uciekają w oczachuciekają w oczach zw oczach z takz tak wielkątak wielką prędkościąże na­wet gdybyś mógłgdybyś mógł je zo­baczyćmógł je zo­baczyć to z mor­dyje zo­baczyć to z mor­dy byśto z mor­dy byś pobladłbyś pobladł uklęknąłpo­całował krzyżyk takkrzyżyk tak tra­wisztak tra­wisz to życiebez­sensow­nie siedząc marząciż mógłbyś to mieć coto mieć co tyl­koco tyl­ko zap­ragnieszprob­le­mem jest jedno na­ganiaszjest jedno na­ganiasz wszys­tkichna­ganiasz wszys­tkich a samwszys­tkich a sam jes­teśa sam jes­teś leń

Ludzkie życie to tyl­ko je­den mo­ment, jed­na se­kun­da pośród ty­siąca chwil, które i tak prze­miną. Jed­nak nie jest ono bez­sensow­ne – bo żeby pow­stała his­to­ria, mu­si ją stworzyć czas, składający się z wielu se­kund. Wte­dy ma ona praw­dzi­wy sens. To my jes­teśmy jej sensem.Po­rażka. Pełna świado­mość upadku. Jak nie można uciec od swoich wspom­nień, tak nie da się uciec od bólu rodziny. Mar­twi­ca duszy pow­sta­je bar­dzo szyb­ko. U jed­nych z dnia na dzień, u jed­nych w ułam­ku se­kun­dy, u in­nych ona po pros­tu jest. Nic nie zastąpi, uleczy niechęci do życia. W su­mie już na­wet te­go nie prag­niemy. Bo czym są prag­nienia w ob­liczu odrazy.Idę dzi­siaj płakać. Idę. Tak mam, idę cza­sem na cały dzień. By­wa, że pochłania mnie weekend. A cza­sem zaj­mie to tyl­ko 2 se­kun­dy dłużej niż zwyk­le. Idę. Po­win­nam rzec - co in­ne­go mi po­zos­tało?! - nie. Idę. Tak już mam.Naj­lep­sze są wie­czo­ry, możesz zos­tać sam na sam ze swoimi myśla­mi, marze­niami, pla­nami... Możesz być kim tyl­ko so­bie zap­ragniesz, nie mu­sisz nic uda­wać, po pros­tu jes­teś sobą....Tyl­ko jed­na chwi­la, jed­na se­kun­da, by wszys­tko się zmieniło, nag­le ktoś blis­ki od­chodzi, bez pożeg­na­nia. Bóg go wezwał do siebie, nikt nie wie dlacze­go. Tyl­ko płomień nadziei się tli, że od­naj­dzie spokój, w in­nym, lep­szym świecie...Gdy­bym pa­lił, za­paliłbym te­raz pa­piero­sa, pat­rząc na rzekę i myśląc o tym, jak wszys­tko jest mętne i niepew­ne, a tak, nie paląc, po­myślę tyl­ko, że wszys­tko jest mętne i niepew­ne, rzeczy­wiście, ale bez pa­piero­sa, cho­ciaż pa­pieros, gdy­bym go pa­lił, sam z siebie wy­raziłby mętność i niepew­ność rzeczy, tak jak dym, gdy­bym palił.