To właśnie jest głupie w tej całej ma­gii. Przez dwadzieścia lat stu­diujesz czar, który spro­wadza ci do sy­pial­ni na­gie dziewi­ce. Ale wte­dy jes­teś już tak zat­ru­ty opa­rami rtęci i półśle­py od czy­tania sta­rych ksiąg, że nie pa­miętasz, co da­lej robić.


to właśnie-jest głupie-w tej całej-­gii-przez dwadzieścia-lat-stu­diujesz-czar-który-spro­wadza- do sy­pial­-na­gie-dziewi­
p » terry pratchett » kolor magiito właśniejest głupiew tej całejma­giiprzez dwadzieścialatstu­diujeszczarktóryspro­wadzaci do sy­pial­nina­giedziewi­ceale wte­dyjes­teśjużtakzat­ru­tyopa­ramirtęcii półśle­pyod czy­taniasta­rychksiągże nie pa­miętaszco da­lejrobićto właśnie jest głupiejest głupie w tej całejw tej całej ma­giiprzez dwadzieścia latlat stu­diujeszstu­diujesz czarktóry spro­wadzaspro­wadza ci do sy­pial­nici do sy­pial­ni na­giena­gie dziewi­ceale wte­dy jes­teśjes­teś jużjuż taktak zat­ru­tyzat­ru­ty opa­ramiopa­rami rtęcirtęci i półśle­pyi półśle­py od czy­taniaod czy­tania sta­rychsta­rych ksiągco da­lej robićto właśnie jest głupie w tej całejjest głupie w tej całej ma­giiprzez dwadzieścia lat stu­diujeszlat stu­diujesz czarktóry spro­wadza ci do sy­pial­nispro­wadza ci do sy­pial­ni na­gieci do sy­pial­ni na­gie dziewi­ceale wte­dy jes­teś jużjes­teś już takjuż tak zat­ru­tytak zat­ru­ty opa­ramizat­ru­ty opa­rami rtęciopa­rami rtęci i półśle­pyrtęci i półśle­py od czy­taniai półśle­py od czy­tania sta­rychod czy­tania sta­rych ksiąg

Jes­teś jak gwiaz­da. Widzę Cię, błyszczysz jes­teś tak jas­ny, piękny jed­nak ta­ki da­leki. Wy­ciągam rękę mając nadzieję, że Cię dot­knę, złapię, zat­rzy­mam. tra­fiam na ni­cość. Jes­teś za da­leko.. Nocą sta­jesz się wy­raźny ta­ki real­ny, ale kiedy nas­ta­je dzień wszys­tko zni­ka.. Mówią, że da­lej świecisz.. Jed­nak ja nie widzę. Cze­kam na wieczór. Na czas, w którym Ty zaczy­nasz błyszczeć jeszcze jaśniej.Kil­ka słów błądzi w mo­jej głowie..tych niewy­powie­dzianych które mogły cię zat­rzy­mać. i cza­sem jak wiatr- umy­kają one nieuchwynie Na ser­cu leżą ciężarem wspom­nienia tych dłoni które nie zdążyły dot­knąć twoich ust ..tak obłędnych ! I wie­czo­rami gdy jes­teś gdzieś.. pra­wie przy mnie po­mimo mo­jej sa­mot­ności i chłodu tej no­cy czu­je twój za­pach jak zap­la­tał się w mo­je włosy. Jes­teś gdzieś... -ale nie tam... gdzie powinieneś.Pew­ne­go je­sien­ne­go po­połud­nia, kiedy mrok za­legał już uli­ce i pa­dał deszcz równy, drob­ny, sza­ry, który wspom­nienie słońca czy­ni czymś omal niewiary­god­nym i człowiek za nic nie opuściłby wte­dy miej­sca przy ko­min­ku, gdzie sie­dzi zagłębiony w sta­rych książkach (szu­ka w nich nie treści, dob­rze zna­nych, ale sa­mego siebie sprzed lat) - nieo­cze­kiwa­nie ktoś za­pukał do mych drzwi...To niep­rawda, że zaw­sze trze­ba dać szansę. Mor­derca będzie zaw­sze mor­dercą. Nie wierzę w to, że re­cydy­wistę można wyedu­kować. Człowiek, który raz za­bije, za­bija zaw­sze. To jest tak jak z al­ko­holiz­mem. Można wyjść z nałogu, nie pić, ale całe życie jes­teś niepijącym al­ko­holi­kiem. Nie ćpasz, ale jes­teś ćpu­nem. Tak sa­mo z pros­ty­tucją: puściłaś się raz za pieniądze, po­tem już się nie puszczasz, ale jes­teś dziwką...Roz­ma­wiałam dzi­siaj z księżycem, ku­bek z kawą, pa­pieros, księżyc i ja, czy­li zwykła bez­senna pogawędka. Roz­mo­wa o sta­rych dob­rych czasach... Po­wie­dział mi, że pa­mięta i dzwo­ny kościoła też się odez­wały, bo i one pamiętają. A czy ty pa­miętasz szczęście w moich oczach? Siedzę i cze­kam ,aż pop­ro­sisz mnie do tańca,tyl­ko ty­le abym była szczęśli­wa,choć przez chwilę.Chcę poczuć twe sil­ne i umięśnione ra­miona,które w tańcu dają mi poczu­cie bez­pie­czeństwa.Pa­miętasz ten ta­niec w którym tak moc­no ścis­ka­liśmy się za ręce? Al­bo może pa­miętasz to pożeg­na­nie kiedy pod­niosłeś mnie do góry,przy­tuliłeś tak mac­no i po­wie­działeś,że Ty tak lu­bisz...wte­dy czułam,że nie jes­tem Ci obojętna,ale tyl­ko wtedy...