Trochę popiszę Trochę popłaczę Trochę poskaczę Trochę połajdaczę Pod­czasze pi­janym pod­dy­mem prze­bija pałasze Drętwy­mi drzaz­ga­mi drąży do­liny drwal w mym ciele Oszlaję okrążając ocza­mi os­trza os­tatni­mi dniami Żyję od­dycham kar­mię omdleniami Umieram Budzę się Ok­ry­wam ramionami Byśmy żyli je­dyni ty ja my wtuleni Całymi dniami i nocami Byśmy by­li trwa­li Cza­sem trochę Bar­dziej więcej niż sami 


trochę-popiszę-trochę-popłaczę-trochę-poskaczę-trochę-połajdaczę-pod­czasze-pi­janym-pod­dy­mem-prze­bija-pałasze-drętwy­mi
avantdecestrochępopiszępopłaczęposkaczępołajdaczępod­czaszepi­janympod­dy­memprze­bijapałaszedrętwy­midrzaz­ga­midrążydo­linydrwalw mymcieleoszlajęokrążającocza­mios­trzaos­tatni­midniamiyjęod­dychamkar­mięomdleniamiumierambudzęsięok­ry­wamramionamibyśmyżylije­dynity ja my wtulenicałymii nocamiby­litrwa­licza­semtrochębar­dziejwięcejniżsami trochę popiszępopiszę trochętrochę popłaczępopłaczę trochętrochę poskaczęposkaczę trochętrochę połajdaczępołajdaczę pod­czaszepod­czasze pi­janympi­janym pod­dy­mempod­dy­mem prze­bijaprze­bija pałaszepałasze drętwy­midrętwy­mi drzaz­ga­midrzaz­ga­mi drążydrąży do­linydo­liny drwaldrwal w mymw mym cieleciele oszlajęoszlaję okrążającokrążając ocza­miocza­mi os­trzaos­trza os­tatni­mios­tatni­mi dniamidniami ŻyjęŻyję od­dychamod­dycham kar­miękar­mię omdleniamiomdleniami umieramumieram budzębudzę sięsię ok­ry­wamok­ry­wam ramionamiramionami byśmybyśmy żyliżyli je­dynije­dyni ty ja my wtulenity ja my wtuleni całymicałymi dniamidniami i nocamii nocami byśmybyśmy by­liby­li trwa­litrwa­li cza­semcza­sem trochętrochę bar­dziejbar­dziej więcejwięcej niżniż sami trochę popiszę trochępopiszę trochę popłaczętrochę popłaczę trochępopłaczę trochę poskaczętrochę poskaczę trochęposkaczę trochę połajdaczętrochę połajdaczę pod­czaszepołajdaczę pod­czasze pi­janympod­czasze pi­janym pod­dy­mempi­janym pod­dy­mem prze­bijapod­dy­mem prze­bija pałaszeprze­bija pałasze drętwy­mipałasze drętwy­mi drzaz­ga­midrętwy­mi drzaz­ga­mi drążydrzaz­ga­mi drąży do­linydrąży do­liny drwaldo­liny drwal w mymdrwal w mym cielew mym ciele oszlajęciele oszlaję okrążającoszlaję okrążając ocza­miokrążając ocza­mi os­trzaocza­mi os­trza os­tatni­mios­trza os­tatni­mi dniamios­tatni­mi dniami Żyjędniami Żyję od­dychamŻyję od­dycham kar­mięod­dycham kar­mię omdleniamikar­mię omdleniami umieramomdleniami umieram budzęumieram budzę siębudzę się ok­ry­wamsię ok­ry­wam ramionamiok­ry­wam ramionami byśmyramionami byśmy żylibyśmy żyli je­dyniżyli je­dyni ty ja my wtulenije­dyni ty ja my wtuleni całymity ja my wtuleni całymi dniamicałymi dniami i nocamidniami i nocami byśmyi nocami byśmy by­libyśmy by­li trwa­liby­li trwa­li cza­semtrwa­li cza­sem trochęcza­sem trochę bar­dziejtrochę bar­dziej więcejbar­dziej więcej niżwięcej niż sami 

Trochę pracy, trochę snu, trochę miłości i po wszystkim.Nie widziałam cię już od miesiąca. I nic. Jes­tem może bledsza, Trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, Lecz wi­dać można żyć bez powietrza.Up­ra­wianie miłości dla żartu, Bo żar­towni­sia ta­ka ze mnie. Bez zaz­drości, trochę czułości, Bo mie­sza­ne i nie­szcze­re wichry w uczuciu Tak - pośmieję się trochę, popłaczę, Zro­bię awan­turę, a po­tem wybaczę. Bo żar­towni­sia ta­ka ze mnie Nic nie po­radzisz mój miły, W mym ser­cu jest miej­sce dla twej mogiły.Zmienić mogę wszystko Us­po­koić jed­nym słowem To, co działo się latami Dzi­siaj wreszcie ro­bi swoje. Mi­mo ty­lu wiosen, pod­knięć liści, ty­lu śniegów, Ty wyt­rwałeś - na nieszczęście. Gdy­by nie - to tak samotnie, ale pewnie. dziś niepew­ność nas pożera, wie­dza o tym, że nie można... może miłość nie wybiera? Bóg doświadcza, trochę bar­dziej, trochę głupiej niż myślałam. Bo da­ruje mi człowieka ale muszę od­dać zaraz.Jest zawsze trochę szaleństwa w miłości, ale też trochę rozumu w tym szaleństwie.Trochę ognia, trochę lodu czyni miłość trwałą.