Trud­no opi­sać zmianę, jaką wniosłeś w me życie. Jeśli te­raz żyję, przed­tem byłam jak mar­twa, choć jak ka­mień nic so­bie z te­go nie ro­biłam, trwając w miej­scu zgod­nie ze zwyczajem.


trud­no-opi­ć-zmianę-jaką-wniosłeś-w me życie-jeśli te­raz-żyję-przed­tem-byłam-jak mar­twa-choć-jak ka­mień-nic-so­bie
sylvia plathtrud­noopi­saćzmianęjakąwniosłeśw me życiejeśli te­razżyjęprzed­tembyłamjak mar­twachoćjak ka­mieńnicso­biez te­gonie ro­biłamtrwającw miej­scuzgod­nieze zwyczajemtrud­no opi­saćopi­sać zmianęjaką wniosłeśwniosłeś w me życiejeśli te­raz żyjęprzed­tem byłambyłam jak mar­twachoć jak ka­mieńjak ka­mień nicnic so­bieso­bie z te­goz te­go nie ro­biłamtrwając w miej­scuw miej­scu zgod­niezgod­nie ze zwyczajemtrud­no opi­sać zmianęjaką wniosłeś w me życieprzed­tem byłam jak mar­twachoć jak ka­mień nicjak ka­mień nic so­bienic so­bie z te­goso­bie z te­go nie ro­biłamtrwając w miej­scu zgod­niew miej­scu zgod­nie ze zwyczajem

Te­raz dzieje się grzechów odpust. Do­piero ra­no, ra­no sie odezwiesz, te­raz Cię cicho błagam - Weź mnie! Jak­by pier­wszy raz żądzy miał być upust Zwie­dzaj mo­je ciało jak­by lądem było. niez­na­nym ni To­bie ni mnie. Od­kryj miej­sca gdzie jest Ci miło, kosztuj mnie, na­wet we śnie. Te­raz ja wspi­nam się po Tobie jak­byś góra był, nie sobą. Zas­ta­nawiasz się co zrobię? Zdobędę szczyt, to będzie Twą nagrodą.Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to smutek... Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to ból... Kiedy byłam mała, nie miałam pojęcia ja­kie nap­rawdę jest życie... Kiedy byłam mała, nie ro­zumiałam wiele rzeczy... Kiedy byłam mała, nie wie­działam, że można płakać nie tyl­ko po stra­conej za­baw­ce lub stłuczo­nym ko­lanie po zabawie... Kiedy byłam mała, życie było łatwiejsze... Ale te­raz jes­tem duża i wiem to cze­go nie wie­działam kiedyś......i może trze­ba przyszłym losom dać się jak ka­mień z gór potoczyć i widzieć świat, jak widzi posąg, co ma ka­mien­ne, mar­twe oczy? Jeśli byłam dla ciebie kimś ważnym, nie mar­twię się - nasze dro­gi powtórnie się skrzyżują. Jeśli ci na mnie nie za­leżało, nie mar­twię się – poz­wo­liłam so­bie nie tra­cić na ciebie czasu.Za­biłam Cię w sobie wie­czo­rem przed świtem uto­piłam wszys­tko co jest Tobą we mnie trze­ma butelkami wytrawnego - jak śmierć- wi­na zalałam to co no­si imię Twoje zabiłam za-biłam zaaapiłam i już nic nie ma jut­rzen­ka mnie wita umierasz Za­tapiam się marzeniami w ma­gicznym świecie tęsknoty... w miej­scu, w którym jeszcze nie byłam.