Truiz­my rodzą się jak gwiaz­dy, choć może nie za­padają się w so­bie pod ciężarem wsty­du. Oto je­den z nich: na wszys­tko przychodzi czas. Na py­tania, na od­po­wie­dzi, na wątpli­wości i zro­zumienie. Oto dru­gi z nich: żeby dokądkol­wiek dojść, na­leży wyjść.


truiz­my-rodzą ę-jak gwiaz­dy-choć-może-nie za­padają ę-w so­bie-pod-ężarem-wsty­-oto ­den-z nich-na wszys­tko-przychodzi
ignacy karpowicztruiz­myrodzą sięjak gwiaz­dychoćmożenie za­padają sięw so­biepodciężaremwsty­duoto je­denz nichna wszys­tkoprzychodziczasna py­taniana od­po­wie­dzina wątpli­wościi zro­zumienieoto dru­giżebydokądkol­wiekdojśćna­leżywyjśćtruiz­my rodzą sięrodzą się jak gwiaz­dychoć możemoże nie za­padają sięnie za­padają się w so­biew so­bie podpod ciężaremciężarem wsty­duoto je­den z nichna wszys­tko przychodziprzychodzi czasna wątpli­wości i zro­zumienieoto dru­gi z nichżeby dokądkol­wiekdokądkol­wiek dojśćna­leży wyjśćtruiz­my rodzą się jak gwiaz­dychoć może nie za­padają sięmoże nie za­padają się w so­bienie za­padają się w so­bie podw so­bie pod ciężarempod ciężarem wsty­duna wszys­tko przychodzi czasżeby dokądkol­wiek dojść

Ja... Jes­tem jedną z tych, które przy­wiązują się do jed­ne­go miłego słowa. Ta, która zaw­sze wszys­tko wyol­brzy­mia. Za­leży mi na in­nych o wiele bar­dziej, niż ja kiedy­kol­wiek znaczyłam dla nich. Ro­bię so­bie nadzieję, a po­tem płaczę. Sta­ram się tyl­ko, żeby nikt nie zauważył te­go, że jes­tem smut­na. Często się śmieję bo kocham to. Ta­ka już jes­tem. Cho­ler­nie wrażli­wa i wesoła...Ludzie są jak wiatr. Jed­ni lek­ko prze­lecą przez życie i nic po nich nie zos­ta­je, drudzy dmą jak wichry, więc zos­tają po nich ser­ca złama­ne, jak ja­kies drze­wa po hu­raga­nie. A in­ni wieją jak trze­ba. Ty­le, żeby wszys­tko na czas mogło kwitnąć i owo­cować. I po tych zos­ta­je piękno nasze­go świata...Jeśli Ci na kimś za­leży, to zro­bisz wszys­tko, aby ta dru­ga oso­ba jak najdłużej zos­tała przy To­bie ! Jeżeli Bóg zna od­po­wie­dzi na wszys­tkie py­tania to człowiek jest od­po­wie­dzią na to z nich, przy którym miał On naj­więcej wątpliwości.Wys­tar­czy pleść ja­kieś głup­stwa, których nikt nie może zro­zumieć, a ludzie zro­bią wszys­tko, cze­go od nich zażądasz.Wie­rzysz w potęgę miłości, na­pełnia cię ona do te­go stop­nia, że nie zos­ta­wia miej­sca na py­tania. I dob­rze tak jest. Bo sko­ro do­puścisz do jed­ne­go py­tania, jed­nej wątpli­wości, pus­tka zacznie wkra­dać się do two­jego serca.