Ty­le już dni, Wyt­rzy­muje bez ciebie , bo cie stracilam Nie wiem juz nic, Mo­ja tes­kno­ta za to­ba wszys­tko za­bija .


ty­-już-dni-wyt­rzy­muje-bez-ciebie- bo cie-stracilam-nie-wiem-juz-nic-mo­ja-­kno­-za to­ba-wszys­tko-za­bija
angel shameful~ty­lejużdniwyt­rzy­mujebezciebie bo ciestracilamniewiemjuznicmo­jates­kno­taza to­bawszys­tkoza­bijaty­le jużjuż dniwyt­rzy­muje bezbez ciebie bo cie stracilamstracilam nienie wiemwiem juzjuz nicmo­ja tes­kno­tates­kno­ta za to­baza to­ba wszys­tkowszys­tko za­bijaza­bijaty­le już dniwyt­rzy­muje bez ciebie bo cie stracilam niestracilam nie wiemnie wiem juzwiem juz nicmo­ja tes­kno­ta za to­bates­kno­ta za to­ba wszys­tkoza to­ba wszys­tko za­bijawszys­tko za­bija bo cie stracilam nie wiemstracilam nie wiem juznie wiem juz nicmo­ja tes­kno­ta za to­ba wszys­tkotes­kno­ta za to­ba wszys­tko za­bijaza to­ba wszys­tko za­bija bo cie stracilam nie wiem juzstracilam nie wiem juz nicmo­ja tes­kno­ta za to­ba wszys­tko za­bijates­kno­ta za to­ba wszys­tko za­bija

Ni­by wiem, że czas szyb­ko le­ci. Ni­by wiem, że na­dal is­tniejesz. Ni­by wiem, że fi­zycznie niemożli­we jest, żebym te­raz umarła. Ale nie mogę już wyt­rzy­mać bez Ciebie.Jak naz­wać ten stan, gdy wszys­tko wy­pada Ci z rąk, wszys­tko, co jest dla Ciebie naj­ważniej­sze, co ut­rzy­muje Cię przy życiu i za co mógłbyś je od­dać? Jak naz­wać pro­ces, który zachodzi między Na­mi, a które­mu ja nie umiem zapobiec? Jak Cię zat­rzy­mać? Jak mil­czeć, by nie bo­lało? Jak mówić, by nieść ukojenie? Bez­radność? Bez­radność, to za małe słowo.Znów stra­ciłam Cię.... Bo­je się każdej mi­nuty, każde­go dnia bez Ciebie... Wiem że to już ko­niec,me­go życia kres...Lecz w mym ser­cu ciągle cząstka Ciebie jest....bo na­dal KOCHAM CIĘ... praw­dzi­wa przyjaciółko...Ile już dni zna­my się nawzajem? Ile już ra­zy cie­szyłam się rajem? Ile już chwil spędziłam czekając? Czy wyt­rzy­mam dłużej udając...? Wierzę, wciąż wierzę, nadzieją się duszę, Tym bzdur­nym prag­nieniem umysł swój kuszę. Czy kiedyś za­kończy to os­ta­teczna zmiana? Czy będę mar­twa czy będę kochana...? Sen­su w tym nie ma i nig­dy nie znajdziesz, Dla ta­kiej błahos­tki zimną odnajdziesz, Po­wiesz: W mo­men­cie, gdy zgasną już wszys­tkie gwiaz­dy, przes­tanę wie­rzyć w Księżyc, a Słońce nie będzie przy­pomi­nało już o wspólnych zacho­dach, do­piero wte­dy będę w sta­nie poczuć, że wszys­tko, co się wy­darzyło nie ma już żad­ne­go znacze­nia. Że ta podróż skończyła się już na zawsze.Chwi­lami przez myśl mą uciekasz Odpędzić chce Cię żałośnie Bez przer­wy liczę godzi­ny Bez przer­wy dni i tygodnie Nad­szedł wreszcie ten moment Czas sto­sun­ki złagodzić Chce Twe wer­se­ty od­czy­tać Naukę z miłością po­godzić Już gdy do­tykam Cię lekko Czuć jak­by morza spalenie Po­wiet­rze sta­je się rześkie W mej głowie wzras­ta ciśnienie Li­zesz sza­re komórki Zmniej­szają mózgu objętość Ja Ciebie przyj­muję chętnie Ty w za­mian podarujprzyjemność