Ty­le po­całunków po­daro­wałam wiat­ro­wi aby musnął Twój po­liczek ode mnie. Po­roz­rzu­całam ty­le piór z moich skrzy­deł aby do­tarły one do Ciebie, chciałam aby cho­ciaż musnęły Two­je ramię. Siedząc w ok­nie no­cami i pat­rząc w gwiaz­dy miałam nadzieję, że Ty także na nie pat­rzysz lecz w in­nym zakątku te­go świata. Spo­wiadałam się księżyco­wi z moich marzeń, a później on pow­tarzał je To­bie gdy spałeś.


ty­-po­całunków-po­daro­wałam-wiat­ro­wi-aby musnął-twój-po­liczek-ode-mnie-po­roz­rzu­całam-ty­-piór-z moich-skrzy­deł
angel des penseursty­lepo­całunkówpo­daro­wałamwiat­ro­wiaby musnąłtwójpo­liczekodemniepo­roz­rzu­całamty­lepiórz moichskrzy­dełaby do­tarłyonedo ciebiechciałamaby cho­ciażmusnęłytwo­jeramięsiedzącw ok­nieno­camii pat­rzącw gwiaz­dymiałamnadziejęże ty takżena nie pat­rzyszleczw in­nymzakątkute­goświataspo­wiadałam sięksiężyco­wimarzeńa późniejon pow­tarzałje to­biegdyspałeśty­le po­całunkówpo­całunków po­daro­wałampo­daro­wałam wiat­ro­wiwiat­ro­wi aby musnąłaby musnął twójtwój po­liczekpo­liczek odeode mniepo­roz­rzu­całam ty­lety­le piórpiór z moichz moich skrzy­dełskrzy­deł aby do­tarłyaby do­tarły oneone do ciebiechciałam aby cho­ciażaby cho­ciaż musnęłymusnęły two­jetwo­je ramięsiedząc w ok­niew ok­nie no­camino­cami i pat­rząci pat­rząc w gwiaz­dyw gwiaz­dy miałammiałam nadziejęże ty także na nie pat­rzyszna nie pat­rzysz leczlecz w in­nymw in­nym zakątkuzakątku te­gote­go świataspo­wiadałam się księżyco­wiksiężyco­wi z moichz moich marzeńa później on pow­tarzałon pow­tarzał je to­bieje to­bie gdygdy spałeśty­le po­całunków po­daro­wałampo­całunków po­daro­wałam wiat­ro­wipo­daro­wałam wiat­ro­wi aby musnąłwiat­ro­wi aby musnął twójaby musnął twój po­liczektwój po­liczek odepo­liczek ode mniepo­roz­rzu­całam ty­le piórty­le piór z moichpiór z moich skrzy­dełz moich skrzy­deł aby do­tarłyskrzy­deł aby do­tarły oneaby do­tarły one do ciebiechciałam aby cho­ciaż musnęłyaby cho­ciaż musnęły two­jemusnęły two­je ramięsiedząc w ok­nie no­camiw ok­nie no­cami i pat­rzącno­cami i pat­rząc w gwiaz­dyi pat­rząc w gwiaz­dy miałamw gwiaz­dy miałam nadziejęże ty także na nie pat­rzysz leczna nie pat­rzysz lecz w in­nymlecz w in­nym zakątkuw in­nym zakątku te­gozakątku te­go świataspo­wiadałam się księżyco­wi z moichksiężyco­wi z moich marzeńa później on pow­tarzał je to­bieon pow­tarzał je to­bie gdyje to­bie gdy spałeś

jes­teś muzykiem a ja instrumentem mus­kasz moją ta­lię gitary aby grać w mym umyśle na lirze moich marzeń aby móc znów szar­pnąć stru­ny moich westchnień Po­całowałem cię w kark delikatnie us­ta­mi suchy­mi jak pus­tynny wiatr później głas­kałem ramię wy­liza­ne księżyco­wym blaskiem a ty jak port pachniałaś wy­pat­roszo­na pożądaniem Były w to­bie flądry mak­re­le i dor­sze słone i uchy­liłaś swój filet po­ranną rosą zwilżony Do do­mu wpadła firanka ot­wierając usta od­dechem lata a te­raz głaszczesz się po podbrzuszu z rozłożoną ta­lią kart na og­ra­nie końca świata.Lu­bię jak na mnie pat­rzysz swoimi niebies­ki­mi oczka­mi, z których można wyczy­tać jak bar­dzo mnie kochasz. Lu­bię Twój uśmiech bo jest przepiękny i zaw­sze wiem kiedy masz nie grzeczne myśli. Twój do­tyk spra­wia, że mam dreszcze na całym ciele, a gdy mnie całujesz brak­nie mi tchu. To dzięki To­bie jes­tem szczęśliwa i chce żeby tak zos­tało na zawsze... dziękuję M......Siadała na ta­rasie i pat­rzyła w stronę la­su mając nadzieję, że nag­le po­jawi się jej ukocha­na córka z koszem pełnym grzybów. Wie­czo­rami na tym sa­mym ta­rasie siedząc pat­rzyła w roz­gwieżdżone niebo i py­tała: Kradłeś po­całun­ki moich dłoni a po­tem zap­la­tałeś je w mo­je włosy Kradłeś po­całun­ki ust moich i za­mykałeś je w swoim wnętrzu Kradłeś zachwyt moich spojrzeń i od­da­wałeś je w namiętności... Roz­kwi­tałam w tęczówkach Twoich oczu Roz­kwi­tałam w Twoim dotyku A Ty pat­rzyłeś jak z zam­knięte­go pąka prze­mieniam się w różę...Pat­rz tak na mnie, w Twoich oczach mo­wa już nie ma znaczeń, bo kiedy roz­sta­niemy się bez słów to dlatego, że już pat­rzysz inaczej...