Uśmiech dziecka. Rumieńce. Drżenie rąk. Niewin­ne spojrzenie. Oto ja. Przez mo­ment pat­rzysz mi pros­to w oczy. Słyszysz to? Weź mnie na ręce. Proszę, ug­ryź mnie w szyję. Cze­kam na two­je zachłan­ne usta Na moim karku. Cze­kam na two­je moc­ne dłonie Na mo­jej skórze. Weź mnie so­bie w prezencie. Oto ja. Opuszczam powieki. Tyl­ko nie mów nikomu.


uśmiech-dziecka-rumień-drżenie-rąk-niewin­ne-spojrzenie-oto-ja-przez-mo­ment-pat­rzysz-mi pros­to-w oczy-słyszysz-to-weź-mnie
gold fishyuśmiechdzieckarumieńcedrżenierąkniewin­nespojrzenieotojaprzezmo­mentpat­rzyszmi pros­tow oczysłyszysztoweźmniena ręceproszęug­ryźw szyjęcze­kamna two­jezachłan­neustanamoimkarkumoc­nedłoniemo­jejskórzeso­biew prezencieopuszczampowiekityl­konie mównikomuuśmiech dzieckadrżenie rąkniewin­ne spojrzenieoto japrzez mo­mentmo­ment pat­rzyszpat­rzysz mi pros­tomi pros­to w oczyweź mniemnie na ręceug­ryź mniemnie w szyjęcze­kam na two­jena two­je zachłan­nezachłan­ne ustausta nana moimmoim karkucze­kam na two­jena two­je moc­nemoc­ne dłoniedłonie nana mo­jejmo­jej skórzeweź mniemnie so­bieso­bie w prezencieoto jaopuszczam powiekityl­ko nie mównie mów nikomuprzez mo­ment pat­rzyszmo­ment pat­rzysz mi pros­topat­rzysz mi pros­to w oczyweź mnie na ręceug­ryź mnie w szyjęcze­kam na two­je zachłan­nena two­je zachłan­ne ustazachłan­ne usta nausta na moimna moim karkucze­kam na two­je moc­nena two­je moc­ne dłoniemoc­ne dłonie nadłonie na mo­jejna mo­jej skórzeweź mnie so­biemnie so­bie w prezencietyl­ko nie mów nikomu

Kruczoczar­ne włosy opa­dające na de­likat­ne w do­tyku ramiona otu­lające jej por­ce­lanową twarz. Krwis­toczer­wo­ne us­ta przyg­ry­zane, uwodzące. Ciem­nobrązo­we oczy prze­pełnione pożądaniem. Diab­li­co, która uwodzisz mnie we śnie oraz na jawie. Weź mnie, weź mą duszę, weź wszys­tko cze­go prag­niesz. W za­mian proszę tyl­ko o jed­no, twą miłość.Cze­kam na Ciebie. Dzień się zdaje Ciem­nym, roz­wleczo­nym borem, A ja wciąż cze­kam na tę jasną porę, By maj mi w końcu za­jaśniał majem... I cze­kam -- słońce nie wstaje... Aż ciężkim, par­nym wieczorem Dot­knęły mnie wil­gotne dłonie, Nies­te­ty, nie two­je!... czekałem...Cze­kam na miłość, która przyj­dzie znikąd i nag­le roz­grze­je mo­je zmarznięte ser­ce. Której nie będę ocze­kiwała, po pros­tu na nią wpadnę. Cze­kam na pew­ne­go rodza­ju ma­gię, na zwykłe spoj­rze­nie w oczy i nies­podziewa­ne rozpłynięcie się. Na coś, co mnie dot­knie i wy­budzi ze snu emoc­jo­nal­ne­go. Uczu­cie, które­go nig­dy nie zap­la­nuję, które zas­koczy mnie samą. Czy to oz­nacza, że już zaw­sze będę samotna?...Pod moim pra­wie niewin­nym spojrzeniem ster­czysz dum­nie, wspaniały blas­kiem źre­nic przy­zywam Cię sokami sta­lowym uchwy­tem ud wy­cis­kam do os­tatniej krop­li miłości opa­dasz we mnie ekstazą wez­bra­na, płynę w Ciebie, miły...I ser­ce bi­je na każde spojrzenie Wzma­gając we mnie nieludzkie prag­nie Pos­ma­kować ust namiętnych Dot­knąć mięśni napiętych Więc weź mnie w ra­miona Dot­knij me­go łona Niech jed­ność nastąpi Na­miętność niech wy­niesie mnie pod obłoki I na za­kończe­nie Ra­mieniem obej­mij zbawiennie Po­pat­rz się w oczy Po­zos­taw uczu­cie tęsknoty Siedzę i cze­kam ,aż pop­ro­sisz mnie do tańca,tyl­ko ty­le abym była szczęśli­wa,choć przez chwilę.Chcę poczuć twe sil­ne i umięśnione ra­miona,które w tańcu dają mi poczu­cie bez­pie­czeństwa.Pa­miętasz ten ta­niec w którym tak moc­no ścis­ka­liśmy się za ręce? Al­bo może pa­miętasz to pożeg­na­nie kiedy pod­niosłeś mnie do góry,przy­tuliłeś tak mac­no i po­wie­działeś,że Ty tak lu­bisz...wte­dy czułam,że nie jes­tem Ci obojętna,ale tyl­ko wtedy...