Uderzam w mur, które­go nie pot­ra­fię roz­bić, ale dzięki świado­mości, że mam Cię w ser­cu po­konam wszys­tkie przeszkody.


uderzam-w mur-które­go-nie pot­ra­fię-roz­bić-ale-dzięki-świado­moś-że mam-cię-w ser­cu-po­konam-wszys­tkie-przeszkody
chemicalsuderzamw murktóre­gonie pot­ra­fięroz­bićaledziękiświado­mościże mamcięw ser­cupo­konamwszys­tkieprzeszkodyuderzam w murktóre­go nie pot­ra­fięnie pot­ra­fię roz­bićale dziękidzięki świado­mościże mam cięcię w ser­cuw ser­cu po­konampo­konam wszys­tkiewszys­tkie przeszkodyktóre­go nie pot­ra­fię roz­bićale dzięki świado­mościże mam cię w ser­cucię w ser­cu po­konamw ser­cu po­konam wszys­tkiepo­konam wszys­tkie przeszkodyże mam cię w ser­cu po­konamcię w ser­cu po­konam wszys­tkiew ser­cu po­konam wszys­tkie przeszkodyże mam cię w ser­cu po­konam wszys­tkiecię w ser­cu po­konam wszys­tkie przeszkody

wdzierając się w duszę, w wędrówce przez przes­trzeń bez gra­nic po­raża cię su­rowość krajobrazu two­je spaz­my roz­koszy roz­le­wają się we mnie, zagarniając jeszcze przebłys­ki świado­mości wiążą cię z życiem w końcu pod­da­jesz się na szczycie nie ma prze­bacze­nia dla samounicestwienia...Płacze dzien­nie całe noce. Już są mok­re wszys­tkie koce. Płaczę ciągle i nic nie dają. Łzy, które jak deszcz z ciekają. Ból jest tak wiel­ki, że nie z łagodzony. Roz­wa­la się w ser­cu na wszys­tkie strony. I kłuje i du­si i męczy nieznośnie. Trze­ba pocze­kać aż op­ty­mizm urośnie. Lecz on nie ma w pla­nach rosnąć wcale. Zgniję w tym gównie i w piek­le się spale..A Ty po pros­tu od­szedłeś. Nie zas­ta­nawiasz się już co u mnie, jak so­bie radze, jak żyje bez Ciebie. Może nie wiesz ile dla mnie znaczysz, a może nic Cie to nie ob­chodzi. Ale po­winieneś wie­dzieć jaką dziurę zro­biłeś u moim ser­cu. Tyl­ko nie pot­ra­fię szczerze z Tobą po­roz­ma­wiać. Bo prze­cież już nie rozmawiamy.A co jeśli nie mam siły się uśmie­chnąć ale nie pot­ra­fię oka­zywać smutku? `Spa­lone wszys­tkie zdjęcia, kwiaty, wspom­nienie.. i mam nadzieje, że wszys­tkie mos­ty ! Idę przed siebie, ciągle mam Cię w głowie Czuję Twój za­pach, od­wra­cam się, Ciebie nie ma. Czyżby to mo­ja wyob­raźnia płatała figle? Czuję w so­bie motyle, Lecz prze­cież Ciebie nie ma.. Czuję Cię w sercu. Pot­ra­fię uj­rzeć Two­je oczy i usta, Twój uśmiech W głębi wyobraźni... Dlacze­go mnie nie dotkniesz? Dlacze­go wciąż Cię nie ma? Jeszcze wciąż mam nadzieję Lecz po­woli umieram..