W życiu są dwa rodza­je dni: dla ciebie i prze­ciw to­bie, gdy nas­ta­je ten pier­wszy ciesz się nim, gdy ten dru­gi - znieś go cierpliwie.


w życiu-są dwa-rodza­-dni-dla-ciebie-i prze­ciw-to­bie-gdy-nas­­-ten-pier­wszy-ciesz ę-nim-gdy-ten-dru­gi- znieś-go cierpliwie
ali ibn abi talibw życiusą dwarodza­jednidlaciebiei prze­ciwto­biegdynas­ta­jetenpier­wszyciesz sięnimdru­gi znieśgo cierpliwiew życiu są dwasą dwa rodza­jerodza­je dnidla ciebieciebie i prze­ciwi prze­ciw to­biegdy nas­ta­jenas­ta­je tenten pier­wszypier­wszy ciesz sięciesz się nimgdy tenten dru­gi znieś go cierpliwiew życiu są dwa rodza­jesą dwa rodza­je dnidla ciebie i prze­ciwciebie i prze­ciw to­biegdy nas­ta­je tennas­ta­je ten pier­wszyten pier­wszy ciesz siępier­wszy ciesz się nimgdy ten dru­giw życiu są dwa rodza­je dnidla ciebie i prze­ciw to­biegdy nas­ta­je ten pier­wszynas­ta­je ten pier­wszy ciesz sięten pier­wszy ciesz się nimgdy nas­ta­je ten pier­wszy ciesz sięnas­ta­je ten pier­wszy ciesz się nim

Poeta to At­lantyk i lew w jed­nym. Gdy ten pier­wszy nas pochłania, dru­gi nas pożera. Jeśli uj­dziemy kłom, nie uj­dziemy fa­lom. Człowiek, który pot­ra­fi druz­go­tać iluz­je, jest za­razem bes­tią i powodzią.Pier­wszy raz w życiu, w tej jed­nej sytuacji, przy tym jed­nym człowieku poczułam się nieśmiało. Pier­wszy raz w życiu za­leżało mi, żeby ja­koś wypaść. I to 'ja­koś' wca­le tym ra­zem nie oznaczało- tak, jak dotychczas... Za­leżało mi, żeby wy­paść dobrze. Ba! Bar­dzo dob­rze, najlepiej! I gdy już miałam za sobą kil­ka­naście ta­kich ra­zy, że pot­rze­bowałam wy­padać przy Nim dobrze, to właśnie wtedy, pier­wszy raz, po­myślałam o... miłości...ty, ja, on, ona człowiek pier­wszy oddech, dru­gi, trzeci, niezliczony i os­tatni, ten zdławiony pier­wsze mrugnięcie, dru­gie, trzecie, niezliczone i ostatnie kiedy rzęsy już zszyją po­wieki ze skórą a myśli będą roz­puszczać się w ciemności to mrug­nięcie nieopanowane a w os­tatnich se­kun­dach świadomości wciąż za­dajesz so­bie pytanie roz­ma­zane twarze szep­tem wy­powiada­ne słowa modlitwy i zno­wu to pytanie ciągle jed­no pytanie w os­tatnich se­kun­dach - lęk zmartwienie niegodny niebo czy piekło? os­tatni oddech os­tatnie mrugnięcie os­tatnie pytanie a po­tem głośny śmiech kpiący, ironiczny w pier­wszych se­kun­dach - spokój i pier­wsze py­tanie: gdzie ten sąd? dru­gie, trzecie, niezliczone, wieczność Ludzie od­wołują się od zwycza­ju do ro­zumu i od ro­zumu do zwycza­ju, za­leżnie od te­go, co im jest wy­god­ne; i od­stępują od zwycza­ju, gdy te­go wy­maga ich in­te­res, al­bo znów prze­ciw­sta­wiają się ro­zumo­wi, gdy tyl­ko ro­zum jest prze­ciw nim.Kiedy po raz pier­wszy ktoś zacznie roz­depty­wać ci pal­ce, myślisz, że to niep­rawda, a po­tem przychodzi zdzi­wienie, że człowiek może coś ta­kiego zro­bić z dru­gim człowiekiem. Ale nie bar­dzo masz czas to prze­myśleć, bo właśnie od­dają ci mocz na twarz i ty zno­wu myślisz, że to niep­rawda, bo prze­cież ten człowiek roz­kraczo­ny nad tobą ma ta­kie sa­mo ser­ce, ner­ki i ten sam wstyd.Zbliżam się a Ty oddalasz, Sta­ram się ale nie widzisz. A gdy odejdę.. Niezauważysz. Dla Ciebie nic, Nic, nie jes­tem wart. Poz­nałem ten smak. Od­chodzę. Tak, tam.. Daleko. Dałem os­tatni znak. Kiedyś przy­pom­nisz sobie, Gdy ktoś ser­ce Twe przebije. I zro­zumiesz sam, Ile dob­re­go włożyłem w nas, A co od Ciebie dostałem... Gdy na niewiele czekałem. ~Mar­cin Pa­weł Twardysko