w ciche bez­gwiez­dne noce zak­wi­ta we mnie samotność choć myśla­mi otu­lam się w mroku przeszy­wasz na wskroś moją pustkę kiedyś za je­den twój dotyk tak łat­wo od­dałabym ciało a ty wciąż pat­rzysz uparcie a to­bie wciąż jeszcze mało krad­niesz mi sny pocałunkiem i chciałbyś na włas­ność mieć duszę 


w ciche-bez­gwiez­dne-noce-zak­wi­-we mnie-samotność-choć-myś­mi-otu­lam ę-w mroku-przeszy­wasz-na wskroś-moją-pustkę-kiedyś
giulietkaw cichebez­gwiez­dnenocezak­wi­tawe mniesamotnośćchoćmyśla­miotu­lam sięw mrokuprzeszy­waszna wskrośmojąpustkękiedyśza je­dentwójdotyktakłat­wood­dałabymciałoty wciążpat­rzyszuparcieto­biewciążjeszczemałokrad­nieszmi snypocałunkiemchciałbyśna włas­nośćmiećduszę w ciche bez­gwiez­dnebez­gwiez­dne nocenoce zak­wi­tazak­wi­ta we mniewe mnie samotnośćsamotność choćchoć myśla­mimyśla­mi otu­lam sięotu­lam się w mrokuw mroku przeszy­waszprzeszy­wasz na wskrośna wskroś mojąmoją pustkępustkę kiedyśkiedyś za je­denza je­den twójtwój dotykdotyk taktak łat­wołat­wo od­dałabymod­dałabym ciałoty wciąż pat­rzyszpat­rzysz uparcieto­bie wciążwciąż jeszczejeszcze małomało krad­nieszkrad­niesz mi snymi sny pocałunkiempocałunkiem ii chciałbyśchciałbyś na włas­nośćna włas­ność miećmieć duszę w ciche bez­gwiez­dne nocebez­gwiez­dne noce zak­wi­tanoce zak­wi­ta we mniezak­wi­ta we mnie samotnośćwe mnie samotność choćsamotność choć myśla­michoć myśla­mi otu­lam sięmyśla­mi otu­lam się w mrokuotu­lam się w mroku przeszy­waszw mroku przeszy­wasz na wskrośprzeszy­wasz na wskroś mojąna wskroś moją pustkęmoją pustkę kiedyśpustkę kiedyś za je­denkiedyś za je­den twójza je­den twój dotyktwój dotyk takdotyk tak łat­wotak łat­wo od­dałabymłat­wo od­dałabym ciałociało a ty wciąża ty wciąż pat­rzyszty wciąż pat­rzysz uparcieuparcie a to­biea to­bie wciążto­bie wciąż jeszczewciąż jeszcze małojeszcze mało krad­nieszmało krad­niesz mi snykrad­niesz mi sny pocałunkiemmi sny pocałunkiem ipocałunkiem i chciałbyśi chciałbyś na włas­nośćchciałbyś na włas­ność miećna włas­ność mieć duszę 

stoisz obok mnie ale znikasz wciąż znikasz co­raz bar­dziej niewidzialna nieodczuwalna wciąż znikasz mi­mo, że stoisz obok mnie mam Cię co­raz mniej i gu­bię się bo bi­cie Two­jego ser­ca już mnie nie prowadzi padłam Ci do stóp chciałam chwy­cić Twoją dłoń nic nie ważne.. pa­mięć Two­ja była studnią te­raz to tyl­ko kałuża kiedyś też będziesz samotna u Twoich stóp ok­ruszki mo­jego serca lecz Ty pat­rzysz w niebo nie widzisz kruszysz bardziej bez­gwiez­dne noce ty­siąc i dwu let­ni sen czy to już miłość tu jes­tem...gorąca i miękka w tańcu uwodzę twe ciało już tyl­ko pragnienie w to­bie zat­ra­cić się chciało wśród uniesień dźwięków roz­koszy jęk się wymyka bądź wciąż przy mnie póki tan­go...póki muzyka póki żyją gwiazdy póki kos­mos istnieje... póty trwa rozkosz mo­je ciało goreje wciąż mało mam i mało ja wie­czne pragnienie pożądam tych pieszczot i ciebie, mo­je marzenie pat­rzy w niebo po cichu stęka po­między no­gami mo­ja ręka ciało roz­grza­ne i chce jeszcze mówie dość i mam dreszcze choć dot­knąć chcesz choć prag­niesz mnie za­pom­nij nie po­siądziesz mnie ! Budząc się widzę Twą twarz,zas­py­piając słysze Twe słowa... Ile jeszcz mi­nut,godzin,dni i lat przy so­bię Cię zacho­wam...Niepew­ność wciąż budzi mnie...... bo Twój ob­raz wciąz po­jawia we śnie...Prosze od­cza­ruj mnie lub zro­zum że nie mo­ge żyć bez Ciebie...i znów... do drzwi póka mok­ry ra­nek,noc skończyła zno­wu się...nie chce by to skończyło się... P.S NIe umiem Ci te­go po­wie­dzieć wprost Aniu...Minęło już ty­le lat Ty wciąż w mo­jej głowie I mi­mo, że dro­gi się rozeszły Nig­dy Cię nie zapomnę Wiem, że to niepop­rawne Wciąż tęsknić za Tobą Masz już swo­je życie Chy­ba mam coś z głową. Uczu­cia tak łat­wo nie giną Wciąż duszą mnie nieustannie Chciałabym je zabić Jed­nak nie potrafię Jed­no się skończyło In­ne na­dal będzie trwać Tak be­zus­tannie, jeszcze wiele lat...