w ciemnościach dosłuchuję się two­jego szeptu dawno cię nie czułam w moim wszechświecie umieram nadzieją że odnajdziesz mo­je ciało 


w ciemnościach-łuchuję-ę-two­jego-szeptu-dawno-ę-nie czułam-w-moim-wszechświecie-umieram-nadzieją-że-odnajdziesz-mo­-ciało 
angel des penseursw ciemnościachdosłuchujęsiętwo­jegoszeptudawnocięnie czułammoimwszechświecieumieramnadziejążeodnajdzieszmo­jeciało w ciemnościach dosłuchujędosłuchuję sięsię two­jegotwo­jego szeptuszeptu dawnodawno cięcię nie czułamnie czułam ww moimmoim wszechświeciewszechświecie umieramumieram nadziejąnadzieją żeże odnajdzieszodnajdziesz mo­jemo­je ciało w ciemnościach dosłuchuję siędosłuchuję się two­jegosię two­jego szeptutwo­jego szeptu dawnoszeptu dawno ciędawno cię nie czułamcię nie czułam wnie czułam w moimw moim wszechświeciemoim wszechświecie umieramwszechświecie umieram nadziejąumieram nadzieją żenadzieją że odnajdzieszże odnajdziesz mo­jeodnajdziesz mo­je ciało w ciemnościach dosłuchuję się two­jegodosłuchuję się two­jego szeptusię two­jego szeptu dawnotwo­jego szeptu dawno cięszeptu dawno cię nie czułamdawno cię nie czułam wcię nie czułam w moimnie czułam w moim wszechświeciew moim wszechświecie umierammoim wszechświecie umieram nadziejąwszechświecie umieram nadzieją żeumieram nadzieją że odnajdziesznadzieją że odnajdziesz mo­jeże odnajdziesz mo­je ciało w ciemnościach dosłuchuję się two­jego szeptudosłuchuję się two­jego szeptu dawnosię two­jego szeptu dawno ciętwo­jego szeptu dawno cię nie czułamszeptu dawno cię nie czułam wdawno cię nie czułam w moimcię nie czułam w moim wszechświecienie czułam w moim wszechświecie umieramw moim wszechświecie umieram nadziejąmoim wszechświecie umieram nadzieją żewszechświecie umieram nadzieją że odnajdzieszumieram nadzieją że odnajdziesz mo­jenadzieją że odnajdziesz mo­je ciało 

Kiedy pat­rzałam na światłość, widziałam drogę swe­go życia. Kiedy przesłoniła mi ją gwiaz­da, czułam irytacje. -Co to? - spy­tałam me­go stróża. -Mo­ja obiet­ni­ca - po­wie­dział, a po chwi­li zniknął jak zresztą wszystko. I tak zos­tałam sa­ma, w ciemnościach.zasłuchałem się w twój oddech śpisz ja­kie to wspaniałe słyszę bi­cie two­jego serca równo od­mie­rza czas wypoczynku chciałbym cię obudzić lecz tak słod­ko wyglądasz że nie mogę te­go zburzyć posłuchaj jes­teś moim spełnieniem do­pełnieniem moich marzeń bu­forem ha­mującym emocje natchnieniem motywacją cza­sem nar­racją i zastanowieniem a cza­sem westchnieniem i zrozumieniem zaw­sze będziesz moim kluczem do uczuć gorącości na drodze do ra­ju bram *** Dział: Liryki *** Zbig­niew Małecki Roz­paczli­wie samotna W ok­rutnej świado­mości swo­jego ciała Usta Ramiona Stopy Łopatki Pal­ce – je­den po drugim Wcześniej byłam po pros­tu sobą Dopóki nie przyszedłeś I nie roz­ciąłeś mnie na pół Dusza i ciało Nig­dy wcześniej Nie czułam tak bardzo Że człowiek jest istotą Z na­tury schizofreniczną Do­tykam Cię Mus­kam ciało opuszkami Wchodzę głębiej W duszę Aż mro­zi Cię dreszcz Nie co­fam się ani na krok Wstępuję w Twe ciało I przyrze­kam na życie Miłość wieczną Nat­chnieniem moim Twój głos, Twój umysł, Two­je ciało. Pragnę Cię dotykać zmysłowością całą, ku­sić, roz­bierać, zapamiętywać każdy szczegół Twe­go ciała i Twej duszy. Roz­koszo­wać pocałunkiem, do­tykiem, pieszczotą. Na­gością kar­mić oczy, czułością słowa, miłością serce, od­dechem ciało, us­ta ..roz­mową przez noc całą.Pa­miętam ... gdy smród śmier­ci czułam wy­doby­wający się od wewnątrz i słyszałam jak pod­le śmiałeś się. Pa­miętam ... strach nieopisany gdy jak ro­bak pełzałam i czułam jak ok­rutnie dręczyłeś mnie. Pa­miętam ... wszędzie rzy­gi zaschnięte i te myśli przeklęte, że już wyjścia nie ma, nie. Pa­miętaj, że ci w końcu uciekłam i że so­bie przyrzekłam, że już nie dos­ta­niesz mnie. Nie pot­rze­buję cię.