W drzwiach stanęła Gdy ja sie­działem To się wy­gina To mi­ny stroi - wiem o co ci chodzi Lecz pocze­kam jeszcze By prag­nienie podwoić Wi­dokiem po sy­cić - Lecz by chwi­li tej nie przekroczyć Na pięcie od­wróciła Odeszła ciałem wyginając Lecz po cza­sie.............- wróciła - Ty­le że się ory­ginal­nie wystroiła I tu prze­rywam pi­sanie Bo zbyt wstyd­li­wy jes­tem By do­kończyć His­to­rii tej od­tajnianie . Ps. I że ty­le na­pisałem !? 


w drzwiach-stanęła-gdy-ja sie­działem-to ę-wy­gina-to-mi­ny-stroi-wiem-o co  chodzi-lecz-pocze­kam-jeszcze-by-prag­nienie-podwoić
rozarw drzwiachstanęłagdyja sie­działemto sięwy­ginatomi­nystroiwiemo co ci chodzileczpocze­kamjeszczebyprag­nieniepodwoićwi­dokiempo sy­cićby chwi­litej nie przekroczyćnapięcieod­wróciłaodeszłaciałemwyginającpo cza­siewróciłaty­leże sięory­ginal­niewystroiłatu prze­rywampi­saniebozbytwstyd­li­wyjes­temdo­kończyćhis­to­riitej od­tajnianiepsi że ty­lena­pisałem w drzwiach stanęłastanęła gdygdy ja sie­działemja sie­działem to sięto się wy­ginami­ny stroistroiwiemwiem o co ci chodzio co ci chodzi leczlecz pocze­kampocze­kam jeszczejeszcze byby prag­nienieprag­nienie podwoićpodwoić wi­dokiemwi­dokiem po sy­cićpo sy­cićleczlecz by chwi­liby chwi­li tej nie przekroczyćtej nie przekroczyć nana pięciepięcie od­wróciłaod­wróciła odeszłaodeszła ciałemciałem wyginającwyginając leczwróciłaty­lety­le że sięory­ginal­nie wystroiławystroiła ii tu prze­rywamtu prze­rywam pi­saniepi­sanie bobo zbytzbyt wstyd­li­wywstyd­li­wy jes­temjes­tem byby do­kończyćdo­kończyć his­to­riihis­to­rii tej od­tajnianietej od­tajnianiepsi że ty­le na­pisałemw drzwiach stanęła gdystanęła gdy ja sie­działemgdy ja sie­działem to sięja sie­działem to się wy­ginawy­gina to mi­nymi­ny stroiwiem o co ci chodziwiem o co ci chodzi leczo co ci chodzi lecz pocze­kamlecz pocze­kam jeszczepocze­kam jeszcze byjeszcze by prag­nienieby prag­nienie podwoićprag­nienie podwoić wi­dokiempodwoić wi­dokiem po sy­cićwi­dokiem po sy­cićlecz by chwi­lilecz by chwi­li tej nie przekroczyćby chwi­li tej nie przekroczyć natej nie przekroczyć na pięciena pięcie od­wróciłapięcie od­wróciła odeszłaod­wróciła odeszła ciałemodeszła ciałem wyginającciałem wyginając leczty­le że sięty­le że się ory­ginal­nieże się ory­ginal­nie wystroiłaory­ginal­nie wystroiła iwystroiła i tu prze­rywami tu prze­rywam pi­sanietu prze­rywam pi­sanie bopi­sanie bo zbytbo zbyt wstyd­li­wyzbyt wstyd­li­wy jes­temwstyd­li­wy jes­tem byjes­tem by do­kończyćby do­kończyć his­to­riido­kończyć his­to­rii tej od­tajnianiehis­to­rii tej od­tajnianie

Cza­sem ot­wieram się przed nią zbyt bardzo bo wierzę, że jeśli kochać to tak trzeba i zwie­rzam się zbyt szybko z siebie zbyt na­miętnie ją dotykam i chłonę… błądzę pal­ca­mi po jej ciele by­wa też że staję się dla niej dreszczem lecz zawsze kiedy ją proszę… zostań… szep­tem odpowiada kocha­ny… pocze­kaj­my jeszcze… Choćbym chciał, to co bym chciał I no gdy­bym już miał, to co bym miał I smu­tek mój za­kopałbym przed upadkami Lecz od cza­su do cza­su pod­le­wałbym łzami I ra­dość kiełkującą roz­da­wałbym wokół To­bym i tak ja­koś dziw­nie i ni­jak się czół To przez to, że jes­teś lecz Ciebie nie ma Wten­czas, gdy nie by­wałaś, a bywałaś To mo­ja dusza nie do­tykała zim­ne­go dna Wie­działem też, że nie znałaś lecz kochałaś  Ciągle szu­kam, ciągle błądzę, lecz ku praw­dzie co­raz bliżej. Czas mam, więc na pew­no zdążę. Gdy się do­wiem to napiszę. Bóg dał ro­zum mi otwarty abym mogła się dowiedzieć ja­ki sens ma mo­je życie, po co jes­tem na tym świecie. Było ze mną już niedobrze, wręcz kry­tycznie, blis­ko śmierci. Wierzę, że nie bez powodu pos­ta­nowił mnie oszczędzić. Wiem na­razie, że świat płaski i że Bo­giem nie Jehowa, lecz is­tnieje, wiem na pew­no ... Ona mnie na prawdę kocha! W tej krótkiej chwi­li ser­ce bi­je mocniej, próbu­je z tym wal­czyć, lecz sta­ranie bezowocne, nie poz­wa­la mi skończyć. W tej krótkiej chwi­li nie chce nic mówić, wra­cają wspomnienia, czy war­to się trudzić? Czy to coś zmienia... W tej krótkiej chwi­li w obłęd człowiek wpada, ro­zum czy serce, które le­piej się nada? Znów do ucha mi szepcze, - zaufaj, po­kochaj, znów stąpaj niebezpiecznie...Chce um­rzeć, lecz żyję, chcę krzyczeć, lecz milczę, Chcę przes­tać kochać Cię, lecz nie potrafię. Jes­tem słaba, wiem, ale jes­tem człowiekiem.Pu­kam do Ciebie od lat De­likat­nie jak let­ni wiatr Co roz­wiewa dmuchawce Roz­nosząc ba­bie lato Po­dob­no krop­la drąży skalę Lecz prze­cież ser­ce Twoje Nie jest z kamienia I rozpływam się po osierdziu Chciałbym cza­sem być burzą Zro­bić za­mieć, bić gradem Uderzyć pioru­nem z jas­ne­go nieba Lecz nies­te­ty nie jes­tem Zeusem