w in­ter­ne­cie się poznali, pisząc do siebie, szkla­ny ek­ran pokonali, lecz ich spoj­rze­nia nigdy nie spot­kają się chyba, bo dzieli je, w okularach pan­cer­na szyba 


w in­ter­ne­cie ę-poznali-pisząc-do siebie-szkla­ny-ek­ran-pokonali-lecz-ich-spoj­rze­nia-nigdy-nie-spot­kają ę-chyba-bo-dzieli
tusiakw in­ter­ne­cie siępoznalipiszącdo siebieszkla­nyek­ranpokonalileczichspoj­rze­nianigdyniespot­kają sięchybabodzieliw okularachpan­cer­naszyba w in­ter­ne­cie się poznalipisząc do siebieszkla­ny ek­ranek­ran pokonalilecz ichich spoj­rze­niaspoj­rze­nia nigdynigdy nienie spot­kają sięspot­kają się chybabo dzielidzieli jew okularach pan­cer­napan­cer­na szyba szkla­ny ek­ran pokonalilecz ich spoj­rze­niaich spoj­rze­nia nigdyspoj­rze­nia nigdy nienigdy nie spot­kają sięnie spot­kają się chybabo dzieli jew okularach pan­cer­na szyba 

Pat­rzę na was i na siebie Słucham słów Żyjąc w niebie Cze­mu mnie py­tasz dlaczego Po co mi to robisz Ja tyl­ko obserwuje Lecz pa­miętaj o mnie Wzrok od­wrócisz I brak spoj­rze­nia się wkra­da Tańczmy więc ślepo Wyszedłem dziś z do­mu do lasu Po drodze spot­kałem całujące się kłosy zbóż A ich Amo­rem był wiatr Spot­kałem i zająca, samotnika Biegnące­go przed siebie, szu­kające­go miłości Spot­kałem też ludzi w samochodzie Czy było tam uczucie I spoj­rzałem w swo­je ser­ce, a w nim tęsknota Za Tobą Wróciła Tak dwie skraj­ności ludzkiej wrażliwości. Ko­bieta, mężczyz­na w og­niu skąpani On twar­dy jak skała Ona przy nim krucha i mała Jej lek­kie spoj­rze­nie a Je­go jak moc­ne uderzenie. Ich dłonie spot­ka­ne tak ra­zem w siebie dopasowane Chodź różni od siebie i tak w jedną całość złączą się w niebie.W biało-czer­wo­nym Ter­ro­rys­ta­nie krzyw­da Ci się stanie Dro­ga Pa­ni, Sza­now­ny Panie... W Tus­kosta­nie rzeczy mają się nadzwyczaj niesłychanie: Pan znaj­du­je Pa­na, Pa­nie szu­kają Panie Akysz! A niech im sie krzyw­da stanie! Lecz mądrość ga­wie­dzi naj­większym jest źródłem wiedzy Więc niszczą się nawza­jem ko­leżan­ki i koledzy Swo­je Nikt mnie nie zra­nił tak jak on, ale już daw­no w głębi duszy mu wy­baczyłam. nie widzieliśmy się kil­ka lat, a właśnie dziś nasze spoj­rze­nia znów się spot­kały. i znów py­tam Bo­ga skąd miał ty­le wyob­raźni na tak piękne oczy? (poszłam da­lej, ni­by Cię nie poznałam) Pa­miętasz tą pier­wszą roz­mowę? To Pier­wsze spoj­rze­nie? Ten głos który co noc przy pożeg­na­niu mówi KOCHAM CIE? Właśnie te­go mi bra­kuje two­jego spoj­rze­nia tej roz­mo­wy i piękne­go, uz­dra­wiające­go słowa: ,,Kocham Cie