w ka­ted­rze no­cy cicho płynie modlitwa zmo­ry usypia spokój dob­re­go ducha mnie dotyka w zwier­ciad­le ziszcza się sen klątwa zni­ka jak przeg­na­ne wid­mo śmierci noc ot­wiera prze­de mną no­wy dzień 


w ka­ted­rze-no­cy-cicho-płynie-modlitwa-zmo­ry-usypia-spokój-dob­re­go-ducha-mnie-dotyka-w-zwier­ciad­-ziszcza ę-sen-klątwa-zni­ka
mac790w ka­ted­rzeno­cycichopłyniemodlitwazmo­ryusypiaspokójdob­re­goduchamniedotykazwier­ciad­leziszcza sięsenklątwazni­kajak przeg­na­newid­mośmiercinocot­wieraprze­demnąno­wydzień w ka­ted­rze no­cyno­cy cichocicho płyniepłynie modlitwamodlitwa zmo­ryzmo­ry usypiausypia spokójspokój dob­re­godob­re­go duchaducha mniemnie dotykadotyka ww zwier­ciad­lezwier­ciad­le ziszcza sięziszcza się sensen klątwaklątwa zni­kazni­ka jak przeg­na­nejak przeg­na­ne wid­mowid­mo śmierciśmierci nocnoc ot­wieraot­wiera prze­deprze­de mnąmną no­wyno­wy dzień w ka­ted­rze no­cy cichono­cy cicho płyniecicho płynie modlitwapłynie modlitwa zmo­rymodlitwa zmo­ry usypiazmo­ry usypia spokójusypia spokój dob­re­gospokój dob­re­go duchadob­re­go ducha mnieducha mnie dotykamnie dotyka wdotyka w zwier­ciad­lew zwier­ciad­le ziszcza sięzwier­ciad­le ziszcza się senziszcza się sen klątwasen klątwa zni­kaklątwa zni­ka jak przeg­na­nezni­ka jak przeg­na­ne wid­mojak przeg­na­ne wid­mo śmierciwid­mo śmierci nocśmierci noc ot­wieranoc ot­wiera prze­deot­wiera prze­de mnąprze­de mną no­wymną no­wy dzień 

Ze mną można tyl­ko w da­li zni­kać cicho.Za ok­na­mi świt W oczach sen­ny kit Dzień już wstaje Mnie nie staje Ot i przeszła noc Obok leży ona Nocą zawiedziona Obiecałem raje Jed­nak mi nie staje Już ko­lejną noc Wstyd mnie szarpie Rwą mnie harpie Wiek przeminął Or­gan zwinął Zab­rał z sobą moc Tak się zdarza Czas lekarza Ko­lej rzeczy Viag­ra leczy Jeszcze noc­na wróci moc Widzi­my wszys­tko jak­by w zwier­ciad­le, niejas­no. Cza­sami możemy zaj­rzeć przez lus­tro i zo­baczyć od­ro­binę te­go, co jest po dru­giej stro­nie. Gdy­byśmy całkiem wyczyści­li zwier­ciadło, zo­baczy­libyśmy o wiele więcej. Ale wte­dy nie mog­li­byśmy zo­baczyć siebie...Co dzień godzina ranna odradza mnie Mo­wa ziemi jest po­dob­na do mo­wy miłości - ziemia także prze­mawia w ciszy. Stąd za­pew­ne bie­rze się to przy­mie­rze między za­kocha­nymi i umierający­mi a ziemią. Płynie ono z pok­re­wieństwa ciszy.Na­wet, gdy widzę siebie w krzy­wym zwier­ciad­le ciągle jes­tem ta­ki sam.