W swej ig­no­ran­cji sądziła, że świat na­leży do niej. Jak wiel­kie było jej zdzi­wienie gdy od­kryła, że sześć mi­liardów ludzi może myśleć tak samo.


w swej-ig­no­ran­cji-sądziła-że świat-na­ży-do niej-jak-wiel­kie-było-jej-zdzi­wienie-gdy-od­kryła-że sześć-mi­liardów-ludzi
kaarolajnaaw swejig­no­ran­cjisądziłaże światna­leżydo niejjakwiel­kiebyłojejzdzi­wieniegdyod­kryłaże sześćmi­liardówludzimożemyślećtaksamow swej ig­no­ran­cjiig­no­ran­cji sądziłaże świat na­leżyna­leży do niejjak wiel­kiewiel­kie byłobyło jejjej zdzi­wieniezdzi­wienie gdygdy od­kryłaże sześć mi­liardówmi­liardów ludziludzi możemoże myślećmyśleć taktak samow swej ig­no­ran­cji sądziłaże świat na­leży do niejjak wiel­kie byłowiel­kie było jejbyło jej zdzi­wieniejej zdzi­wienie gdyzdzi­wienie gdy od­kryłaże sześć mi­liardów ludzimi­liardów ludzi możeludzi może myślećmoże myśleć takmyśleć tak samo

Nauka Bud­dy jest jak diament, niez­mien­ny w swej na­turze, jed­nak błyszczący bar­wa­mi tła, na którym leży. W ten sposób do­paso­wała się do kul­tu­rowych uwa­run­ko­wań poszczególnych krajów, nie tracąc jed­nocześnie nic ze swej esen­cji. Także dzi­siaj bud­dyzm znaj­du­je ta­kie for­my prze­kazu, które są od­po­wied­nie dla dob­rze wyk­ształco­nych i nieza­leżnych ludzi Zachodu.Kiedy po raz pier­wszy ktoś zacznie roz­depty­wać ci pal­ce, myślisz, że to niep­rawda, a po­tem przychodzi zdzi­wienie, że człowiek może coś ta­kiego zro­bić z dru­gim człowiekiem. Ale nie bar­dzo masz czas to prze­myśleć, bo właśnie od­dają ci mocz na twarz i ty zno­wu myślisz, że to niep­rawda, bo prze­cież ten człowiek roz­kraczo­ny nad tobą ma ta­kie sa­mo ser­ce, ner­ki i ten sam wstyd.Gdy­byś mnie tak por­wał W świat wiel­kiej namiętności Roz­budził we mnie to poczu­cie lekkości Gdy­byś tak wpro­wadził W świat wiel­kiego pożąda­nia Wyr­wał ze szponów zakłamania Gdy­byś mnie dopadł Do­konał zespolenia Budząc fa­le og­romne­go podniecenia Gdy­byś tak roz­pa­lił I zmu­sił do wiel­kiej miłości Zat­ra­cając część włas­nej godności Gdy­byś tak pozostawił Tak w tej chwi­li od niechcenia Czy miała bym dużo do stracenia Życie, dlacze­go Ty jes­teś ta­kie trud­ne, niep­rze­widy­wal­ne i niepew­ne? Cze­mu nie wys­ta­wiasz dożywot­niej gwa­ran­cji na Miłość, Przy­jaźń, Zdro­wie, Szczęście? Po co tak pędzisz? Czy za ko­lej­nym zakrętem masz dla mnie jakąś miłą nies­podziankę, czy ko­lej­ny raz syp­niesz mi pias­kiem w oczy? Dokądkol­wiek bieg­niesz, wiedz jed­no- chciałabym, byś było choć trochę łatwiejsze… Świat jest mały; czy dla­tego na­leży uwol­nić go od wiel­kich ludzi? Człowiek, jak każda is­to­ta na Ziemi, ma pra­wo do wal­ki o przetrwanie. Ale ja­ko je­dyna is­to­ta ro­bi przy tym ta­kie za­mie­sza­nie i dążenia te opiewa w słowa tak wiel­kie, ja­koby tyl­ko jej przysługi­wało to od­wie­czne prawo.