W tak wielu miej­scach bywał, tak rzad­ko odpoczywał. W ciągu dal­szym pus­te spoj­rze­nie jego, py­tanie tyl­ko, dlaczego? 


w tak-wielu-miej­scach-bywał-tak-rzad­ko-odpoczywał-w-ągu-dal­szym-pus­te-spoj­rze­nie-jego-py­tanie-tyl­ko-dlaczego 
unbornw takwielumiej­scachbywałtakrzad­koodpoczywałciągudal­szympus­tespoj­rze­niejegopy­tanietyl­kodlaczego w tak wieluwielu miej­scachmiej­scach bywałtak rzad­korzad­ko odpoczywałw ciąguciągu dal­szymdal­szym pus­tepus­te spoj­rze­niespoj­rze­nie jegopy­tanie tyl­kow tak wielu miej­scachwielu miej­scach bywałtak rzad­ko odpoczywałw ciągu dal­szymciągu dal­szym pus­tedal­szym pus­te spoj­rze­niepus­te spoj­rze­nie jegow tak wielu miej­scach bywałw ciągu dal­szym pus­teciągu dal­szym pus­te spoj­rze­niedal­szym pus­te spoj­rze­nie jegow ciągu dal­szym pus­te spoj­rze­nieciągu dal­szym pus­te spoj­rze­nie jego

(po­noć erotyk) Wzbudzić uwagę czy choćby spoj­rze­nie Twoje to marze­nie wielu. Poczuć tęsknotę, poczuć ra­dość od Ciebie to za każdym ra­zem mo­jego spełnienie. Kiedy człowiek kocha jest w sta­nie wszystko. Kiedy pragnie i kiedy doj­dzie - doz­na­je pełni. Wy­raz twarzy mówi sam za siebie. On zastępu­je wszys­tkie słowa, który­mi i tak nie sposób te­go wyrazić. Za­kocha­ny by­wa najczulszym, najzna­mienit­szym kochankiem. Za­kocha­ny w Tobie za każdym ra­zem do­tykam Nieba. mo­jej Miłości - Żonie Wie­rzysz w potęgę miłości, na­pełnia cię ona do te­go stop­nia, że nie zos­ta­wia miej­sca na py­tania. I dob­rze tak jest. Bo sko­ro do­puścisz do jed­ne­go py­tania, jed­nej wątpli­wości, pus­tka zacznie wkra­dać się do two­jego serca.`Choć nie wiem po co ale w dal­szym ciągu chcę iść tą samą drogą.choć brud­na, nieczysta, w różnych łapach obracana, w dziw­nych miej­scach przetrzymywana, to przez wielu nad wszys­tko wielbiona mamona Cze­mu tak się dzieję? Cze­mu mo­je ser­ce pus­tką wieję? Nic nie czuję, jak w odrętwieniu. Było tak dob­rze, a znów trwam w oziębieniu. Cze­mu nie mogło tak zostać? Cze­mu mo­ja psychi­ka nie może te­mu sprostać? Chy­ba jed­nak śmierć, moim przeznaczeniem. Smu­tek i pus­tka, moim na ser­cu kamieniem. Cze­mu nie zwy­ciężę z chorobą? Cze­mu nie pot­ra­fię być sobą? To mnie ata­kuje, jest dob­rze, a nag­le jest źle.. Cze­mu tak się dzieję? Kto to wie..