w twoich dłoniach bez­pie­czna przystań dla moich ramion od jed­ne­go dotyku mil­kną bez znaczenia sztor­my oceanów 


w twoich-dłoniach-bez­pie­czna-przystań-dla-moich-ramion-od-jed­ne­go-dotyku-mil­kną-bez-znaczenia-sztor­my-oceanów 
deszczw twoichdłoniachbez­pie­cznaprzystańdlamoichramionodjed­ne­godotykumil­knąbezznaczeniasztor­myoceanów w twoich dłoniachdłoniach bez­pie­cznabez­pie­czna przystańprzystań dladla moichmoich ramionramion odod jed­ne­gojed­ne­go dotykudotyku mil­knąmil­kną bezbez znaczeniaznaczenia sztor­mysztor­my oceanów w twoich dłoniach bez­pie­cznadłoniach bez­pie­czna przystańbez­pie­czna przystań dlaprzystań dla moichdla moich ramionmoich ramion odramion od jed­ne­good jed­ne­go dotykujed­ne­go dotyku mil­knądotyku mil­kną bezmil­kną bez znaczeniabez znaczenia sztor­myznaczenia sztor­my oceanów w twoich dłoniach bez­pie­czna przystańdłoniach bez­pie­czna przystań dlabez­pie­czna przystań dla moichprzystań dla moich ramiondla moich ramion odmoich ramion od jed­ne­goramion od jed­ne­go dotykuod jed­ne­go dotyku mil­knąjed­ne­go dotyku mil­kną bezdotyku mil­kną bez znaczeniamil­kną bez znaczenia sztor­mybez znaczenia sztor­my oceanów w twoich dłoniach bez­pie­czna przystań dladłoniach bez­pie­czna przystań dla moichbez­pie­czna przystań dla moich ramionprzystań dla moich ramion oddla moich ramion od jed­ne­gomoich ramion od jed­ne­go dotykuramion od jed­ne­go dotyku mil­knąod jed­ne­go dotyku mil­kną bezjed­ne­go dotyku mil­kną bez znaczeniadotyku mil­kną bez znaczenia sztor­mymil­kną bez znaczenia sztor­my oceanów 

zarzu­cił kotwicę tak bez pytania zro­bił so­bie przystań w moim sercu ucichły wszel­kie sztor­my 22.06.2016 Malusia_035  Na­gie pier­si fa­lują de­likat­nie unoszo­ne sztor­mem moich dłoni. Skóra oz­do­biona złotą powłoką mis­tycznych per­fum pręży się pysznie w świet­le wschodzące­go słońca Składam po­całunek na Two­jej szyi, raz za ra­zem schodząc co­raz to niżej. Mięśnie brzucha drżą w spaz­ma­tycznej egzaltacji.. Trans-At­lantyk za­winął do bez­pie­cznej przys­ta­ni Twoich ud, ule­gając na­wałni­cy niemożli­wych do zas­po­koje­nia pragnień..Minęły ty­god­nie,wy­jechał.Zos­tał bez od­po­wie­dzi.Długo biłam się myśla­mi,a jed­nak to ja zadzwo­niłam pierwsza. A gdy usłyszałam je­go głos, wie­działam już jak bar­dzo mi go brakowało. -Kiedy wracasz?-zapytałam -Mu­simy po­gadać -powiedziałam. -Dla ciebie na­wet jut­ro - powiedział. -Tak,chciałbym za­to­pić się w twoich włosach i ra­zem zniknąć. Zniknąć tam,gdzie jest bez­pie­cznie, gdzie ty będziesz wreszcie szczęśli­wa. Nie miałam już wątpli­wości, ja­ka będzie od­po­wiedź kiedy za­pukał do moich drzwi dwa dni później. CDN.....Co­fasz się w przeszłość i znów jes­teś mały i bez­pie­czny, bez­pie­czny tak zu­pełnie, tak bez reszty, jak dziec­ko w obec­ności ta­ty. Wciąż masz go przed ocza­mi - stoi w ciem­nych drzwiach, cichy strażnik two­jego dzieciństwa - i śpisz snem is­to­ty naiw­nej, niewin­nej, niedoj­rzałej. A kiedy do­ras­tasz, do­ciera do ciebie, że bez­pie­czeństwo to było złudą, jeszcze jed­nym dziecięcym wyob­rażeniem, tak jak roz­miar two­jego podwórka za domem.Cza­sami ry­zyku­jemy bo al­terna­tywą jest bez­pie­czna breja.Kradłeś po­całun­ki moich dłoni a po­tem zap­la­tałeś je w mo­je włosy Kradłeś po­całun­ki ust moich i za­mykałeś je w swoim wnętrzu Kradłeś zachwyt moich spojrzeń i od­da­wałeś je w namiętności... Roz­kwi­tałam w tęczówkach Twoich oczu Roz­kwi­tałam w Twoim dotyku A Ty pat­rzyłeś jak z zam­knięte­go pąka prze­mieniam się w różę...