w twoich dłoniach na wpół obłędnych i bladych za­topiłam daw­no uk­ry­ty sen o dziew­czy­nie z ru­dymi włosami z pier­siami jak dwie połow­ki księżyca sreb­rzys­tym śmie­chem i us­ta­mi jak grzech w twoich dłoniach za­pisałam sen o spełnieniu które­go nie było to co się nie wydarzyło zda­je się być naj­wyższą rozkoszą mój jedyny w twoich dłoniach jes­tem idealną kobietą z us­ta­mi jak grzech 


w twoich-dłoniach-na-wpół-obłędnych-i bladych-za­topiłam-daw­no-uk­ry­ty-sen-o-dziew­czy­nie-z ru­dymi-włosami-z-pier­siami
aeona veraw twoichdłoniachnawpółobłędnychi bladychza­topiłamdaw­nouk­ry­tysendziew­czy­niez ru­dymiwłosamipier­siamijak dwiepołow­kiksiężycasreb­rzys­tymśmie­chemi us­ta­mijak grzechtwoichza­pisałamo spełnieniuktóre­gonie byłotoco sięnie wydarzyłozda­je siębyćnaj­wyższąrozkosząmójjedynyjes­temidealnąkobietąus­ta­mijak grzech w twoich dłoniachdłoniach nana wpółwpół obłędnychobłędnych i bladychi bladych za­topiłamza­topiłam daw­nodaw­no uk­ry­tyuk­ry­ty sensen oo dziew­czy­niedziew­czy­nie z ru­dymiz ru­dymi włosamiwłosami zz pier­siamipier­siami jak dwiejak dwie połow­kipołow­ki księżycaksiężyca sreb­rzys­tymsreb­rzys­tym śmie­chemśmie­chem i us­ta­mii us­ta­mi jak grzechjak grzech ww twoichtwoich dłoniachdłoniach za­pisałamza­pisałam sensen o spełnieniuo spełnieniu które­goktóre­go nie byłoco się nie wydarzyłonie wydarzyło zda­je sięzda­je się byćbyć naj­wyższąnaj­wyższą rozkosząrozkoszą mójmój jedynyjedyny ww twoichtwoich dłoniachdłoniach jes­temjes­tem idealnąidealną kobietąkobietą zz us­ta­mius­ta­mi jak grzech w twoich dłoniach nadłoniach na wpółna wpół obłędnychwpół obłędnych i bladychobłędnych i bladych za­topiłami bladych za­topiłam daw­noza­topiłam daw­no uk­ry­tydaw­no uk­ry­ty senuk­ry­ty sen osen o dziew­czy­nieo dziew­czy­nie z ru­dymidziew­czy­nie z ru­dymi włosamiz ru­dymi włosami zwłosami z pier­siamiz pier­siami jak dwiepier­siami jak dwie połow­kijak dwie połow­ki księżycapołow­ki księżyca sreb­rzys­tymksiężyca sreb­rzys­tym śmie­chemsreb­rzys­tym śmie­chem i us­ta­miśmie­chem i us­ta­mi jak grzechi us­ta­mi jak grzech wjak grzech w twoichw twoich dłoniachtwoich dłoniach za­pisałamdłoniach za­pisałam senza­pisałam sen o spełnieniusen o spełnieniu które­goo spełnieniu które­go nie byłonie było to co sięco się nie wydarzyło zda­je sięnie wydarzyło zda­je się byćzda­je się być naj­wyższąbyć naj­wyższą rozkosząnaj­wyższą rozkoszą mójrozkoszą mój jedynymój jedyny wjedyny w twoichw twoich dłoniachtwoich dłoniach jes­temdłoniach jes­tem idealnąjes­tem idealną kobietąidealną kobietą zkobietą z us­ta­miz us­ta­mi jak grzech 

mój świat się skurczył do wiel­kości nasionka tak te­raz się mieszczę w twoich dłoniach Nieszczęście brzydkie jest bardzo - gdyż nieszczęście to jest złe, które się zrobiło, i dobre, którego się zrobić nie mogło, grzech twój, lub grzech ludzi, braci twoich.Nie jes­tem wys­tar­czająco dob­ra dla Ciebie ?  Wiesz co to oz­nacza ? Nig­dy nie będę two­ja, nie jes­tem idealna, nie mam fi­gur­ki modelki, ani zacho­wania księżniczki, tym­bar­dziej głosu słowika. Nig­dy nie będę ideal­na w Twoich oczach. Nie warto. Ale i tak codzien­nie wie­czo­rem pat­rze w lus­tro i proszę byś mnie pokochał. Chce być idealna. Idealna.Mój Aniele w Twoich ramionach wszys­tko wy­dawało się łatwiejsze Mój Aniele w Twoich ramionach czułam się jak dziecko pamiętam jak śpiewałaś mi piosenki Mój Aniele Twój głos kojącą kołysanką a po moim policzku wol­no spływała łza tyl­ko Ty pot­ra­fiłaś ją otrzeć tyl­ko Ty pamiętam po­kony­wałaś wszys­tkie mo­je łzy Mój Aniele nau­czyłaś mnie śmiać się do łez pamiętam po­kony­wałaś wszys­tkie mo­je smutki a gdy się bałam.. Mój Aniele! w Twoich ramionach byłam bezpieczna pamiętam po­kony­wałaś wszys­tkie mo­je lęki każdą słabość wróć nie płacz Mój Aniele...Myślę o To­bie w ko­lorach, które nie is­tnieją... Myślę o Nas słowa­mi Ra­dości pi­sany­mi Nadzieją... Niep­rze­jed­na­ne jest ser­ce co tak moc­no kocha, upar­te w Miłości... mo­je bi­je moc­no w Twoich ciepłych dłoniach... siedząc nap­rze­ciw Wo­jow­ni­ka Wil­czy­ca z zaufa­niem Mu się od­da­je- dwie Siły przy sobie, tak wo­bec siebie ot­warte, tak kochające, tak pochłonięte uczu­ciem i w nim tak roz­kosznie bezradne...Roz­pylę nad Tobą woń mo­jej słodyczy Po­wiet­rze z ust moich będziesz mógł pobierać Wschód Słońca po­każę, co Ciebie zachwyci Choć noc nie będzie chciała umierać Czer­wo­ne jabłuszko scho­wam w Twoich dłoniach Ko­lację us­mażysz na roz­grza­nym brzuchu Przys­pie­szysz stu­kanie pul­sujące w skroniach A ja wpa­suję się w tem­po Twoich ruchów Uto­pij­ny wytwór mo­jego wypicia Wy­baczyć mi trze­ba, nie próbuj osądzać Bo wte­dy do­piero od­dam roz­kosz życia Jeśli mi da­ne będzie Je­go spotkać.