Właśnie człowiek niebędący mężczyzną lubi podświadomie grać jego rolę, a ukrywający swe niedołęstwo, chętnie pyszni się przed ludźmi swą siłą.


właśnie-człowiek-niebędący-mężczyzną-lubi-podświadomie-grać-jego-rolę-a-ukrywający-swe-niedołęstwo-chętnie-pyszni-ę-przed-ludźmi-swą
stefan zweigwłaśnieczłowiekniebędącymężczyznąlubipodświadomiegraćjegorolęukrywającysweniedołęstwochętniepysznisięprzedludźmiswąsiłąwłaśnie człowiekczłowiek niebędącyniebędący mężczyznąmężczyzną lubilubi podświadomiepodświadomie graćgrać jegojego rolęukrywający sweswe niedołęstwochętnie pysznipyszni sięsię przedprzed ludźmiludźmi swąswą siłąwłaśnie człowiek niebędącyczłowiek niebędący mężczyznąniebędący mężczyzną lubimężczyzną lubi podświadomielubi podświadomie graćpodświadomie grać jegograć jego rolęa ukrywający sweukrywający swe niedołęstwochętnie pyszni siępyszni się przedsię przed ludźmiprzed ludźmi swąludźmi swą siłąwłaśnie człowiek niebędący mężczyznączłowiek niebędący mężczyzną lubiniebędący mężczyzną lubi podświadomiemężczyzną lubi podświadomie graćlubi podświadomie grać jegopodświadomie grać jego rolęa ukrywający swe niedołęstwochętnie pyszni się przedpyszni się przed ludźmisię przed ludźmi swąprzed ludźmi swą siłąwłaśnie człowiek niebędący mężczyzną lubiczłowiek niebędący mężczyzną lubi podświadomieniebędący mężczyzną lubi podświadomie graćmężczyzną lubi podświadomie grać jegolubi podświadomie grać jego rolęchętnie pyszni się przed ludźmipyszni się przed ludźmi swąsię przed ludźmi swą siłą

Właśnie człowiek nie będący mężczyzną lubi podświadomie grać jego rolę, a ukrywający swe niedołęstwo chętnie pyszni się przed ludźmi swą siłą.Przyczyną, dla której rzeki i morza otrzymują hołd tysięcy strumieni górskich, jest fakt, że trzymają się niżej od nich. I dzięki temu mogą rządzić wszystkimi górskimi strumieniami. Podobnie mędrzec, który chce być ponad ludźmi, ustawia się niżej od nich, a chcąc być przed nimi, ustawia się z tyłu. I tak oto, choć miejsce jego nad ludźmi, oni nie czują jego ciężaru, a choć miejsce jego przed nimi, nie odbierają tego jako rany.Nie lubi się ludzi przybłąkanych z innego czasu i właśnie dlatego nie lubi się rówieśników, którzy nie chcą umrzeć.Nie idzie o to, aby rozpłynąć się w jakiejś idei. Nie. Trzeba właśnie jako pojedynczy człowiek prowadzić walkę nie o urzeczywistnienie jakiejś idei, to jest rządzącej ludźmi formy, lecz właśnie swobodnego panowania rzeczywistych, żywych ludzi nad życiem, wszystkimi formami.Mężczyzna lubi inteligencję w kobiecie, którą kocha, ale niższą od jego własnej. Równa bowiem lub większa nie pozwoliłaby mu wykonywać oszustwa, którym zwykle zaprawiona jest prawie każda miłość.Człowiek na starość przypomina emerytowanego aktora, który siedzi na widowni i smętnie spogląda jak jego ulubione role gra kto inny.