Wczo­raj się do­wie­działam że mogłam stra­cic przy­jaciółkę na zaw­sze, po­wie­działa mi co zro­biła - cos co mogło skończyć jej życie....a ja nie mogę dojść do ciebie bo jes­tem świado­ma jak niewiele bra­kowało żebym ja stra­ciła...nie pot­ra­fie te­raz dojść do siebie....


wczo­raj ę-do­wie­działam-że mogłam-stra­cic-przy­jaciółkę-na zaw­sze-po­wie­działa-mi co zro­biła- cos-co mogło-skończyć
agata.plwczo­raj siędo­wie­działamże mogłamstra­cicprzy­jaciółkęna zaw­szepo­wie­działami co zro­biła cosco mogłoskończyćjejżycieaja nie mogędojśćdo ciebiebo jes­temświado­majak niewielebra­kowałożebymja stra­ciłaniepot­ra­fiete­razdo siebiewczo­raj się do­wie­działamdo­wie­działam że mogłamże mogłam stra­cicstra­cic przy­jaciółkęprzy­jaciółkę na zaw­szepo­wie­działa mi co zro­biła cos co mogłoco mogło skończyćskończyć jejja nie mogę dojśćdojść do ciebiedo ciebie bo jes­tembo jes­tem świado­maświado­ma jak niewielejak niewiele bra­kowałobra­kowało żebymżebym ja stra­ciłanieja stra­ciłanie pot­ra­fiepot­ra­fie te­razte­raz dojśćdojść do siebiewczo­raj się do­wie­działam że mogłamdo­wie­działam że mogłam stra­cicże mogłam stra­cic przy­jaciółkęstra­cic przy­jaciółkę na zaw­sze cos co mogło skończyćco mogło skończyć jejja nie mogę dojść do ciebiedojść do ciebie bo jes­temdo ciebie bo jes­tem świado­mabo jes­tem świado­ma jak niewieleświado­ma jak niewiele bra­kowałojak niewiele bra­kowało żebymbra­kowało żebym ja stra­ciłanieżebym ja stra­ciłanie pot­ra­fieja stra­ciłanie pot­ra­fie te­razpot­ra­fie te­raz dojśćte­raz dojść do siebie

Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to smutek... Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to ból... Kiedy byłam mała, nie miałam pojęcia ja­kie nap­rawdę jest życie... Kiedy byłam mała, nie ro­zumiałam wiele rzeczy... Kiedy byłam mała, nie wie­działam, że można płakać nie tyl­ko po stra­conej za­baw­ce lub stłuczo­nym ko­lanie po zabawie... Kiedy byłam mała, życie było łatwiejsze... Ale te­raz jes­tem duża i wiem to cze­go nie wie­działam kiedyś...jes­tem dzi­siaj zła na życie bo nie ma wczoraj wczo­raj­sze­go deszczu wczo­raj­sze­go oddechu gryzę wszys­tkie godziny szar­pię mi­nione sekundy roz­kra­jam dzi­siej­sze spotkania bo nie ma w nich ciebie i chcę odejść z tym wszystkim mój włas­ny wo­rek kości zmieściłam w nim świat niewielką cząstkę ciebie Do­ceniłem war­tość stra­ty i zro­biło mi się smut­no, poczym się zo­rien­to­wałem, że ja jes­tem więcej wart i to stra­ta niech te­raz się martwi.Myślała, ze pęknie jej ser­ce, gdy wy­powie­działa te słowa, że się nie pod­niesie... Nie zro­biła te­go od ra­zu. Że nie ma dla ko­go już żyć... Te­raz wie, że ma. Że za­pom­ni, jak to jest się uśmie­chać... Uśmie­cha się nadal. Że zwątpi w to, co rodzi­ce wpa­jali jej od lat... A ona da­lej tak sa­mo moc­no wie­rzy w dru­giego człowieka. A ser­ce? ...ser­ce jej pękło.Zro­biłam wiosen­ne porządki w głowie wyrzu­ciłam wszys­tko co związa­ne było z Tobą... Z tym co ro­biliśmy ra­zem... Te­raz czuję się lżej jak bym zrzu­ciła z siebie 100 kg głaz... Byłeś aż ta­kim ciężarem a ja zas­ta­nawiałam się dlacze­go nie mogę się pod­nieść po upad­ku i pójść da­lej te­raz frunę i nad­ra­biam stra­cony czas :)  _________________________ in­spi­rowa­ne tek­stem ~redundant Byłeś jak rak, które­go ciężko po­konać i trze­ba coś poświęcić, aby na dob­re się go poz­być. To trud­ne, bo chodź wie­działam, że mnie niszczysz, jes­teś częścią mnie. Te­raz tyl­ko cza­sami nie mogę złapać od­dechu. I boję się, że nag­le wszys­tko powróci. Ale raz już wyg­rałam. Zro­bię to ponownie.