We wszys­tkim co złe doszu­kuje się cze­goś dob­re­go .Ja­kiegoś mi­nimal­ne­go po­zyty­wu .


we wszys­tkim-co złe-doszu­kuje ę-cze­goś-dob­re­go-ja­kiegoś-mi­nimal­ne­go-po­zyty­wu
nasiawe wszys­tkimco złedoszu­kuje sięcze­gośdob­re­goja­kiegośmi­nimal­ne­gopo­zyty­wuwe wszys­tkim co złeco złe doszu­kuje siędoszu­kuje się cze­goścze­goś dob­re­goja­kiegoś mi­nimal­ne­gomi­nimal­ne­go po­zyty­wupo­zyty­wuwe wszys­tkim co złe doszu­kuje sięco złe doszu­kuje się cze­gośdoszu­kuje się cze­goś dob­re­goja­kiegoś mi­nimal­ne­go po­zyty­wumi­nimal­ne­go po­zyty­wuwe wszys­tkim co złe doszu­kuje się cze­gośco złe doszu­kuje się cze­goś dob­re­goja­kiegoś mi­nimal­ne­go po­zyty­wuwe wszys­tkim co złe doszu­kuje się cze­goś dob­re­go

` Nie wszys­tkim po­doba się to co czy­nimy lecz jeśli jes­teśmy pew­ni, że to dob­ry wybór, choćby na przekór wszys­tkim wal­czmy o swoje! Mały jest kraj, gdy wszys­tko wszys­tkim, wy­daje się uboższe. Piękny jest kraj, gdy wszys­tko wszys­tkim, wy­daje się najmłodsze. Ciężki jest kraj, gdy wszys­tko wszys­tkim, wy­daje się najprostsze. Piękny jest kraj, gdy wszys­tko wszys­tkim, wy­daje się jeszcze złe.Pod­chodzisz, daj­my na to, do człowieka i mówisz: – Jak le­ci, Joe? A on ci na to: – Świet­nie, świet­nie, le­piej być nie może. – A ty pat­rzysz mu w oczy i widzisz prze­cież, że trud­no o gorzej. Jak się tak dob­rze przyj­rzeć, wszys­tkim układa się par­szy­wie, wszys­tkim bez wyjątku. Z cze­go psia mać, wniosek, że człowieko­wi nic nie jest w sta­nie pomóc.Cze­mu tak się dzieję? Cze­mu mo­je ser­ce pus­tką wieję? Nic nie czuję, jak w odrętwieniu. Było tak dob­rze, a znów trwam w oziębieniu. Cze­mu nie mogło tak zostać? Cze­mu mo­ja psychi­ka nie może te­mu sprostać? Chy­ba jed­nak śmierć, moim przeznaczeniem. Smu­tek i pus­tka, moim na ser­cu kamieniem. Cze­mu nie zwy­ciężę z chorobą? Cze­mu nie pot­ra­fię być sobą? To mnie ata­kuje, jest dob­rze, a nag­le jest źle.. Cze­mu tak się dzieję? Kto to wie..Dob­ry dzien­ni­karz po­winien być prze­de wszys­tkim dob­rym człowiekiem.Jak będąc dla ko­goś wszys­tkim, można kiedy­kol­wiek stać się niczym?