We­na już nie ta z Dziado­wej Kłody Mo­je li­mery­ki nie pier­wszej wody Lecz nic mi spra­wy talentu Wyr­wałaś mnie z zamętu Poezją są Two­je pełne wersów lody 


we­na-już-nie  z dziado­wej-kłody-mo­-li­mery­ki-nie pier­wszej-wody-lecz-nic-mi spra­wy-talentu-wyr­wałaś-mnie-z zamę-poezją
fyrflewe­najużnie ta z dziado­wejkłodymo­jeli­mery­kinie pier­wszejwodylecznicmi spra­wytalentuwyr­wałaśmniez zamętupoezjąsą two­jepełnewersówlody we­na jużjuż nie ta z dziado­wejnie ta z dziado­wej kłodykłody mo­jemo­je li­mery­kili­mery­ki nie pier­wszejnie pier­wszej wodywody leczlecz nicnic mi spra­wymi spra­wy talentutalentu wyr­wałaśwyr­wałaś mniemnie z zamętuz zamętu poezjąpoezją są two­jesą two­je pełnepełne wersówwersów lody we­na już nie ta z dziado­wejjuż nie ta z dziado­wej kłodynie ta z dziado­wej kłody mo­jekłody mo­je li­mery­kimo­je li­mery­ki nie pier­wszejli­mery­ki nie pier­wszej wodynie pier­wszej wody leczwody lecz niclecz nic mi spra­wynic mi spra­wy talentumi spra­wy talentu wyr­wałaśtalentu wyr­wałaś mniewyr­wałaś mnie z zamętumnie z zamętu poezjąz zamętu poezją są two­jepoezją są two­je pełnesą two­je pełne wersówpełne wersów lody 

Nieobyczaj­ność Krakusa Kra­kus co chciał się spo­dobać Rosjance Jął zakąszać kichą po pier­wszej szklance Dos­tał nielicho w michę Za lichą zagrychę I nieobyczaj­ność już na pier­wszej randce.Zda­je się Chrys­tus po­wie­dział coś ta­kiego, że jeśli w małych rzeczach będziesz spra­wował się dob­rze , to Bóg po­wie­rzy to­bie - człowieko­wi kiero­wanie wiel­ki­mi Je­go dziełami. No to już wiado­mo jaką za­sadą kierują się i skąd czer­pią in­spi­rację wodzo­wie Pra­wa i Spra­wied­li­wości, po­wołując na pre­zesów wiel­kich państwo­wych kor­po­rac­ji ludzi,którzy kiero­wali in­sty­tuc­ja­mi w przysłowiowych :Wólce Małej i Dziado­wej Kłodzie.Nic mnie już nie smu­ci , ani też nie cie­szy .Nic mnie już nie bo­li , nie po­siadam wo­li. Nic mnie już nie ku­si , na­wet żeby zgrzeszyć.Jes­tem też po­wol­na , bo gdzie mam się spie­szyć?Nie od­czu­wam głodu , nie od­czu­wam chłodu , a Ty py­tasz : ''Co tam u mnie ?Pier­wsza miłość z wiat­rem gna, z niepo­koju drży Dru­ga miłość życie zna i z tej pier­wszej drwi A ta trze­cia jak tchórz w drzwiach przekręca klucz I wa­lizkę ma spa­kowaną już.gdy przełama­ne lody ser­ca nieufności krą już odpływają mo­ment wybierasz w naj­mniej odpowiednim eta­pie wszystkiego bu­dujesz wy­soką tamę so­lid­ne­go milczenia kiedy już miał być krok niepew­nie postawiony na spęka­nym szkle ludzkich uczuć blo­kujesz myśli co­fając to co było nad­szar­pując linę dającą stabilność i bezpieczeństwo chy­ba nieświadomie czy­nisz na przekór włas­nej osobie przy czym oblewasz mnie zimną wodą otrzeźwienia... nie przej­muj się nie pier­wszy raz dam so­bie radę...A: Nig­dy nie całuje się na pier­wszej randce. K: Dlaczego? A: Bo jak mi się spo­dobasz to się za­kocham i pew­nie mnie zranisz. K: Nie zranie. tydzień później zranił.