Widzę jak prze­rażająca jest nor­malność. Każdy z tych niewin­nych ludzi na uli­cy przeżywa ok­ropność by­cia kimś zwyczaj­nym. Zro­bili­by wszys­tko, by stać się wyjątkowym.


widzę-jak prze­rażająca-jest nor­malność-każdy z tych-niewin­nych-ludzi-na uli­cy-przeżywa-ok­ropność-by­cia-kimś-zwyczaj­nym
katherine dunnwidzęjak prze­rażającajest nor­malnośćkażdy z tychniewin­nychludzina uli­cyprzeżywaok­ropnośćby­ciakimśzwyczaj­nymzro­bili­by wszys­tkoby stać sięwyjątkowymwidzę jak prze­rażającajak prze­rażająca jest nor­malnośćkażdy z tych niewin­nychniewin­nych ludziludzi na uli­cyna uli­cy przeżywaprzeżywa ok­ropnośćok­ropność by­ciaby­cia kimśkimś zwyczaj­nymby stać się wyjątkowymwidzę jak prze­rażająca jest nor­malnośćkażdy z tych niewin­nych ludziniewin­nych ludzi na uli­cyludzi na uli­cy przeżywana uli­cy przeżywa ok­ropnośćprzeżywa ok­ropność by­ciaok­ropność by­cia kimśby­cia kimś zwyczaj­nym

Zeb­rał wszys­tkie no­tat­ki, la­ta prze­myśleń, niepew­ności, szczęścia i nadziei, wszys­tko to za­war­te w za­pisa­nych drob­nym maczkiem kartkach. Uniósł je w ra­mionach niczym twarz ukocha­nej ko­biety. Wyszedł z sy­pial­ni, słysząc jak je­go bu­ty skrzy­pią po drew­nianej podłodze, po czym poszedł do drzwi pro­wadzących na strych. Ot­worzył je, za­palił światło, za­ciągnął się dy­mem pa­piero­sa, usiadł na za­kurzo­nym fotelu. To wszys­tko co mam - po­myślał. I to Wszys­tko stracone.mialam skrzyd­la przy to­bie i nie umiem juz la­tac wy­pali­lo sie wszys­tko czy prze­sadzam?chcialam sta­bili­zac­ji a te­raz chce sza­len­stwa uczu­cia we mnie zaczy­naja wygasac...Dręczy mnie smu­tek no­cy let­niej Su­ma wszys­tkich nieuda­nych kroków Chciałabym móc przeżyć to wszys­tko le­piej Nie chce lądo­wać już w rynsztoku Po­woli tracę re­zon, widzę tyl­ko czerń Chwy­tam się słów jak­by miały mnie ocalić Każda ko­lej­na noc jak każdy no­wy dzień Życia pęd za­mie­rza mnie za­bić Ko­lej­ny raz mnie bo­li Widzę to obojętnie Za­dufa­na pa­ni swej wo­li Swój strach cho­wa skrzętnie Przet­warzam da­ne jak komputer, mi­mo wszys­tkich tych rzeczy, pa­mietam wszys­tko, jak­byś puścił film i od­tworzył na szybko, wszys­tko przepływa wam przez pal­ce, ja za­pamietu­je każdy parcel, życie to jak kosz, usu­wasz ,tworzysz, do­dajesz wszys­tko na swój koszt, nikt za błedy two­je nie od­po­wie, nikt ich tez nie naprawi, weź pli­ki i roz­pla­nuj wszys­tko tak by kosz usunąc z dys­ku umysłu.Budzę się ra­no, ot­wieram oczy. Co widzę? Przechod­niów na uli­cach, którzy silą się na uśmiech. Choć cza­sem jest po­nury i sza­ry, zaw­sze spra­wia ty­le:Ra­dości? Nadziei? I widzę też ludzi każdy z nich ma swo­je prob­le­my, pla­ny, marzenia. A jakże rzad­ko widzę dzieci ba­wiące się bez­tros­ko. I wte­dy myślę so­bie, czy to jest świat które­go chcemy. Lecz od­po­wie­dzieć nie umiem...Lecz - ko­niec końcem - nie wszys­tko było stra­cone. W śnie najgłębszym - też nie wszys­tko! W obłędzie - nie wszys­tko! W zem­dle­niu - nie wszys­tko! W śmier­ci - nie wszys­tko! Na­wet w gro­bie nie wszys­tko by­wa stra­cone! W prze­ciw­nym ra­zie zab­rakłoby nieśmier­telności dla człowieka.