Wie­rzysz w potęgę miłości, na­pełnia cię ona do te­go stop­nia, że nie zos­ta­wia miej­sca na py­tania. I dob­rze tak jest. Bo sko­ro do­puścisz do jed­ne­go py­tania, jed­nej wątpli­wości, pus­tka zacznie wkra­dać się do two­jego serca.


wie­rzysz-w potęgę-miłoś-na­pełnia-ę-ona-do te­go-stop­nia-że nie zos­­wia-miej­sca-na py­tania-i dob­rze-tak-jest-bo sko­ro
jarosław iwaszkiewiczwie­rzyszw potęgęmiłościna­pełniacięonado te­gostop­niaże nie zos­ta­wiamiej­scana py­taniai dob­rzetakjestbo sko­rodo­puściszdo jed­ne­gopy­taniajed­nejwątpli­wościpus­tkazaczniewkra­dać siędo two­jegosercawie­rzysz w potęgęw potęgę miłościna­pełnia cięcię onaona do te­godo te­go stop­niaże nie zos­ta­wia miej­scamiej­sca na py­taniai dob­rze taktak jestbo sko­ro do­puściszdo­puścisz do jed­ne­godo jed­ne­go py­taniajed­nej wątpli­wościpus­tka zaczniezacznie wkra­dać sięwkra­dać się do two­jegodo two­jego sercawie­rzysz w potęgę miłościna­pełnia cię onacię ona do te­goona do te­go stop­niaże nie zos­ta­wia miej­sca na py­taniai dob­rze tak jestbo sko­ro do­puścisz do jed­ne­godo­puścisz do jed­ne­go py­taniapus­tka zacznie wkra­dać sięzacznie wkra­dać się do two­jegowkra­dać się do two­jego serca

Cze­mu tak się dzieję? Cze­mu mo­je ser­ce pus­tką wieję? Nic nie czuję, jak w odrętwieniu. Było tak dob­rze, a znów trwam w oziębieniu. Cze­mu nie mogło tak zostać? Cze­mu mo­ja psychi­ka nie może te­mu sprostać? Chy­ba jed­nak śmierć, moim przeznaczeniem. Smu­tek i pus­tka, moim na ser­cu kamieniem. Cze­mu nie zwy­ciężę z chorobą? Cze­mu nie pot­ra­fię być sobą? To mnie ata­kuje, jest dob­rze, a nag­le jest źle.. Cze­mu tak się dzieję? Kto to wie..Wierzysz w potęgę miłości, napełnia cię ona do tego stopnia, że nie zostawia miejsca na pytania. I dobrze tak jest. Bo skoro dopuścisz się jednego pytania, jednej wątpliwości, pustka zacznie wkradać się do twojego serca.Cza­sami odejście jed­nej oso­by, wy­pełnia nasze ser­ce tak og­romną pus­tką, że na­wet ty­siąc in­nych osób, nie pot­ra­fi jej zapełnić.Po­całunek to ta­niec. Je­dyny w swoim rodza­ju.Gorąco miłości og­rze­wające us­ta jest tak niez­wykłe, nie do opi­sania. Pożąda­nie ma piękny smak. Świat wi­ruje. Ona jest pi­jana do­tykiem ukocha­nego. Obo­je pragną trwać wie­cznie w nies­kończo­nej bal­ladzie. W głowie wszys­tkie myśli zwi­jają się w kłębek. Jest tyl­ko On i Ona. Mus­kają us­ta­mi swo­je uśmie­chy. Już tak długo ku­siły.Po co im og­ra­nicze­nia sko­ro mają miłość? Cza­sami re­zyg­nu­jemy z rzeczy i ludzi dla nas ważnych, w imię...sa­mi na­wet nie wiemy cze­go. Myśli­my, że tak będzie dla nas le­piej jed­nak po­zos­ta­je tęskno­ta i wątpli­wości czy postąpi­liśmy słusznie czy sta­nie się to jed­nym z naj­większych błędów.kłębią się z cicha przepływający­mi impulsami ciągle w so­bie powielane py­tania o jed­nym dźwięku nag­ro­madzo­ne i zatrzymane w bo­jaźni niepew­nej duszy ma­lują dziw­ny grymas ze szklis­tym błyśnięciem gałek nie od­la­tują obojętnie lecz niewy­powie­dzianych nig­dy nie usłyszy jut­ro a one nie poz­nają odpowiedzi jed­nak upar­cie się rozsiadła w pieleszach me­go krużganku niep­roszo­na mat­ka głupich po­lubiła skrom­ne połacie i za­mie­szkała na ja­kiś czas bliżej nieokreślony ciepłym szep­tem raczy że w bi­ciu płoche­go serca us­ta za­mil­kną uczuciem...