Wierzę w czy­nienie dob­ra. Wierzę w uczci­wość. Po­za tym wal­czę ze swoimi pot­wo­rami, jak każdy. Tak sa­mo się boję. Może trochę bar­dziej niż mo­je otocze­nie boję się nu­dy i ba­nal­ności. W ja­kiś sposób doświad­czam ich codzien­nie, więc jes­tem też codzien­nie zmuszo­ny do te­go, żeby w ba­nal­nym od­kryć niebanalne.


wierzę-w czy­nienie-dob­ra-wierzę w uczci­wość-po­za tym-wal­czę-ze swoimi-pot­wo­rami-jak każdy-tak ­mo ę-boję
krzysztof pieczyńskiwierzęw czy­nieniedob­rawierzę w uczci­wośćpo­za tymwal­częze swoimipot­wo­ramijak każdytak sa­mo siębojęmoże trochębar­dziejniżmo­jeotocze­nieboję sięnu­dyi ba­nal­nościw ja­kiśsposóbdoświad­czamichcodzien­niewięcjes­temteżcodzien­niezmuszo­nydo te­gożebyw ba­nal­nymod­kryćniebanalnewierzę w czy­nieniew czy­nienie dob­rapo­za tym wal­częwal­czę ze swoimize swoimi pot­wo­ramitak sa­mo się bojęmoże trochę bar­dziejbar­dziej niżniż mo­jemo­je otocze­nieotocze­nie boję sięboję się nu­dynu­dy i ba­nal­nościw ja­kiś sposóbsposób doświad­czamdoświad­czam ichich codzien­niewięc jes­temjes­tem teżteż codzien­niecodzien­nie zmuszo­nyzmuszo­ny do te­gożeby w ba­nal­nymw ba­nal­nym od­kryćod­kryć niebanalnewierzę w czy­nienie dob­rapo­za tym wal­czę ze swoimiwal­czę ze swoimi pot­wo­ramimoże trochę bar­dziej niżbar­dziej niż mo­jeniż mo­je otocze­niemo­je otocze­nie boję sięotocze­nie boję się nu­dyboję się nu­dy i ba­nal­nościw ja­kiś sposób doświad­czamsposób doświad­czam ichdoświad­czam ich codzien­niewięc jes­tem teżjes­tem też codzien­nieteż codzien­nie zmuszo­nycodzien­nie zmuszo­ny do te­gożeby w ba­nal­nym od­kryćw ba­nal­nym od­kryć niebanalne

Cze­go się boję? Boję się stra­cić ludzi, których kocham. Boję się, że ko­lej­ny raz mi się to przy­darzy. Boję się sa­mot­ności. Boję się kiedyś obudzić i zdać so­bie sprawę z te­go, że ni­kogo już przy mnie nie ma. Boję się jutra. Boję się dru­giego człowieka. Boję się świata.Nie boję się pająków. Prze­cież nig­dy żaden nie zro­bił mi krzyw­dy. Nie boję się ciem­ności. Prze­cież zaw­sze po omac­ku od­najdy­wałam drogę. Nie boję się burzy. Prze­cież po niej zaw­sze przychodziło słońce. Dziś boję się miłości…Niekiedy ra­niącej bar­dziej niż pająki, ciem­ność i słońce.Marzyć o tym, żeby choć na chwilę oder­wać się od codzien­ności. Od sza­rego chod­ni­ka, którym chodzę codzien­nie. Od tych ludzi, których codzien­nie spo­tykam. Od te­go całego zamętu, głupo­ty, kłam­stwa, nieto­leran­cji... Prze­cież to tak niewiele, a tak dużo.Py­tałaś, czy wierzę w dob­ro. Wierzę, a więc wierzę również w ciebie.To­pi się mucha w łyżce wody Tak oto za­kończyły się muchy przygody „ Cho­lera , cze­mu nie jes­tem mniej­szym komarem? On na pew­no dałby so­bie radę z tym koszmarem.” Dla muchy to nieistotne Czy to prze­nośnia, czy też nie  Ona i tak wal­czy, a i tak uto­piła się A mo­rał nie jest skomplikowany Żyjesz tak, jak jes­teś doń przy­goto­wany.  Nie boję się śmier­ci. Jes­tem na nią przy­goto­wany, po­nieważ nie wierzę w nią. Uważam, że jest to tyl­ko wyjście z sa­mocho­du i wkrocze­nie w ko­lej­ny etap.