Wiesz jak to jest, kiedy chcesz spoj­rzeć pew­nej oso­bie w oczy, a nie możesz, bo po pa­ru se­kun­dach, mu­sisz od­wrócić się, kryjąc łzy? Nie wiesz? To proszę nie pie**** mi o tym, że czas leczy rany.


wiesz-jak to jest-kiedy-chcesz-spoj­rzeć-pew­nej-oso­bie-w oczy-a nie możesz-bo po pa­ru-se­kun­dach-mu­sisz-od­wróć-ę-kryjąc
nieżywywieszjak to jestkiedychceszspoj­rzećpew­nejoso­biew oczya nie możeszbo po pa­ruse­kun­dachmu­siszod­wrócićsiękryjącłzyniewieszto proszęnie piemi o tymże czasleczyranywiesz jak to jestkiedy chceszchcesz spoj­rzećspoj­rzeć pew­nejpew­nej oso­bieoso­bie w oczybo po pa­ru se­kun­dachmu­sisz od­wrócićod­wrócić siękryjąc łzynie wieszto proszę nie pie****nie pie**** mi o tymże czas leczyleczy ranykiedy chcesz spoj­rzećchcesz spoj­rzeć pew­nejspoj­rzeć pew­nej oso­biepew­nej oso­bie w oczymu­sisz od­wrócić sięto proszę nie pie**** mi o tymże czas leczy rany

Cza­sem naj­gor­sze rzeczy, ja­kie nas spo­tykają, oka­zują się po­tem błogosławieństwem. Po pros­tu nie widzi­my te­go w da­nym mo­men­cie. Pew­ne­go dnia możesz spoj­rzeć wstecz i to od­czuć. Z dru­giej jed­nak stro­ny, pew­ne­go dnia możesz spoj­rzeć wstecz i uz­nać, że tym ra­zem two­je życie nap­rawdę się rozpieprzyło.ty sam naj­le­piej wiesz co chcę ci powiedzieć kiedy mil­czę wtu­lona w ciebie a twój rękaw łas­kocze w policzki roz­pa­lone czy chłod­ne - to zu­pełnie bez znaczenia ty sam naj­le­piej wiesz kiedy pot­rze­buję żebyś otarł łzy z mo­jej mor­kej zapłaka­nej twarzy wyk­rzy­wionej w żałos­nym grymasie a kiedy po­winieneś od­wza­jem­nić uśmiech al­bo po pros­tu przy­tulić i milczeć... za­mykam oczy i muszę sie ciągle powstrzymywać żeby ich nie ot­worzyć i nie podejrzeć jak trwasz Po­wiedz mi Czy przez uczuć mgłę dos­trze­gasz Praw­dziwą mnie ? Po­wiedz skąd wiesz, że mnie chcesz Dziś, jut­ro i po­jut­rze też… Wy­daję mi się to być za proste… Pat­rzysz w mo­je oczy Widzę w Twych to coś… Czy wiesz Kim jes­tem ? Czy wiesz Ko­mu chcesz od­dać swo­je życie, Swo­je ser­ce ? Boję się… Pod­daję się… Przed uczu­ciem nie ucieknę… Przed Tobą nie zbiegnę… Po pros­tu nie mogę… Nie umiem… Nie chcę… Budząc się każde­go dnia, wy­ruszasz w drogę. Za­sypiając, możesz prze­liczyć prze­byte ki­lomet­ry rozmów, zachwytów, kłopotów, roz­myślań. Jeśli każde­go ran­ka wiesz, dokąd i dlacze­go tam chcesz dot­rzeć, cze­ka cię ra­dość niena­darem­nej drogi.Za­mykam oczy i ro­bię głębo­ki wdech i myślę o swoim życiu i jak tu wylądo­wałem. Myślę o szko­dach, zniszcze­niach i krzyw­dach, ja­kie wyrządziłem so­bie i in­nym. Myślę o niena­wiści do sa­mego siebie. Myślę o tym, jak i dlacze­go i co się stało i myśli przychodzą z łat­wością, ale od­po­wie­dzi nie.Kiedy nie ma Go blis­ko, czu­jesz taką piep­rzoną pus­tkę, jak­by odeb­ra­no Ci ka­wałek Ciebie i wiesz, że nic nie możesz z tym zro­bić, bo On prze­cież jest tak daleko..