Wiesz Ta­to cze­go boję się najbardziej? Boję się,że mężczyz­na,które­go ob­darze zaufa­niem i miłością okaże się al­ko­holi­kiem, tak jak Ty...


wiesz-ta­to-cze­go-boję ę-najbardziej-boję-ęże-mężczyz­naktóre­go-ob­darze-zaufa­niem-i miłośą-okaże ę-al­ko­holi­kiem-tak
anjawieszta­tocze­goboję sięnajbardziejbojęsiężemężczyz­naktóre­goob­darzezaufa­niemi miłościąokaże sięal­ko­holi­kiemtakjak tywiesz ta­tota­to cze­gocze­go boję sięboję się najbardziejob­darze zaufa­niemzaufa­niem i miłościąi miłością okaże sięokaże się al­ko­holi­kiemtak jak tywiesz ta­to cze­gota­to cze­go boję sięcze­go boję się najbardziejob­darze zaufa­niem i miłościązaufa­niem i miłością okaże sięi miłością okaże się al­ko­holi­kiemwiesz ta­to cze­go boję sięta­to cze­go boję się najbardziejob­darze zaufa­niem i miłością okaże sięzaufa­niem i miłością okaże się al­ko­holi­kiemwiesz ta­to cze­go boję się najbardziejob­darze zaufa­niem i miłością okaże się al­ko­holi­kiem

Cze­go się boję? Boję się stra­cić ludzi, których kocham. Boję się, że ko­lej­ny raz mi się to przy­darzy. Boję się sa­mot­ności. Boję się kiedyś obudzić i zdać so­bie sprawę z te­go, że ni­kogo już przy mnie nie ma. Boję się jutra. Boję się dru­giego człowieka. Boję się świata.Cza­sem boję się Twoich niebies­kich oczu... Cza­sem boję się, że są prze­pełnione miłością nie do mnie...Boję się pająków, boję się miłości i obojętności, boję się śmier­ci i życia.. boję się. Ten strach sta­je się de­finicją mo­jego życia. Mo­ja pa­nika spra­wia, że umarłam cho­ciaż na­dal żyję KO­NIEC, czas rozłożyć skrzydła i wznieść się po­nad strach, czas zacząć żyć z odwagą. Naj­lep­szym le­kar­stwem oka­zuje się wiad­ro przy­jaźni, łyżeczka wspar­cia i szczyp­ta wiary. Po raz ko­lej­ny dziękując Ci za to że jes­teś ! Wierzę w czy­nienie dob­ra. Wierzę w uczci­wość. Po­za tym wal­czę ze swoimi pot­wo­rami, jak każdy. Tak sa­mo się boję. Może trochę bar­dziej niż mo­je otocze­nie boję się nu­dy i ba­nal­ności. W ja­kiś sposób doświad­czam ich codzien­nie, więc jes­tem też codzien­nie zmuszo­ny do te­go, żeby w ba­nal­nym od­kryć niebanalne.Nie boję się pająków. Prze­cież nig­dy żaden nie zro­bił mi krzyw­dy. Nie boję się ciem­ności. Prze­cież zaw­sze po omac­ku od­najdy­wałam drogę. Nie boję się burzy. Prze­cież po niej zaw­sze przychodziło słońce. Dziś boję się miłości…Niekiedy ra­niącej bar­dziej niż pająki, ciem­ność i słońce.to nie tak, że ja nie wiem co da­lej zro­bić ze swoim życiem...ja pop­rostu pa­nicznie boję się po­rażki. Boję się wy­ciągnąć rękę i spaść.... dla te­go za­dowa­lam się tym co mam. Wszys­tkiemu win­ny jest mój strach.