Wios­na-lwi­ca wy­suwa zielo­ne pazury i dziką wo­nią kwiatów prag­nienie wyraża... Wiel­kim sko­kiem uderza o pręty z żelaza, za który­mi Los-strażnik przys­tanął, ponury. Sar­knął piorun - to lwica burzy się i złości - błysnął ma­ja zielenią wzrok jej umęczony. Na je­sieni przy­cichnie - wciągnie ziel­ne szpony, si­wiejąc po samotnym wy­buchu miłości. Ma­ria Paw­li­kow­ska - Jasnorzewska 


wios­na-lwi­ca-wy­suwa-zielo­ne-pazury-i-dziką-wo­ą-kwiatów-prag­nienie-wyraża-wiel­kim-sko­kiem-uderza-o-pręty-z żelaza-za
arlettewios­nalwi­cawy­suwazielo­nepazurydzikąwo­niąkwiatówprag­nieniewyrażawiel­kimsko­kiemuderzaprętyz żelazazaktóry­milosstrażnikprzys­tanąłponurysar­knąłpiorun to lwicaburzy sięi złościbłysnąłma­jazieleniąwzrokjejumęczonynaje­sieniprzy­cichniewciągnieziel­neszponysi­wiejącpo samotnymwy­buchumiłościma­riapaw­li­kow­ska jasnorzewska wy­suwa zielo­nezielo­ne pazurypazury ii dzikądziką wo­niąwo­nią kwiatówkwiatów prag­nienieprag­nienie wyrażawyraża wiel­kimwiel­kim sko­kiemsko­kiem uderzauderza oo prętypręty z żelazaza który­misar­knął piorun to lwica burzy sięburzy się i złościi złościbłysnąłbłysnął ma­jama­ja zieleniązielenią wzrokwzrok jejjej umęczonyna je­sienije­sieni przy­cichnieprzy­cichniewciągniewciągnie ziel­neziel­ne szponysi­wiejąc po samotnympo samotnym wy­buchuwy­buchu miłościma­ria paw­li­kow­skawy­suwa zielo­ne pazuryzielo­ne pazury ipazury i dzikąi dziką wo­niądziką wo­nią kwiatówwo­nią kwiatów prag­nieniekwiatów prag­nienie wyrażaprag­nienie wyraża wiel­kimwyraża wiel­kim sko­kiemwiel­kim sko­kiem uderzasko­kiem uderza ouderza o prętyo pręty z żelaza to lwica burzy się i złościburzy się i złościbłysnął ma­jabłysnął ma­ja zieleniąma­ja zielenią wzrokzielenią wzrok jejwzrok jej umęczonyna je­sieni przy­cichnieje­sieni przy­cichniewciągnie ziel­newciągnie ziel­ne szponysi­wiejąc po samotnym wy­buchupo samotnym wy­buchu miłości

Naj­bar­dziej śmie­szne prag­nienie to prag­nienie po­doba­nia się wszystkim.Wpat­rując się w sza­roniebies­kie niebo zu­pełnie stra­cił poczu­cie cza­su. Za ok­nem wi­rowały liście, pier­wsze liście nad­chodzącej je­sieni. Sa­mot­nej je­sieni. Czuł, że mu­si przejść jeszcze raz całą drogę, od upoj­nej chwi­li ek­scy­tac­ji jej dłońmi, założeniem na pa­lec obrączki, aż po uświado­mienie so­bie, że nie spełnia jej oczekiwań... Zer­wał się z ka­napy i ner­wo­wym kro­kiem pod­szedł do sza­fy, ot­worzył ją i zat­rzy­mał na czymś wzrok... Ona wciąż tu jest...Nie przys­ta­waj dla zbiera­nia kwiatów, by je zacho­wać, ale idź nap­rzód, a kwiaty będą ciągle kwitnąć na two­jej drodze.Prag­nienie mężczyz­ny zwra­ca się ku ko­biecie, prag­nienie zaś ko­biety rzad­ko zwra­ca się ku cze­muś in­ne­mu niż ku prag­nieniu żywione­mu przez mężczyznę.Wie­działam, że kiedyś będę miała ta­ki dylemat, lis­ty to niewy­powie­dziane słowa, emoc­je i uczucia. Pa­lenie ich to tak jak­by pa­lenie części sa­mego siebie. Ale wie­działam, że będę miała ta­ki dylemat. Do pieca z ty­mi uczu­ciami, bo niektóre uczu­cia to ta­kie więzienia i nie możesz zacząć żyć dopóki się ich nie pozbędziesz. Czas uwol­nić się od Ciebie! *Paw­li­kow­ska-Jas­norzew­ska - Lwica: Lwica jest lwem, który poszedł do fryzjera.