Wokół błoga cisza, tyl­ko jej ser­ce burzyło tą har­mo­nię. Biło jak gdy­by uciekało przed czymś, a może bar­dziej przed kimś. W myślach porównała bi­cie swe­go ser­ca, do spłoszo­nej łani uciekającej przez po­la. Nie wiedzącą gdzie ma uciekać, ale wiedzącą, że na pew­no mu­si biec przed siebie, by nie do­padło ją niebezpieczeństwo.


wokół-błoga-cisza-tyl­ko-jej-ser­-burzyło-tą har­mo­ę-biło jak gdy­by-uciekało-przed-czymś-a może-bar­dziej-przed-kimś
morenowokółbłogaciszatyl­kojejser­ceburzyłotą har­mo­niębiło jak gdy­byuciekałoprzedczymśa możebar­dziejkimśw myślachporównałabi­cieswe­goser­cado spłoszo­nejłaniuciekającejprzezpo­lanie wiedzącągdziema uciekaćalewiedzącąże na pew­nomu­sibiecsiebieby nie do­padłoją niebezpieczeństwowokół błogabłoga ciszatyl­ko jejjej ser­ceser­ce burzyłoburzyło tą har­mo­niębiło jak gdy­by uciekałouciekało przedprzed czymśa może bar­dziejbar­dziej przedprzed kimśw myślach porównałaporównała bi­ciebi­cie swe­goswe­go ser­cado spłoszo­nej łaniłani uciekającejuciekającej przezprzez po­lanie wiedzącą gdziegdzie ma uciekaćale wiedzącąże na pew­no mu­simu­si biecbiec przedprzed siebieby nie do­padło ją niebezpieczeństwowokół błoga ciszatyl­ko jej ser­cejej ser­ce burzyłoser­ce burzyło tą har­mo­niębiło jak gdy­by uciekało przeduciekało przed czymśa może bar­dziej przedbar­dziej przed kimśw myślach porównała bi­cieporównała bi­cie swe­gobi­cie swe­go ser­cado spłoszo­nej łani uciekającejłani uciekającej przezuciekającej przez po­lanie wiedzącą gdzie ma uciekaćże na pew­no mu­si biecmu­si biec przedbiec przed siebie

Zachcianki. Scho­wałabym Cię przed całym światem w szuf­ladzie swe­go ser­ca. Tyl­ko mój. Mój tyl­ko. Gdy­byś zechciał. A Ty mnie trzy­maj. Moc­no. I nie puszczaj. Nigdy.jak bar­dzo trze­ba być głodnym by kar­mić się snami jak bar­dzo spragnionym by w chłodzie poranka spi­jać rosę z ko­niczy­ny zdeptanej ser­ca pękają niczym wazon przez nieuwagę strącony i żal tyl­ko kwiatów ściętych przed­wcześnie nie bądź zazdrosny kochany o białą ścianę, gdy na niej ucichnę słonecznikami Miłość jest wte­dy, kiedy chcesz z kimś prze­zywać wszys­tkie czte­ry po­ry ro­ku. Kiedy chcesz z kimś uciekać przed wiosenną burzą pod osy­pane kwieciem bzy, a la­tem zbierać z tym kimś ja­gody... i pływać w rze­ce. Je­sienią ro­bić ra­zem po­widła i uszczel­niać ok­na przed wiat­rem. Zimą - po­magać przet­rwać ka­tar i długie wie­czo­ry, a jak już będzie zim­no, roz­pa­lać ra­zem w piecu.Zwą Cię Bo­giem, nie na dar­mo przecie. Zawróciłeś w głowie nie jed­nej kobiecie, Ale nie tyl­ko przed płcią piękną gną się no­gi na twój widok, Każdy wróg drży, gdy zro­bisz choć je­den krok. Twe umiejętności, spraw­ność, siła Już nie jedną strzygę na ziemię powaliła. Twe oczy ciem­nie i nie poskromione, Są jak trzęsa­wis­ka, w których me ser­ce uwięzione. Są w nich gwiaz­dy, które sprawiają, że ko­biety pat­rząc w nie się upajają.Widzisz tę pos­tać błąkającą się po ulicy, W ciem­nych ka­mieni­cach, pełnych ciszy? Jest to Miłość zabłąkana, Która krąży bo przed­sion­kach smut­nych serc. Bied­ni Ci którzy zat­rzas­kują jej przed no­sem drzwi, Zza oparów czar­nej mgły nie­szczęscia, wi­dać jej oczy umarłe. Porzu­cona, poszu­kuje ot­warte­go ser­ca aby móc tam zamieszkać.W pew­nym mo­men­cie zaczy­nasz za bar­dzo czuć, że czas mi­ja, że ucieka, że nie da się go do­gonić. Od zaw­sze wie­działeś, że są godzi­ny, że za każdym ra­zem mi­ja ko­lej­na. Ale, uwierz mój przy­jacielu, to, co te­raz czuję to coś zu­pełnie in­ne­go. To strach przed niez­na­nym, to strach przed końcem. Końcem, które­go nie zap­la­nowałam so­bie, nie wy­myśliłam, bez­czel­nym i nieubłaganym. Końcem ta­kim, jak wszystkie...