Wróćcie, zanim liście opadną z drzew.


wróćcie-zanim-liście-opadną-z-drzew
wilhelm iiwróćciezanimliścieopadnądrzewzanim liścieliście opadnąopadną zz drzewzanim liście opadnąliście opadną zopadną z drzewzanim liście opadną zliście opadną z drzewzanim liście opadną z drzew

Lek­ki wiet­rzyk włosy muska mo­je us­ta, two­je usta... Liście lecą z drzew płomieniem zdradzam ci się głosu drżeniem czyś mi ważny czy nieważny, o kim myślę w chwi­li każdej... Łez­ka deszczu nos mój moczy, a ty masz je­sien­ne oczy Zastanów się raz, zanim coś dasz, dwa razy zanim coś przyjmiesz i tysiąc razy zanim czegoś zażądasz.Będę tu cze­kać dopóki pro­mienie słońca zwiędną Będę tu cze­kać nim z drzew liście spadną set­ny raz Bo mogę cze­kać tu na ciebie na­wet set­ki lat Lilu Idę so­bie zamaszyście i opa­da ze mnie życie jak je­sien­ne liście. Ja­kie liście? - dębu, brzo­zy, topoli, ale to boli.Trzeba zamilknąć, zanim powie się wszystko. Niektórzy powiedzieli wszystko, zanim jeszcze otworzyli usta.Z ka­len­darza lecą kartki jak je­sienią liście z drzew... Tak życie płynie, aż stron braknie z dat nic nie pozostaje, umy­ka pamięć, człowiek ma­leje, starze­je się gnuśnieje... Tęskno­ta za młodością, bolą pal­ce tak mało sprawne już... kar­tek co­raz mniej... Pew­ne­go dnia os­tatnia opada, Ser­ce staje... I wiodą ka­rawaną na cmentarz wśród łez... Bo zaw­sze nies­podziewa­nie i cichut­ko nadchodzi po Ciebie Śmierć...