wróciła marnotrawna o twarzy kredowej skórą jak gumą ob­ciągnięte kości pod oczami długie cienie włosy wyrwane ścis­ka w dłoniach leży wyczerpana


wróła-marnotrawna-o-twarzy-kredowej-skórą-jak gumą-ob­ągnięte-koś-pod-oczami-długie-cienie-włosy-wyrwane-ścis­ka-w dłoniach-ży
jatojawróciłamarnotrawnatwarzykredowejskórąjak gumąob­ciągniętekościpodoczamidługiecieniewłosywyrwaneścis­kaw dłoniachleżywyczerpanagdzieśty byłacóreczkowszędziecięszukałamonatępopat­rzyw sufitszepczekochałam wróciła marnotrawnamarnotrawna oo twarzytwarzy kredowejkredowej skórąskórą jak gumąjak gumą ob­ciągnięteob­ciągnięte kościkości podpod oczamioczami długiedługie cieniecienie włosywłosy wyrwanewyrwane ścis­kaścis­ka w dłoniachw dłoniach leżyleży wyczerpanagdzieś ty byłaty była córeczkocóreczko wszędziewszędzie cięcię szukałamona tępotępo pat­rzypat­rzy w sufitw sufit ii szepczewróciła marnotrawna omarnotrawna o twarzyo twarzy kredowejtwarzy kredowej skórąkredowej skórą jak gumąskórą jak gumą ob­ciągniętejak gumą ob­ciągnięte kościob­ciągnięte kości podkości pod oczamipod oczami długieoczami długie cieniedługie cienie włosycienie włosy wyrwanewłosy wyrwane ścis­kawyrwane ścis­ka w dłoniachścis­ka w dłoniach leżyw dłoniach leży wyczerpanagdzieś ty była córeczkoty była córeczko wszędziecóreczko wszędzie cięwszędzie cię szukałamona tępo pat­rzytępo pat­rzy w sufitpat­rzy w sufit iw sufit i szepcze

Była ko­bietą wątpli­wej jakości czer­wo­na su­kien­ka, skóra i kości. Oczy - niewinne Us­ta - ponętne. Od­dech - miarowy Krok jednakowy. Jej myśli - grzeczne Je­go - lu­bieżne. Była ko­bietą wątpli­wej ja­kości czer­wo­na su­kien­ka, skóra i kości. Ju­lia sztyw­na i bla­da cała wciąż była gorąca gdy umierała.Pod­sta­wowym wie­rze­niem In­diani­na jest to, że po śmier­ci człowieka je­go duch jest gdzieś na Ziemi lub w niebie, dokład­nie nie wiemy gdzie, i wciąż żyje... Po­dob­nie jest z Wa­kan Tan­ka. Wie­rzy­my, że żyje wszędzie. Co więcej, wie­rzy­my, że jest dla nas jak dusze zmarłych przy­jaciół, których głosów nie możemy usłyszeć.Pachnący wiosną, długie włosy roz­wiewa. Fig­larny pod­much.  Kil­ka słów błądzi w mo­jej głowie..tych niewy­powie­dzianych które mogły cię zat­rzy­mać. i cza­sem jak wiatr- umy­kają one nieuchwynie Na ser­cu leżą ciężarem wspom­nienia tych dłoni które nie zdążyły dot­knąć twoich ust ..tak obłędnych ! I wie­czo­rami gdy jes­teś gdzieś.. pra­wie przy mnie po­mimo mo­jej sa­mot­ności i chłodu tej no­cy czu­je twój za­pach jak zap­la­tał się w mo­je włosy. Jes­teś gdzieś... -ale nie tam... gdzie powinieneś.Siadała na ta­rasie i pat­rzyła w stronę la­su mając nadzieję, że nag­le po­jawi się jej ukocha­na córka z koszem pełnym grzybów. Wie­czo­rami na tym sa­mym ta­rasie siedząc pat­rzyła w roz­gwieżdżone niebo i py­tała: Stare grzechy mają długie cienie.