Wraz z produkcją towarową, produkcją przeznaczoną już nie na własne spożycie, lecz na wymianę, produkty z konieczności przechodzą z rąk do rąk. Producent oddaje swój produkt przy wymianie i już nie wie, co się z nim dzieje. Gdy pieniądz, a wraz z pieniądzem kupiec, występuje jako pośrednik między producentami, proces wymiany staje się jeszcze bardziej [...]


wraz-z-produkcją-towarową-produkcją-przeznaczoną-już-nie-na-własne-spożycie-lecz-na-wymianę-produkty-z-koniecznoś-przechodzą-z-rąk-do-rąk
fryderyk engelswrazprodukcjątowarowąprzeznaczonąjużnienawłasnespożycieleczwymianęproduktykoniecznościprzechodząrąkdorąkproducentoddajeswójproduktprzywymianiewiecosięnimdziejegdypieniądzwrazpieniądzemkupiecwystępujejakopośrednikmiędzyproducentamiproceswymianystajejeszczebardziejwraz zz produkcjąprodukcją towarowąprodukcją przeznaczonąprzeznaczoną jużjuż nienie nana własnewłasne spożycielecz nana wymianęprodukty zz koniecznościkonieczności przechodząprzechodzą zz rąkrąk dodo rąkproducent oddajeoddaje swójswój produktprodukt przyprzy wymianiewymianie ii jużjuż nienie wieco sięz nimnim dziejegdy pieniądzwraz zz pieniądzempieniądzem kupiecwystępuje jakojako pośrednikpośrednik międzymiędzy producentamiproces wymianywymiany stajestaje sięsię jeszczejeszcze bardziejbardziej []wraz z produkcjąz produkcją towarowąprodukcją przeznaczoną jużprzeznaczoną już niejuż nie nanie na własnena własne spożycielecz na wymianęprodukty z koniecznościz konieczności przechodząkonieczności przechodzą zprzechodzą z rąkz rąk dorąk do rąkproducent oddaje swójoddaje swój produktswój produkt przyprodukt przy wymianieprzy wymianie iwymianie i jużi już niejuż nie wieco się zsię z nimz nim dziejea wraz zwraz z pieniądzemz pieniądzem kupiecwystępuje jako pośrednikjako pośrednik międzypośrednik między producentamiproces wymiany stajewymiany staje sięstaje się jeszczesię jeszcze bardziejjeszcze bardziej []

Filozofia przychodzi zawsze za późno. Jako myśl o świecie pojawia się ona dopiero wtedy, gdy rzeczywistość zakończyła już swój proces kształtowania i stała się czymś gotowym.Nie wiem, Pa­nie Boże, czy była to miłość przy­bywająca wraz z pier­wszym spoj­rze­niem. Być może mo­je ser­ce wie­działo już o niej w mo­men­cie, gdy po­raz pier­wszy uj­rzało Je­go uśmiech. Tyl­ko wte­dy jeszcze nie chciało nic powiedzieć.Me ser­ce, po­mięte wrzu­cone do kosza Zdep­ta­ne, spa­lone. Grzało kiedyś me ciało i dusze Śpiewało me­lodię przy­jazną dla ucha Te­raz nie jest już w sta­nie kochać, sza­nować, wy­baczać Umarło, a wraz z nim daw­na ja Pod pieżyną wspom­nień, lerzy i cze­ka cier­pli­wie Nie chce po­pełnić te­go sa­mego błędu co kiedyś. Wie, że dru­gi raz nie zniosłoby odrzucenia.Nie dlatego najsmutniejszy jest zgon, że wraz z nim wszystko się kończy, lecz dlatego, że po nim nic się nie zaczyna.W mo­men­cie, gdy zgasną już wszys­tkie gwiaz­dy, przes­tanę wie­rzyć w Księżyc, a Słońce nie będzie przy­pomi­nało już o wspólnych zacho­dach, do­piero wte­dy będę w sta­nie poczuć, że wszys­tko, co się wy­darzyło nie ma już żad­ne­go znacze­nia. Że ta podróż skończyła się już na zawsze.W piórka ob­rosły, myśli, że dorosły. Ko­bieta od­po­wie­dzial­na to praw­da niepodważalna. Człowiek smędzący jest irytujący. Smu­tek się po­jawi, miłe słowo go odprawi. Aman­tem się stał i wianuszek ko­biet miał. Bu­rak się na­zywał i jak bu­rak się zachowywał. Bużkę ładną miała i chłopa­ka w so­bie rozkochała.