Wszedł człek, co horrorów dużo oglądał do kościoła i dłoń swą w as­perso­rium zanurzył. Wtem dym z je­go dłoni poszedł biały i jak ogień go pa­lić wo­da ta zaczęła. I człek ten so­bie po­myślał tak nagle: Czy ja wam­pi­rem może jestem czy ktoś wlał kwa­su sol­ne­go do aspersorium za­miast wo­dy święco­nej w to miejsce? 


wszedł-człek-co horrorów-żo-oglądał-do kościoła-i-dłoń-swą-w as­perso­rium-zanurzył-wtem-dym-z ­go-dłoni-poszedł-biały-i
crux av mørketwszedłczłekco horrorówdużooglądałdo kościoładłońswąw as­perso­riumzanurzyłwtemdymz je­godłoniposzedłbiałyjak ogieńgo pa­lićwo­data zaczęłaczłektenso­biepo­myślałtaknagleczyja wam­pi­remmożejestemczyktośwlałkwa­susol­ne­godo aspersoriumza­miastwo­dyświęco­nejw to miejsce wszedł człekco horrorów dużodużo oglądałoglądał do kościołado kościoła ii dłońdłoń swąswą w as­perso­riumw as­perso­rium zanurzyłwtem dymdym z je­goz je­go dłonidłoni poszedłposzedł białybiały ii jak ogieńjak ogień go pa­lićgo pa­lić wo­dawo­da ta zaczęłai człekczłek tenten so­bieso­bie po­myślałpo­myślał taktak nagleczy ja wam­pi­remja wam­pi­rem możemoże jestemjestem czyczy ktośktoś wlałwlał kwa­sukwa­su sol­ne­gosol­ne­go do aspersoriumdo aspersorium za­miastza­miast wo­dywo­dy święco­nejco horrorów dużo oglądałdużo oglądał do kościołaoglądał do kościoła ido kościoła i dłońi dłoń swądłoń swą w as­perso­riumswą w as­perso­rium zanurzyłwtem dym z je­godym z je­go dłoniz je­go dłoni poszedłdłoni poszedł białyposzedł biały ibiały i jak ogieńi jak ogień go pa­lićjak ogień go pa­lić wo­dago pa­lić wo­da ta zaczęłai człek tenczłek ten so­bieten so­bie po­myślałso­bie po­myślał takpo­myślał tak nagleczy ja wam­pi­rem możeja wam­pi­rem może jestemmoże jestem czyjestem czy ktośczy ktoś wlałktoś wlał kwa­suwlał kwa­su sol­ne­gokwa­su sol­ne­go do aspersoriumsol­ne­go do aspersorium za­miastdo aspersorium za­miast wo­dyza­miast wo­dy święco­nej

Mówią, że umiera ostatnia, na­zywają matką głupich. Jed­nak co tu dużo mówić? Le­piej wie­rzyć, niż się upić - wszak ok­ropnie jest się smucić. Usiąść, od­począć, dać so­bie chwilę... Czy to tak dużo? Czy to aż tyle? Przyjdą jeszcze dni jak motyle. Uwierz w to ze mną, ja się nie mylę.Nie ma przy­jem­ności porówny­wal­nej z tą, jaką możemy dać so­bie sa­mi. Wys­tar­czy poz­wo­lić po­nieść się fan­tazji tkwiącej w naszej duszy i roz­pa­lić wyobraźnię.Pat­rzę w ogień i myślę ja­ki w To­bie płonąć może… Pat­rzę na Ciebie i pytam czy pożąda­nie ogar­nie Cię dziś? Czuję to w środku... jest tak jasno choć tak ciemno... spoglądam na us­ta... płoną czerwienią... do­tykam Cię... pier­wszy krok w drodze do ...Nikąd? w drodze do Raju? za­gubiona pora... czas się zatrzymał... ogień płonie... ja płonę ty płoniesz... gorąco tak .... Ciebie w sobie Siebie w Tobie Nas w oz­do­bie płomieni rozkoszy Mam Nie chodzi tu więc o to, czy ktoś jest słaby, czy sil­ny, tyl­ko - czy może przet­rwać miarę swo­jego cier­pienia, mo­ral­ne­go czy fizycznego.Były to je­dyne chwi­le me­go życia, kiedy czułem się zu­pełnie bez­silny; tak bez­silny, jak tyl­ko może się czuć człowiek, który up­rzy­tom­ni so­bie, że zaw­sze może iść z cza­sem nap­rzód, lecz nig­dy go pow­strzy­mać. Trwało to jed­nak krótko; po­tem zro­zumiałem, że człowiek, który chciałby pow­strzy­mać czas, jest w ta­kiej sy­tuac­ji, jak­by wsadził dłoń w górski stru­mień i czując jej drżenie, myślał, że tamą jest je­go dłoń.Ogień pa­lić się ma w ko­min­ku nie w kominie, a wo­da święco­na pożaru nie uga­si. 20.01.2016