Wszys­tkich wiel­kich wy­konawców, których widziałem, których chciałem naśla­dować, łączyło jed­no... spoj­rze­nie.Coś w ich spoj­rze­niu mówiło: „Wiem coś, cze­go ty nie wiesz”. Ja też chciałem ta­ki być.


wszys­tkich-wiel­kich-wy­konawców-których-widziałem-których-chciałem-naś­dować-łączyło-jed­no-spoj­rze­niecoś-w ich
robert allen zimmerman (bob dylan)wszys­tkichwiel­kichwy­konawcówktórychwidziałemchciałemnaśla­dowaćłączyłojed­nospoj­rze­niecośw ichspoj­rze­niumówiło„wiemcoścze­goty nie wiesz”ja teżta­kibyćwszys­tkich wiel­kichwiel­kich wy­konawcówktórych widziałemktórych chciałemchciałem naśla­dowaćłączyło jed­now ich spoj­rze­niuspoj­rze­niu mówiło„wiem coścze­go ty nie wiesz”ja też chciałemchciałem ta­kita­ki byćwszys­tkich wiel­kich wy­konawcówktórych chciałem naśla­dowaćw ich spoj­rze­niu mówiłoja też chciałem ta­kichciałem ta­ki być

Oczy­wiście nieraz oglądałem oj­czyznę z sa­molotów, ale te­raz było to zu­pełnie coś in­ne­go. Jed­nym spoj­rze­niem obej­mo­wałem wiel­ki ob­szar. Cały kraj. Pol­ska wyglądała stąd mała, ale jed­nocześnie piękna.Jak w ogóle opi­sać miłość, w której nic się nie dzieje i dziać nie może, miłość której ujaw­nić nie wol­no ani jed­nym słowem, ani jed­nym drgnięciem twarzy, ani jed­nym spoj­rze­niem? Miłość zaw­sze do cze­goś dąży, na coś cze­ka, a na cóż mogłem cze­kać ja, cze­go się spodziewać? W dzi­siej­szym dniu widziałem zna­ki na niebie. A w nich coś, co przy­pomi­nało mi  Ciebie. Może Ty wiesz coś, cze­go ja nie wiem. Ale wiedz, że jest tu ktoś, kto cze­ka na Ciebie. Nag­le wiatr zza mych pleców wieje, wtem nag­le czas za­mienia się w ból. Cisza. Tęsknię.Pa­miętasz tą pier­wszą roz­mowę? To Pier­wsze spoj­rze­nie? Ten głos który co noc przy pożeg­na­niu mówi KOCHAM CIE? Właśnie te­go mi bra­kuje two­jego spoj­rze­nia tej roz­mo­wy i piękne­go, uz­dra­wiające­go słowa: ,,Kocham Cie przej­rzyście zim­ne spoj­rze­nie przeszy­wa jak lo­dowy grot a jed­nak jest w nim coś ciepłego coś co roz­grze­wa krwiobieg przy­jem­nie jest wzdychać do Ciebie i marzyć że wzdychasz tak samo choćby mroźnym su­rowym oddechem roz­grze­wa mnie myśl o Tobie W wieku sześciu lat chciałem zos­tać kucharką. Kiedy miałem siedem ? Na­poleonem. Odtąd mo­ja am­bicja nie przes­ta­wała rosnąć, po­dob­nie jak mo­ja ma­nia wiel­kości. Gdy miałem lat piętnaście, chciałem być Da­lim i zos­tałem nim.