wszys­tkie sny o tobie obudź dru­gim brze­giem nie od­da­laj mostów gdyż tyl­ko pod bramą pięknych uczuć zap­raszają ogrody kwiata­mi myśli niepojętych po ludzku ra­dos­nych chwil i wszys­tkich początków 


wszys­tkie-sny-o-tobie-obudź-dru­gim-brze­giem-nie-od­da­laj-mostów-gdyż-tyl­ko-pod-bramą-pięknych-uczuć-zap­raszają-ogrody-kwiata­mi
wdechwszys­tkiesnytobieobudźdru­gimbrze­giemnieod­da­lajmostówgdyżtyl­kopodbramąpięknychuczućzap­raszająogrodykwiata­mimyśliniepojętychpoludzkura­dos­nychchwilwszys­tkichpoczątków wszys­tkie snysny oo tobietobie obudźobudź dru­gimdru­gim brze­giembrze­giem nienie od­da­lajod­da­laj mostówmostów gdyżgdyż tyl­kotyl­ko podpod bramąbramą pięknychpięknych uczućuczuć zap­raszajązap­raszają ogrodyogrody kwiata­mikwiata­mi myślimyśli niepojętychniepojętych popo ludzkuludzku ra­dos­nychra­dos­nych chwilchwil ii wszys­tkichwszys­tkich początków wszys­tkie sny osny o tobieo tobie obudźtobie obudź dru­gimobudź dru­gim brze­giemdru­gim brze­giem niebrze­giem nie od­da­lajnie od­da­laj mostówod­da­laj mostów gdyżmostów gdyż tyl­kogdyż tyl­ko podtyl­ko pod bramąpod bramą pięknychbramą pięknych uczućpięknych uczuć zap­raszająuczuć zap­raszają ogrodyzap­raszają ogrody kwiata­miogrody kwiata­mi myślikwiata­mi myśli niepojętychmyśli niepojętych poniepojętych po ludzkupo ludzku ra­dos­nychludzku ra­dos­nych chwilra­dos­nych chwil ichwil i wszys­tkichi wszys­tkich początków 

po­mimo tych wszys­tkich zlych uczuc i tak po­zos­ta­nie ci smak dob­rych chwil Bóg jest wszys­tki­mi rzecza­mi, wy­pełnia wszys­tkie rzeczy i w nim wszys­tkie rzeczy się zawierają. Na pod­sta­wie: Księga Uran­tii, 11:8.1 Pok­rewne dusze zos­tają. Po­magają so­bie wszys­tko przet­rwać. Ro­zumieją, że miłość to og­romny cud przez wszys­tkie dni wszys­tkich lat.- Wszys­cy jes­teśmy egois­ta­mi - do­kończyłem - myśli­my tyl­ko o so­bie, a jeżeli zdarza nam się o kimś dru­gim, to dla­tego, by dla swoich celów wy­korzys­tać. Ta­ka jest, nies­te­ty, bru­tal­na praw­da o życiu.Nie wszys­tkie praw­dy są dla wszys­tkich uszu.roz­la­ne war­gi spi­te w dwie zagadki kadzidła oczu z jed­nej świecy leją ka­lam­bur słów zbędny gładki moc­no kobiecy nag­le mo­tyla poczułem pod skronią mu­siał być puchem ołowiany przy­jaciel wlał dłonią do­tyk siostrzany cug­le zem­dlały przy whiskey mo­tyl bez­silnie zdmuchnął wrzeciądze za­gadek w to­bie nie znam wszys­tkich wszys­tkie palące