Wte­dy gdy os­tatni raz roz­ma­wialiśmy widziałam łzy i strach w Twoich oczach, nies­te­ty mo­je nie pot­ra­fiły po­kazać NIC, kom­plet­nie nic..


wte­dy-gdy-os­tatni-raz-roz­­wialiśmy-widziałam-łzy-i strach-w twoich-oczach-nies­te­ty-mo­-nie pot­ra­fiły-po­kazać-nic
szaralalkawte­dygdyos­tatnirazroz­ma­wialiśmywidziałamłzyi strachw twoichoczachnies­te­tymo­jenie pot­ra­fiłypo­kazaćnickom­plet­nienicwte­dy gdygdy os­tatnios­tatni razraz roz­ma­wialiśmyroz­ma­wialiśmy widziałamwidziałam łzyłzy i strachi strach w twoichw twoich oczachnies­te­ty mo­jemo­je nie pot­ra­fiłynie pot­ra­fiły po­kazaćpo­kazać nickom­plet­nie nicwte­dy gdy os­tatnigdy os­tatni razos­tatni raz roz­ma­wialiśmyraz roz­ma­wialiśmy widziałamroz­ma­wialiśmy widziałam łzywidziałam łzy i strachłzy i strach w twoichi strach w twoich oczachnies­te­ty mo­je nie pot­ra­fiłymo­je nie pot­ra­fiły po­kazaćnie pot­ra­fiły po­kazać nicwte­dy gdy os­tatni razgdy os­tatni raz roz­ma­wialiśmyos­tatni raz roz­ma­wialiśmy widziałamraz roz­ma­wialiśmy widziałam łzyroz­ma­wialiśmy widziałam łzy i strachwidziałam łzy i strach w twoichłzy i strach w twoich oczachnies­te­ty mo­je nie pot­ra­fiły po­kazaćmo­je nie pot­ra­fiły po­kazać nicwte­dy gdy os­tatni raz roz­ma­wialiśmygdy os­tatni raz roz­ma­wialiśmy widziałamos­tatni raz roz­ma­wialiśmy widziałam łzyraz roz­ma­wialiśmy widziałam łzy i strachroz­ma­wialiśmy widziałam łzy i strach w twoichwidziałam łzy i strach w twoich oczachnies­te­ty mo­je nie pot­ra­fiły po­kazać nic

Nag­le ja­kaś siła zat­rzy­mała mnie. Ty szedłeś da­lej, ja stałam w bez ruchu nie mogąc wy­dobyć słowa. Szedłeś sam, nie zwra­cając uwa­gi, że mnie nie ma przy To­bie. Nag­le zniknąłeś... I wte­dy os­tatni raz szłam obok Ciebie... wte­dy os­tatni raz widziałam Twój cień...Chciałam Ci po­wie­dzieć, że to ko­niec te­go zim­ne­go spoj­rze­nia, ale nie pot­ra­fiłam obrócić się i odejść. Tak po pros­tu odejść, nie pat­rząc na Two­je smut­ne oczy. To nic, że nie widziałam Cię przez cały rok, a może więcej. Co­raz częściej spoglądam na Ciebie, gdy za­mykam oczy. Na­wet wte­dy nie pot­ra­fię po­wie­dzieć Ci, że to ko­niec. Ciągnę to bez­sensu. Dro­gi Aniele.wo­le mieć nic od czegoś ta­kie nic, nie wrzu­ca w ogień nie dos­kwiera gdy mroźno na dworze ta­kie nic nie tęskni ani nie wzdycha nic to nic to nie fizyka ani nie chemia nie splot języków zwodzeń nie en­dorfi­ny w mózgu nic to nic, bez większe­go roz­rachun­ku nic nie krzyczy nic nie chodzi dziś wkurwione nic to dob­ra stro­na baśni w niczym nic ci nie pomoże i nic z niczym nic nie może I wte­dy zo­baczyła je­go łzy. Łzy, które po ko­lei spływały po je­go po­liczkach. Chciała go przy­tulić, ale wie­działa że to nic nie zmieni. Był jej tak blis­ki, a mi­mo to pot­ra­fiła go zranić...-A jak poz­nasz że to ten właści­wy, je­dyny ?- za­pytał mnie. -Po oczach, zo­baczę w nich wszys­tko, mój cały świat -A co widzisz w moich ? - Kiedyś widziałam wszyt­ko...-ur­wałam - ale te­raz nie widzę już nic prócz głębo­kiej pus­tki ....gdy cie widzę już nic nie jest ta­kie sa­mo każdą spólna chwi­le nasza ogarnęły popioły tyl­ko w twoich oczach jes­tem kimś in­nym mis­tyczne wędrówki po­goń za szczęściem chwi­la zbłądzenia czu­je ze żyje je­sien­ny wiatr lek­ko opływa me ciało niemy szept dopływa do uszu chwi­le zamyśleń na pew­no już nic nie będzie jak dawniej