Wy­ciszo­na przestrzeń przeob­raża się w smu­tek i tęsknotę za oso­ba której wi­zeru­nek zna tyl­ko serce.


wy­ciszo­na-przestrzeń-przeob­raża ę-w smu­tek-i-tęsknotę-za oso­ba-której wi­zeru­nek-zna-tyl­ko-serce
ramizeswy­ciszo­naprzestrzeńprzeob­raża sięw smu­tektęsknotęza oso­baktórej wi­zeru­nekznatyl­kosercewy­ciszo­na przestrzeńprzestrzeń przeob­raża sięprzeob­raża się w smu­tekw smu­tek ii tęsknotętęsknotę za oso­baza oso­ba której wi­zeru­nekktórej wi­zeru­nek znazna tyl­kotyl­ko sercewy­ciszo­na przestrzeń przeob­raża sięprzestrzeń przeob­raża się w smu­tekprzeob­raża się w smu­tek iw smu­tek i tęsknotęi tęsknotę za oso­batęsknotę za oso­ba której wi­zeru­nekza oso­ba której wi­zeru­nek znaktórej wi­zeru­nek zna tyl­kozna tyl­ko sercewy­ciszo­na przestrzeń przeob­raża się w smu­tekprzestrzeń przeob­raża się w smu­tek iprzeob­raża się w smu­tek i tęsknotęw smu­tek i tęsknotę za oso­bai tęsknotę za oso­ba której wi­zeru­nektęsknotę za oso­ba której wi­zeru­nek znaza oso­ba której wi­zeru­nek zna tyl­koktórej wi­zeru­nek zna tyl­ko sercewy­ciszo­na przestrzeń przeob­raża się w smu­tek iprzestrzeń przeob­raża się w smu­tek i tęsknotęprzeob­raża się w smu­tek i tęsknotę za oso­baw smu­tek i tęsknotę za oso­ba której wi­zeru­neki tęsknotę za oso­ba której wi­zeru­nek znatęsknotę za oso­ba której wi­zeru­nek zna tyl­koza oso­ba której wi­zeru­nek zna tyl­ko serce

Coś się skończyło smu­tek ogarnął serce... uczu­cie pustki Smu­tek w oczy mi zagląda Smu­tek szy­je ser­ce me Ciem­ne światło, jas­na noc Prze­paść już chcą myśli me Płynie po­tokiem smu­tek lecz nie zna­my je­go źródła...Sta­jać się kimś ważnym w czyimś życiu, ob­rać możesz dwie ro­le:Anioła- który wniesie w życie dru­giej oso­by szczęście, ra­dość i miłość, możesz być tez Diabłem siejąc smu­tek, zło i zniszcze­nie...Wybór na­leży tyl­ko i wyłącznie do Ciebie, a wiec decyduj...Ko­bieta lu­bi, gdy mężczyz­na jest smut­ny, gdyż smu­tek jest do­wodem, że ma się serce.w prze­pych blasków ołtarza szep­ty mod­litw się zdobią i w ciszę zadumy płonących świec aureola wieńcem ob­le­ka skro­nie płaczących aż się smu­tek złagodzi bo nie uga­si się łza­mi tęczy wit­raża który ka­tedrę przys­tra­ja jak kom­natę w niebie i tyl­ko wes­tchnienie nagłego wzruszenia zaw­dzięczając miłość wstępu­je w bramę wybaczeń mniej się czuję samotny tu­taj znaj­dując ut­ra­cone­go sobie