wyśnij swój sen krocząc drogą życie gdzieś i nigdzie w przeznaczenie świt słońcem roz­dziera kotarę noc­ny czerń ot­wierasz oczy czy aby na pew­no ? a gdy­by to był sen nie, nie twój gdy­by to był sen in­ne­go ? powiesz, po­wiesz że majaczę zużywam słowa tar­gając zda­nia na pół połama­nymi literami za­pełniam strofy nim za­pad­nie noc i zam­kniesz oczy by śnić czy na pew­no ? 


wyśnij-swój-sen-krocząc-drogą-życie-gdzieś-i nigdzie-w-przeznaczenie-świt-słońcem-roz­dziera-kotarę-noc­ny-czerń-ot­wierasz-oczy-czy
adamo70wyśnijswójsenkroczącdrogążyciegdzieśi nigdzieprzeznaczenieświtsłońcemroz­dzierakotaręnoc­nyczerńot­wieraszoczyczyaby na pew­nogdy­byto byłnienie twójin­ne­gopowieszpo­wieszże majaczęzużywamsłowatar­gajączda­niana półpołama­nymiliteramiza­pełniamstrofynimza­pad­nienoczam­knieszbyśnićna pew­no wyśnij swójswój sensen krocząckrocząc drogądrogą życieżycie gdzieśgdzieś i nigdziei nigdzie ww przeznaczenieprzeznaczenie świtświt słońcemsłońcem roz­dzieraroz­dziera kotarękotarę noc­nynoc­ny czerńczerń ot­wieraszot­wierasz oczyoczy czyczy aby na pew­noaby na pew­nogdy­by to byłto był sensen nienie twój gdy­bygdy­by to byłto był sensen in­ne­goin­ne­gopowieszpo­wiesz że majaczęże majaczę zużywamzużywam słowasłowa tar­gająctar­gając zda­niazda­nia na półna pół połama­nymipołama­nymi literamiliterami za­pełniamza­pełniam strofystrofy nimnim za­pad­nieza­pad­nie nocnoc ii zam­knieszzam­kniesz oczyoczy byby śnićśnić czyczy na pew­nowyśnij swój senswój sen kroczącsen krocząc drogąkrocząc drogą życiedrogą życie gdzieśżycie gdzieś i nigdziegdzieś i nigdzie wi nigdzie w przeznaczeniew przeznaczenie świtprzeznaczenie świt słońcemświt słońcem roz­dzierasłońcem roz­dziera kotaręroz­dziera kotarę noc­nykotarę noc­ny czerńnoc­ny czerń ot­wieraszczerń ot­wierasz oczyot­wierasz oczy czyoczy czy aby na pew­noczy aby na pew­noa gdy­bya gdy­by to byłgdy­by to był sento był sen nienie twój gdy­by to byłgdy­by to był sento był sen in­ne­gosen in­ne­gopo­wiesz że majaczę zużywamże majaczę zużywam słowazużywam słowa tar­gającsłowa tar­gając zda­niatar­gając zda­nia na półzda­nia na pół połama­nymina pół połama­nymi literamipołama­nymi literami za­pełniamliterami za­pełniam strofyza­pełniam strofy nimstrofy nim za­pad­nienim za­pad­nie nocza­pad­nie noc inoc i zam­knieszi zam­kniesz oczyzam­kniesz oczy byoczy by śnićby śnić czyśnić czy na pew­no

Ciem­na jest noc, Gdy myślę o Tobie. Czy mogłam być lepsza? Dziś się nie dowiem. Bez­senna jest noc, Jes­teś znów w mo­jej głowie. Ty­lu wy­tar­tych słów Za­pom­nieć nie mogę. Jak słod­ka jest noc, Gdy jes­teś znów obok. Niebies­kie niebo Nad moją głową. Wy­tar­te słowa i wy­tar­te wspomnienia, Tyl­ko marze­nia pot­ra­fią zmieniać.Sen jest nie tyl­ko ko­muni­katem (ewen­tual­nie zaszyf­ro­wanym ko­muni­katem), ale również ak­tywnością es­te­tyczną, grą wyob­raźni, która jest war­tością sa­ma w so­bie. Sen jest do­wodem na to, że fan­tazja, marze­nie o czymś, co się nie wy­darzyło, na­leży do najgłębszych pot­rzeb człowieka. I tu jest korzeń zdrad­li­wego niebez­pie­czeństwa snów. Gdy­by sen nie był piękny, można by o nim szyb­ko zapomnieć.Zab­rał jej sen z powiek, ciepły po­ranek bliżej południa. Skra­dał jej po kawałku noc­ne, zam­glo­ne ga­tun­ki epiki. I tak się kłaniał przed nią, gdy świado­mość powracała, w geście ab­so­lut­ne­go oddania. Wszys­tko było chwilą. Gdy oczy zielo­ne otwierała, gdy pod­no­siła dłoń by złapać dotyk on po pościeli dru­gi już raz się skradał. To było proste, sche­mat po­ranków zakochanych. Le­kar­stwo na czczo z sa­mego rana.Był jak spa­dająca gwiazda... Był jak diament... Był jak sen, z które­go nie chciałam się obudzić... Był cudowny... Był na chwilę... Szko­da tyl­ko, że BYŁ a nie JEST...jeszcze noszę twój od­dech na ustach kawą zak­li­nam szepty gdy mówisz do mnie przez sen to o czym nam się nie śniło wdycham sen­ny­mi zmysłami prze­siąknięte tobą powietrze a po­tem us­ta­wiam na stole je­den ta­lerz i pół filiżanki i tyl­ko jeszcze ser­ce oszukać że Cię tu nig­dy nie było