Wychodząc z Lu­na Par­ku, kro­nopio widzi, że je­go ze­garek się spóźnia, że je­go ze­garek się spóźnia, że je­go zegarek. Smu­tek kro­nopia wo­bec tłumu fam idących w górę ulicą Cor­rien­tes o godzi­nie je­denas­tej dwadzieścia, pod­czas gdy on, przed­miot zielo­ny i wil­gotny, idzie o je­denas­tej piętnaście.


wychodząc-z lu­na-par­ku-kro­nopio-widzi-że-­go-ze­garek ę-spóźnia-że ­go-ze­garek ę-spóźnia-że ­go-zegarek-smu­tek
c » julio cortázar » opowieści o kronopiach i famachwychodzącz lu­napar­kukro­nopiowidziżeje­goze­garek sięspóźniaże je­gozegareksmu­tekkro­nopiawo­bectłumufamidącychw góręulicącor­rien­teso godzi­nieje­denas­tejdwadzieściapod­czasgdyonprzed­miotzielo­nyi wil­gotnyidzieo je­denas­tejpiętnaściewychodząc z lu­naz lu­na par­kukro­nopio widziże je­goje­go ze­garek sięze­garek się spóźniaże je­go ze­garek sięze­garek się spóźniaże je­go zegareksmu­tek kro­nopiakro­nopia wo­becwo­bec tłumutłumu famfam idącychidących w góręw górę ulicąulicą cor­rien­tescor­rien­tes o godzi­nieo godzi­nie je­denas­tejje­denas­tej dwadzieściapod­czas gdygdy onprzed­miot zielo­nyzielo­ny i wil­gotnyidzie o je­denas­tejo je­denas­tej piętnaściewychodząc z lu­na par­kuże je­go ze­garek sięje­go ze­garek się spóźniaże je­go ze­garek się spóźniasmu­tek kro­nopia wo­beckro­nopia wo­bec tłumuwo­bec tłumu famtłumu fam idącychfam idących w góręidących w górę ulicąw górę ulicą cor­rien­tesulicą cor­rien­tes o godzi­niecor­rien­tes o godzi­nie je­denas­tejo godzi­nie je­denas­tej dwadzieściapod­czas gdy onprzed­miot zielo­ny i wil­gotnyidzie o je­denas­tej piętnaście

ap­te­karzo­wi zep­suł się ze­garek, więc za­niósł go do zegarmistrza. - pański ze­garek ma słabą sprężynę - mówi ze­gar­mis­trz. - mu­si go pan nakręcać dwa ra­zy dzien­nie ... - przed jedze­niem czy po ? Pe­wien gru­by mężczyz­na z Wołomina Za­pyta­ny, ile po­siłków ja­da chłopina Od­po­wie­dział bez żenady: „Ja­dam tyl­ko obiady, O siódmej, je­denas­tej i piętnastej Siedem­nastej, dziewiętnastej I za kwad­rans, któraś tam.” Dokład­nie nie pamięta.Na tam­ten świat nikt się nie spóźnia. Niektórzy są na­wet przed czasem.wiesz cze­mu ze­garek no­si sie na le­wym re­ku ? po­nieważ czas mie­rzy sie do serca! Choćbym chciał, to co bym chciał I no gdy­bym już miał, to co bym miał I smu­tek mój za­kopałbym przed upadkami Lecz od cza­su do cza­su pod­le­wałbym łzami I ra­dość kiełkującą roz­da­wałbym wokół To­bym i tak ja­koś dziw­nie i ni­jak się czół To przez to, że jes­teś lecz Ciebie nie ma Wten­czas, gdy nie by­wałaś, a bywałaś To mo­ja dusza nie do­tykała zim­ne­go dna Wie­działem też, że nie znałaś lecz kochałaś  Dro­ga pięła się pod górę i opa­dała w dół. Wspi­na się lub opa­da za­leżnie od kierun­ku, w ja­kim się idzie. Dla ko­goś, kto idzie w tę stronę, dro­ga bieg­nie pod górę, dla te­go, co wra­ca - w dół.