Wychwalamy cnotę, lecz nienawidzimy jej, lecz uciekamy przed nią, lecz ona marznie, a na tym świecie trzeba mieć ciepło w nogi.


wychwalamy-cnotę-lecz-nienawidzimy-jej-lecz-uciekamy-przed-ą-lecz-ona-marznie-a-na-tym-świecie-trzeba-mieć-ciepło-w-nogi
denis diderotwychwalamycnotęlecznienawidzimyjejuciekamyprzedniąonamarznienatymświecietrzebamiećciepłonogiwychwalamy cnotęlecz nienawidzimynienawidzimy jejlecz uciekamyuciekamy przedprzed niąlecz onaona marzniena tymtym świecieświecie trzebatrzeba miećmieć ciepłociepło ww nogilecz nienawidzimy jejlecz uciekamy przeduciekamy przed niąlecz ona marzniea na tymna tym świecietym świecie trzebaświecie trzeba miećtrzeba mieć ciepłomieć ciepło wciepło w nogilecz uciekamy przed niąa na tym świeciena tym świecie trzebatym świecie trzeba miećświecie trzeba mieć ciepłotrzeba mieć ciepło wmieć ciepło w nogia na tym świecie trzebana tym świecie trzeba miećtym świecie trzeba mieć ciepłoświecie trzeba mieć ciepło wtrzeba mieć ciepło w nogi

Ona w białej pościeli spląta­na, ta­ka gorąca , rozgrzana On noszący głowę w chmu­rach, rozmarzony Ona cze­kała na niego od ra­na do późnej nocy On jak zwyk­le spóźniony lecz jej spragniony Ona słowa­mi zachęca i ust nie od­ry­wa od ust je­go On zachwy­co­ny pos­tawą swo­jej ko­biety nur­ku­je w jej biust Oni całują się na­miętnie lecz to ko­niec już z ta­kim miłym akcentem... றiℓℓ...Ciężko prze­suwa palce Skrzy­piącym tańcem Opo­wiada lal­ce Że jest stałym bywalcem Ciężko od­dycha i się poci Lal­ka mu się podoba Tak mają despoci Wychodzi na snoba Lecz tworzy­wo plastikowe Nie do myśle­nia ma głowe Ma być i mieć musi Mi­mo, że on ją smro­dem dusi Wy­sapując ko­lej­ne zdanie Do­tyka jej dłoni Ona mu te­go nie zabroni A powinna By po­zos­tać niewinna Lecz od plas­ti­ku nie wy­magaj wiele I skup się na duchu nie na ciele Szczęśli­wość nie jest nag­rodą za cnotę, lecz cnotą samą; i cie­szy­my się nią nie dla­tego, że ha­muje­my żądzę, lecz od­wrot­nie, dla­tego, że się nią cie­szy­my, możemy ha­mować żądze.Za­mykam oczy czuję ciepło na licu wiosen­ny dotyk Jeszcze jej tu­taj nie ma  lecz po­woli się zbliża Widzę w nim [w losie] podobieństwo do rwącej rzeki, która gdy wyleje, zatapia równiny, przewraca drzewa i domy, zabiera grunt w jednym miejscu, układa w innym, każdy przed nią ucieka, każdy ustępuje przed jej wściekłością, nie mogąc jej się oprzeć. Lecz chociaż taką jest rzeka, nie znaczy, że ludzie, gdy spokój powróci nie mogli zabezpieczyć się groblami i tamami w taki sposób, żeby ona, przybierając później, albo popłynęła kanałem, albo żeby jej impet nie był tak nieokiełznany ani tak szkodliwy.Ciepło i Mróz Chcieli się cie­szyć ze wspólnych przechadzek, lecz obo­je na samą myśl o tym dos­ta­li drgawek.